Gregor Ropret: „To niesamowite, że tak mały kraj został wybrany na gospodarza takiego wydarzenia”

W rozmowie z Czasem Siatkówki rozgrywający reprezentacji Słowenii, Gregor Ropret, opowiada o Lidze Narodów, mistrzostwach świata, które odbędą się w jego kraju, przygotowaniach do tego turnieju oraz współpracy z trenerem Markiem Lebedewem.

Czas Siatkówki: Nie gracie w Polsce po raz pierwszy, ale chyba za każdym razem jesteście pod takim samym wrażeniem naszych fanów?

Gregor Ropret: Jak zwykle w Polsce, kibice stanęli na wysokości zadania. Są jednymi z najlepszych na świecie. Zawsze tworzą spektakl. Każdorazowo jest nam bardzo miło grać przed takimi fanami i mam nadzieję, że wrócimy tutaj wkrótce podczas mistrzostw świata.

Jak podsumowałby Pan Ligę Narodów w wykonaniu reprezentacji Słowenii?

Nie był to najlepszy turniej w naszym wykonaniu. To prawda, że próbowaliśmy rotować składem. Mieliśmy trochę problemów z kontuzjami i chorobami, ale jakoś ciągle mieliśmy nadzieję, że załapiemy się do tego Final Eight. Ostatecznie nie udało się nam awansować, ale pod względem przygotowań do mistrzostw świata może nawet lepiej dla nas, że dostaliśmy trochę więcej wolnego. Czekają nas naprawdę ciężkie treningi i przygotowania do najważniejszego turnieju. Chcemy rozpocząć mistrzostwa w dużo lepszej formie.

Mozna wyciagnać jakieś pozytywne aspekty z tego turnieju?

Z meczu na mecz widać było, że nasza forma zwyżkuje. Wraz z każdym spotkaniem, gdy graliśmy pełnym składem było trochę lepiej. Nasza forma cały czas falowała, ale podczas turnieju w Gdańsku przeciwko mocnym drużynom zaprezentowaliśmy się dobrze. W starciu z Polakami, w dwóch setach graliśmy jak równy z równym. Warto dodać, że reprezentacja Polski już teraz jest na naprawdę wysokim poziomie. Możemy więc wyciągnąć z tego jakieś pozytywy, ale nadal musimy ciężko pracować i być znacznie lepsi podczas mistrzostw świata.

Liga Narodów była więc głównym etapem przygotowań do najważniejszej imprezy tego sezonu?

Jeśli chodzi o przygotowania, to naszym głównym celem w tym roku są absolutnie mistrzostwa świata, które rozegramy w domu. Liga Narodów poniekąd posłużyła nam do przygotowania się do tego turnieju. Absolutnie mogliśmy go bardziej wykorzystać, ale były też pewne czynniki, na które nie mieliśmy wpływu. Całkiem sporo wypadków z chorobami, kontuzji i tak w końcu nie daliśmy rady. Mimo to nie jest to dla nas tragedia. Dużo bardziej liczymy na mistrzostwa świata.

Słowenia bedzie jednym z gospodarzy mistrzostwa świata. Jak wiele znaczy to dla całego środowiska siatkarskiego w Pana kraju?

To niesamowite, że tak mały kraj został wybrany na gospodarza takiego wydarzenia. Prawdopodobnie nigdy więcej nam się to nie przytrafi. Czujemy się fantastycznie i damy z siebie wszystko podczas tego turnieju. Będziemy cieszyć się grą przed naszą publicznością, zaprezentujemy się tak dobrze, jak tylko potrafimy, żeby oddać szacunek tym wszystkim, którzy umożliwili nam wystąpienie na mistrzostwach świata w domu.

Mistrzostwa świata będą też dobrą promocją siatkówki w Słowenii.

W Słowenii pojawi się niesamowita liczba szesnastu najlepszych drużyn świata. Prawdopodobnie po raz pierwszy i ostatni. Mam więc nadzieję, że wszyscy fani siatkówki przyjdą obejrzeć nasze spektakle. Może nie tylko nasze mecze, ale w ogóle inne zespoły z czołówki. Będzie grana najlepsza siatkówka na świecie i nie powinno ich zabraknąć.

W tym sezonie macie również nowego trenera. Jak układa się wasza współpraca z Markiem Lebedewem.

Jak na razie jest dobrze. Jeszcze uczymy się siebie nawzajem, przyzwyczajamy się do nowego systemu, ale to normalne. Do mistrzostw świata jest jeszcze trochę czasu. Z każdym tygodniem jesteśmy coraz lepsi i myślę, że przystąpimy do najważniejszej imprezy tego roku dobrze przygotowani.

Z Gregorem Ropretem rozmawiała Izabela Piasecka