Jakub Kochanowski: „Na pewno każdy chce pokazywać się z jak najlepszej strony”

Reprezentacja Polski w drugim spotkaniu trzeciego turnieju Ligi Narodów bez straty seta pokonała Chińczyków. Mimo iż w premierowej odsłonie ich rywale mieli wysoką przewagę, zdołali odwrócić jego losy, dzięki zagrywce. „Na szczęście Tomek Fornal wziął sprawy w swoje ręce i tak naprawdę podarował nam tego seta w prezencie” – mówił po meczu Jakub Kochanowski.

Siatkarze Nikoli Grbicia spotkania przeciwko reprezentacji Chin nie rozpoczęli dobrze. Ich rywale zdołali wypracować sobie wysokie prowadzenie już na początku pierwszego seta. Polacy dopiero w końcówce zdołali odrobić straty i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. „Nie powiedziałbym, że drżały nam serca. Raczej przysnęliśmy trochę na początku, a reprezentacja Chin bardzo dobrze to wykorzystała i od razu nam odjechała na sześć czy siedem punktów, a wiadomo, że jak ma się tyle „oczek” z przodu, to wszystko nagle zaczyna wychodzić i można grać, co się chce. Na szczęście Tomek Fornal wziął sprawy w swoje ręce i tak naprawdę podarował nam tego seta w prezencie” – tłumaczył rozwój wydarzeń w premierowej odsłonie Jakub Kochanowski.

Siatkarze reprezentacji Polski w starciu tym zanotowali dwanaście asów serwisowych z czego aż pięć było udziałem Tomasza Fornala, a trzy Jakuba Kochanowskiego, który zaznaczył, że w tym spotkaniu prawie wszystko zależało od postawy zespołów w polu serwisowym: „To był bardzo specyficzny mecz, ponieważ bardzo dużo rozstrzygało się na zagrywce. My serwowaliśmy bardzo dobrze, Chińczycy w pewnym momencie również, później natomiast bardzo dużo zepsuli. Może nie było aż tylu sytuacji, żeby z czystej gry dużo poblokować, ale na pewno było kilka takich, w których powinniśmy te bloki zanotować na nasze konto. Także to jest coś nad czym musimy popracować”. Środkowy reprezentacji Polski zapytany o to, czy mecz z Chińczykami był tym na przełamanie w polu serwisowym, odpowiedział: „Czy to będzie takie starcie, to zobaczymy w kolejnym, ale cieszę się, że w końcu trochę lepiej pozagrywałem. Mam nadzieję, że utrzymam tę tendencję, a jeśli tak będzie, to będę mógł skupić się na rozwijaniu w innych elementach”.

Polacy w spotkaniu z reprezentacją Chin nie pokazali pełni swoich umiejętności, ale Jakub Kochanowski podkreślił po meczu, że liczy się to, że udało się go zamknąć szybko: „Na pewno cieszy nas zwycięstwo. Nie zagraliśmy może perfekcyjnego meczu, ale na tyle dobry, żeby zamknąć go w trzech setach. Na tym nam zależało, niektóre elementy wyglądały lepiej niż w spotkaniu z Iranem, inne może trochę gorzej, ale będziemy pracować nad tym, żeby się rozwijać we wszystkich aspektach”.

W reprezentacji Polski nadal trwa rywalizacja na trzech pozycjach, a zawodnicy robią wszystko, żeby pokazać się trenerowi z jak najlepszej strony i pojechać najpierw na turniej finałowy do Bolonii, a później zagrać podczas mistrzostw świata, które odbędą się w Polsce i Słowenii. „Na pewno każdy chce pokazywać się z jak najlepszej strony. Oczywiście nie gramy jeszcze perfekcyjnie. Staramy się z dnia na dzień prezentować się coraz lepiej, ale nie wygląda to jeszcze tak jakbyśmy chcieli. Rywalizacja wewnętrzna w każdym sezonie reprezentacyjnym jest częścią naszego życia i każdego dnia musimy starać się, żeby trener postawił właśnie na nas. Tak wygląda funkcjonowanie w każdej kadrze, szczególnie takiej szerokiej jaką my mamy. Na pewno każdy z nas ma z tyłu głowy, że trzeba się pokazywać z jak najlepszej strony” – powiedział na temat rywalizacji w zespole Jakub Kochanowski.

Źródło: Informacja własna