Marcin Janusz o meczu z Iranem: „To jest cenna lekcja”

Reprezentacja Polski w pierwszym meczu Ligi Narodów przed własną publicznością uległa po tie-breaku Irańczykom. „Kilka elementów złożyło się na to, że Iran wyszedł z tego starcia zwycięsko” – powiedział po starciu Marcin Janusz.

Podopieczni trenera Nikoli Grbicia dobrze rozpoczęli spotkanie z reprezentacją Iranu, wygrywając premierowego seta 25:21. W kolejnych dwóch partiach lepsi byli jednak goście, którzy z każdą minutą meczu radzili sobie coraz lepiej. Biało-czerwoni w końcówce czwartej odsłony zdołali odrobić straty i doprowadzili tym samym do tie-breaka, w którym zdecydowanie bardziej skuteczniejsi byli przyjezdni, którzy zwyciężyli w nim 15:7 i w całym meczu 3:2. „Irańczycy zagrywali po prostu lepiej. Również w innych elementach prezentowali się skuteczniej od nas. Trzeba przyznać, że grali na bardzo dużym ryzyku. Czasami udawało nam się odrzucić ich od siatki. Mimo tego, iż ciągnęli piłkę z kilkunastu metrów, potrafili dostarczać ją pod siatkę. Ryzykowali bardzo dużo i piłka przechodziła nam przez blok albo nie byliśmy w stanie jej obronić. Kilka elementów złożyło się na to, że Iran wyszedł z tego starcia zwycięsko” – mówił po zakończonym spotkaniu rozgrywający reprezentacji Polski.

Bialo-czerwoni w ciągu całego meczu kilkukrotnie tracili wypracowaną wcześniej przewagę, co nie przekładało się na pozytywne nastroje. „Na pewno w tych momentach, gdzie traciliśmy przewagę czy Iran nam odjeżdżał pojawiło się trochę nerwowości. Próbowaliśmy trochę zaryzykować. Czasami się to udaje, a czasami nie. W pewnym momencie byliśmy też może trochę zirytowani, wiedząc, że Iran gra świetnie, wszystko im wychodzi. Mieli takie momenty, że czego się nie dotknęli to zamieniali na punkt” – zaznaczył Marcin Janusz i dodał, że takie mecze są potrzebne: „To jest cenna lekcja, żeby w takich momentach starać się zachować spokój. Wiemy, że mamy w sobie dużo jakości. Jeśli zespół przeciwny zagra kilka dobrych akcji to dobrze, bo taka też jest siatkówka. Nie da się mieć przewagi przez cały czas. Trzeba zachować spokój i skupić się na kolejnej akcji i tego w tym meczu zabrakło”.

Spotkanie przeciwko Irańczykom dla Marcina Janusza było pierwszym starciem w roli pierwszego rozgrywającego, które rozegrał przed własną publicznością. Siatkarz zaznaczył, że nerwy przed tym starciem były takie same jak przed każdym. Dodał również, że cały zespół robił wszystko, aby ten pojedynek zakończyć zwycięstwem: „Oczywiście nerwy są przed każdym spotkaniem, to jest nieodłączna część sportu szczególnie, kiedy gramy przed swoją publicznością. Kibice wypełnili całą halę za co im serdecznie dziękuję. Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony, ale to się nie udało. To boli, ale mamy jeszcze trzy mecze, żeby zatrzeć złe wrażenie z meczu z Iranem i postaramy się je wygrać”.  

Kolejny mecz biało-czerwoni rozegrają w najbliższy czwartek (tj. 7 lipca), a ich rywalem będzie reprezentacja Chin.

Źródło: Informacja własna