PlusLiga: Bez niespodzianki w Kędzierzynie-Koźlu. Tie-break dla Gdańskich Lwów

Za nami pierwsze rozstrzygnięcia w meczach ćwierćfinałowych, które rozpoczęły tak długo wyczekiwane play-offy. W pierwszej serii spotkań, dość niespodziewanie porażkę odnieśli jastrzębianie, którzy prowadzili już 2:0 w setach oraz PGE Skra Bełchatów, która w czterosetowym meczu uległa olsztynianom. Niezwykle emocjonujący bój stoczyli zawodnicy z Zawiercia oraz Rzeszowa, a pewne zwycięstwo zanotowali kędzierzynianie.

Rywalizację w ćwierćfinale rozpoczął pojedynek pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a siatkarzami Indykpolu AZS-u Olsztyn. Premierowa odsłona zakończyła się dość szybkim zwycięstwem gospodarzy, a najwięcej emocji przyniosła rywalizacja w drugim i trzecim secie, gdzie zespoły grały na przewagi. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili olsztynianie, którzy w czwartym secie szybko narzucili swój rytm gry i z przewagą jedenastu punktów wygrali seta oraz zrobili pierwszy krok w kierunku awansu do półfinału. Kluczowa okazała się gra w polu serwisowym gdzie olsztynianie, choć popełnili osiemnaście błędów przy szesnastu pomyłkach rywali, to zdecydowanie częściej punktowali w tym elemencie – zdobyli jedenaście asów serwisowych, a najlepiej zagrywał Karol Butryn. Natomiast bełchatowianie tylko trzykrotnie punktowali z pola zagrywki, jednocześnie zanotowali tylko pięć punktowych bloków, a dla porównania Indykpol AZS Olsztyn dziesięć razy skutecznie zatrzymał ataki rywali. Jeśli chodzi o skuteczność ataków oba zespoły utrzymywały ją na podobnym poziomie – 56% bełchatowian i 54% olsztynian. Najczęściej atakującym zawodnikiem w szeregach PGE Skry był Aleksandar Atanasijević, który atakował dwadzieścia sześć razy z czego dziewiętnaście ataków zakończył punktem, raz się pomylił, a czterokrotnie musiał uznać wyższość bloku rywali. Natomiast wśród siatkarzy z Warmii i Mazur ciężar gry opierał się głównie na Karolu Butrynie, który wykonał trzydzieści pięć prób w ataku i do dorobku drużyny dołożył dwadzieścia cztery „oczka”.

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 1:3 (25:19, 24:26, 26:28, 14:25)

MVP: Jan Firlej

Składy zespołów

PGE Skra Bełchatów: Karol Kłos, Dick Kooy, Milad Ebadipour, Aleksandar Atanasijević, Grzegorz Łomacz, Mateusz Bieniek, Kacper Piechocki (libero) oraz Mikołaj Sawicki, Damian Schulz, Robert Taht,

Indykpol AZS Olsztyn: Jan Firlej, Robbert Andringa, Torey Defalco, Taylor Averill, Mateusz Poręba, Karol Butryn, Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Szymon Jakubiszak, Jan Król, Dawid Siwczyk

Rywalizacja w drugiej parze, którą stanowi czwarty zespół fazy zasadniczej – Aluron CMC Warta Zawiercie oraz piąta Asseco Resovia Rzeszów od pierwszych piłek miała niezwykle wyrównany przebieg. Oba zespoły dobrze wykorzystywały swoje szansę w ataku oraz w ewentualnych kontratakach, a także nie zwalniały ręki w polu zagrywki. Jeśli chodzi o odbiór piłek to w tym elemencie lepiej wypadli rzeszowianie, którzy pozytywne przyjęcie utrzymywali na poziomie 44%, a dla porównania gospodarze w tym elemencie mecz zakończyli z 33% wskaźnikiem. Jednak w ataku sytuacja prezentowała się odwrotnie, ponieważ skuteczność Jurajskich Rycerzy wyniosła 60%, a rzeszowskiej drużyny 54%. Po raz kolejny niekwestionowanym liderem zawiercian był Uroš Kovačević, który od swojego rozgrywającego otrzymał czterdzieści pięć piłek, z czego skończył dwadzieścia pięć, a pięć razy został zatrzymany przez rywali. Natomiast w szeregach Asseco Resovii Rzeszów najczęściej atakującym zawodnikiem był Maciej Muzaj, który na czterdzieści jeden prób skutecznie zakończył dwadzieścia cztery. Zawiercianie zanotowali co prawda mniej punktowych bloków – cztery przy siedmiu rywali, jednak jeśli chodzi o liczbę wybloków to tutaj statystyka jest już bardziej korzystna dla podopiecznych Igora Kolakovicia, którzy dziesięć razy przedłużyli tym elementem akcje.   

Aluron CMC Warta Zawiercie – Asseco Resovia Rzeszów 3:1

(26:24; 24:26; 25:20; 27:25)              

MVP: Uroš Kovačević

Składy zespołów

Aluron CMC Warta Zawiercie: Dawid Konarski, Miłosz Zniszczoł, Facundo Conte, Patryk Niemiec, Miguel Tavares Rodriguez, Uroš Kovačević, Michał Żurek (libero) oraz Mateusz Malinowski, Piotr Orczyk

Asseco Resovia Rzeszów: Maciej Muzaj, Sam Deroo, Jan Kozamernik, Jakub Kochanowski, Fabian Drzyzga, Klemen Čebulj, Paweł Zatorski (libero) oraz Jakub Bucki, Paweł Woicki, Rafał Buszek, Timo Tammemaa

Kolejny mecz ćwierćfinałów również przyniósł wiele emocji – Jastrzębski Węgiel prowadził już 2:0 w setach, jednak podopieczni Michała Winiarskiego w trzecim i czwartym secie poprawili swoją grę, a także zmiany w składzie przeprowadzone przesz szkoleniowca Trefla Gdańsk spowodowały, że o losach meczu decydował tie-break. Po grze cios za cios również w decydującej odsłonie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili gdańszczanie. Jastrzębianie zdecydowanie lepiej prezentowali się w przyjęciu – 59% pozytywnego odbioru, natomiast gdańszczanie w tym elemencie utrzymywali wskaźnik na poziomie 47%. Jednocześnie oba zespoły trzykrotnie punktowały z pola zagrywki, a Trefl Gdańsk dołożył trzynaście punktowych bloków, a dla porównania gospodarze zanotowali tylko dwa bloki mniej. Skuteczność ataku również była minimalnie lepsza na korzyść przyjezdnych – 53% przy 52% skuteczności zawodników Jastrzębskiego Węgla. Natomiast kluczowe okazały się także błędy w tym elemencie, gdzie mistrzowie Polski oddali rywalom dziewięć punktów. Ciężar ataku po stronie drużyny ze Śląska rozkładał się między Tomasza Fornala i Rafała Szymurę, którzy wykonali po dwadzieścia dziewięć prób i zdobyli kolejno dwanaście i trzynaście punktów. Natomiast wśród gdańszczan również ciężar gry spoczywał na przyjmujących – Bartłomieju Lipińskim, który na trzydzieści pięć piłek skończył dwadzieścia oraz Mateuszu Mice, który wykonał trzydzieści cztery próby i do dorobku drużyny dopisał piętnaście punktów.  

Jastrzębski Węgiel – Trefl Gdańsk 2:3 (28:26; 25:18; 18:25; 21:25; 13:15)

MVP: Lukas Kampa

Składy zespołów

Jastrzębski Węgiel: Stephen Boyer, Benjamin Toniutti, Jakub  Macyra, Łukasz Wiśniewski, Tomasz Fornal, Rafał Szymura, Jakub Popiwczak (libero) oraz Jan Hadrava, Eemi Tervaportti, Jurij Gladyr

Trefl Gdańsk: Kewin Sasak, Łukasz Kozub, Bartłomiej Mordyl, Dmytro Pashytskyy, Bartłomiej Lipiński, Mateusz Mika, Maciej Olenderek (libero) oraz Patryk Łaba, Lukas Kampa, Mariusz Wlazły, Moritz Reichert, Dawid Pruszkowski (libero),

Pierwszą serię spotkań ćwierćfinałowych zakończył mecz w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie wicemistrzowie Polski podejmowali GKS Katowice. Od pierwszych piłek gospodarze narzucili swój rytm gry, pewnie kończąc kolejne ataki i nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł, dodatkowo drugi set kędzierzynianie wygrali z przewagą trzynastu punktów. Katowiczanie lepiej prezentowali się tylko w przyjęciu, gdzie utrzymywali 49% pozytywnego odbioru zagrywek rywala, a gospodarze w tym elemencie mecz zakończyli ze wskaźnikiem 43%. Jednak kluczowa była skuteczność w ataku, a tutaj już zdecydowanie lepiej wypadli zawodnicy z Opolszczyzny – 56% skończonych piłek. Natomiast podopieczni Grzegorza Słabego swoje akcje kończyli na poziomie 44%. Najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie gospodarzy był Aleksander Śliwka, który skończył piętnaście z dwudziestu ataków (75% skuteczności). Natomiast po katowickiej stronie siatki ciężar gry rozkładał się między Jakuba Jarosza – skończone trzynaście na dwadzieścia jeden akcji oraz Jakuba Szymańskiego, który od swojego rozgrywającego otrzymał dwadzieścia cztery piłki z czego skończył dwanaście. Ponad to GKS Katowice tylko cztery razy zatrzymał rywali, którzy z kolei w elemencie bloku zapisali jedenaście „oczek”.  

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – GKS Katowice 3:0 (25:21; 25:12; 25:22)

MVP: Aleksander Śliwka

Składy zespołów

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: David Smith, Kamil Semeniuk, Marcin Janusz, Łukasz Kaczmarek, Norbert Huber, Aleksander Śliwka, Erik Shoji (libero) oraz

GKS Katowice: Gonzalo Quiroga, Piotr Hain, Micah Ma’a, Marcin Kania, Jakub Jarosz, Jakub Szymański, Bartosz Mariański (libero) orazDamian Domagała, Jakub Nowosielski, Jakub Lewandowski, Damian Kogut, Tomas Rousseaux

Źródło: plusliga.pl/opracowanie własne