Tim Grozer: „Chcę pisać swoją historię”

W szeregach pierwszoligowej Chemeko-System Gwardii Wrocław gra Tim Grozer, brat George Grozera, ale jak podkreśla młody przyjmujący, celem jest pisanie swojej historii. We Wrocławiu zawodnik otrzymał szansę na regularną grę i szybko stał się ważnym ogniwem zespołu. „Chcę pisać swoją historię. Mam nadzieję, że z roku na rok będę się rozwijać” – mówił w rozmowie z nami Tim Grozer.

Czas Siatkówki: Jak czuje się Pan po tych kilku miesiącach spędzonych we Wrocławiu?

Tim Grozer: Mam naprawdę sympatycznych kolegów z drużyny, którzy są jak rodzina, dlatego we Wrocławiu czuję się dobrze. Ostatnio miałem tak chyba cztery czy pięć lat temu. Robimy razem wiele rzeczy również poza treningami. Wychodzimy razem do restauracji, na kawę lub cokolwiek innego. To naprawdę miłe, ponieważ nie ma tutaj mojej rodziny, więc drużyna stała się jak ona.

W Gwardii Wrocław dostał Pan szansę na regularną grę. Jak ważne jest to dla tak młodego zawodnika?

To bardzo ważne, ponieważ jestem młodym zawodnikiem. To mój pierwszy rok w Polsce, więc chciałbym się pokazać z dobrej strony. W Niemczech grałem pięć lat, więc wszyscy już mnie znali, ale w Polsce trzeba prezentować lepszą jakość, bo poziom jest wyższy.

Chciałby Pan zostać w Polsce na kolejny sezon?

Oczywiście! To naprawdę bardzo dobra liga, Polacy naprawdę pomogli mi się tutaj rozwinąć. Mój brat (Georg Grozer – przyp. red.) również zrobił ogromny krok, kiedy grał w Rzeszowie i później wykorzystywał to w kolejnych klubach, więc tak, chciałbym tutaj zostać.

Rozmawiał Pan z bratem zanim podpisał Pan kontrakt z wrocławskim zespołem?

Oczywiście. Nawet byłem w jego ogrodzie, gdy Łukasz (Łukasz Tobys, prezes Chemeko – System Gwardii Wrocław – przyp. red.) zadzwonił do mnie z propozycją gry we Wrocławiu. George powiedział mi, że występowanie w Polsce jest szansą na rozwój.

Brat jest Pana autorytetem czy ma Pan może inny siatkarski wzór?

Mój brat oraz mój tata są moimi idolami. Rozmawiam z moimi rodzicami przed każdym meczem, a cała moja rodzina bardzo mnie wspiera.

Jak Pan powiedział jest Pan młodym zawodnikiem, więc jakie jest Pana największe siatkarskie marzenie?

To dobre pytanie! Wszyscy powtarzają, że idę drogą taką jak mój brat czy tato. Jestem z nich naprawdę dumny, ale chcę pisać swoją historię. Mam nadzieję, że z roku na rok będę się rozwijał, dawał z siebie tak dużo jak to możliwe i zobaczymy co będzie dalej.    

W przeszłości grał Pan w Niemczech oraz Belgii. Widzi Pan jakieś różnice między siatkówką w tych krajach, a siatkówką w Polsce?

Na pewno mentalność jest kompletnie różna. Z pozytywnych rzeczy mogę powiedzieć, że Polacy są bardzo zakręceni na punkcie siatkówki. To jest naprawdę miłe, kiedy widzisz jak ludzie cię wspierają. Tak samo trenerzy. Jeśli porównasz polskich z niemieckimi szkoleniowcami, których czasem nic nie obchodzi i częściej krzyczą, to w waszym kraju jest dużo uśmiechu i radości. Wiadomo, że czasem potrzebujemy przysłowiowego kopniaka, a innym razem zbicia piątki i to jest naprawdę fajne w Polsce.

Od drugiej polowy sezonu pracowaliście z Krzysztofem Stelmachem. Jak wyglądała praca z tym trenerem?

Grał we Włoszech przez czternaście lat, nawet przeciwko mojemu tacie, więc się znają. Trener jest bardzo dobry, dla mnie to szczęście, ponieważ był dobrym przyjmującym i teraz może pomóc mi z przyjęciem, czy pokazać jak dobrze obijać blok. Fajnie z nim współpracować, choć jest jedno trochę duże utrudnienie, ponieważ trener nie mówi po angielsku, także potrzebuje Wojtka (Wojciech Kurczyński, II trener – przyp. red.) do tłumaczenia, ale pracuje się bardzo dobrze.

Miał Pan czas i szansę na zwiedzenie najbardziej charakterystycznych miejsc we Wrocławiu lub w innych polskich miastach?

Wszystkie miejsca są fajne, jestem naprawdę szczęśliwy we Wrocławiu. To piękne miasto, a stara część przypomina mi Budapeszt, więc trochę czuje się jak w domu. Na większe zwiedzanie może przyjdzie czas po sezonie.

Z Timem Grozerem rozmawiała Natalia Gajda