Jan Nowakowski: „Mieliśmy dużo problemów”

Zawodnicy LUK Lublin w meczu ostatniej kolejki rundy zasadniczej ulegli w wyjazdowym meczu drużynie z Zawiercia i na koniec sezonu zasadniczego zostali sklasyfikowani na jedenastym miejscu, a o utrzymanie tej lokaty powalczą ze Ślepskiem Malow Suwałki. „Nie mogę powiedzieć, że jestem do końca zadowolony z tego jak ten sezon wyglądał” – mówił Jan Nowakowski.

Wola walki nie wystarczyła

LUK Lublin przed ostatnią serią spotkań zajmował jedenaste miejsce w tabeli, ale zachowywał szansę na awans na wyższą lokatę, która dawałaby szansę na rywalizację o zakończenie sezonu na dziewiątym miejscu. By tak się stało lublinianie musieli wywalczyć w meczu przeciwko Aluron CMC Warcie Zawiercie dwa punkty. Ostatecznie jednak podopieczni Dariusza Daszkiewicza do Lublina wracali po porażce w czterech setach. „Przyjeżdżaliśmy tutaj z bojowym nastawieniem, bo jeżeli ugralibyśmy tutaj dwa punkty, których nie zdobyliśmy to mielibyśmy szansę walczyć o dziewiąte miejsce. W tym momencie nasze nastawienie przeszło z bojowego w trochę gorsze” – mówił po meczu Jan Nowakowski. Jurajscy Rycerze od pierwszych piłek narzucili swój rytm gry, lepiej prezentując się w polu zagrywki, co później przekładało się na grę w kontrataku. Natomiast zespół LUK Lublin nie utrudniał rywalom przyjęcia serwisu, jednocześnie nie wykorzystując swoich szans na kolejne ataki. Zawodnicy beniaminka na swoim koncie zapisali tylko trzeciego seta, gdzie na boisku pojawił się drugi skład zawiercian. „Brak naszej gry zagrywką to był element, który zaważył na tym, że zawiercianie tak dobrze wyglądali w całym spotkaniu. Jeżeli nie przebija się piłki na drugą stronę, to ciężko mówić o jakimkolwiek meczu, bo my nie dostarczaliśmy rywalom za dużo piłek i też nie robiliśmy w tym elemencie za dużo szkody. Stąd to spotkanie wyglądało tak jednostronnie” – ocenił mecz Jan Nowakowski.

Dla zespołu LUK Lublin sezon 2021/2022 to debiut w rozgrywkach PlusLigi, ponieważ jeszcze przed rokiem walczył na zapleczu ekstraklasy. Trwające rozgrywki były dla podopiecznych trenera Dariusza Daszkiewicza pełne nowych doświadczeń, lecz nie brakowało też kłopotów zdrowotnych, które utrudniały rotację składem podczas meczów czy treningów. „Mieliśmy dużo problemów i to trzeba otwarcie powiedzieć. Pojawiły się na początku kłopoty z rozgrywającymi, potem z przyjmującymi, czasem możliwości normalnego treningu właściwie nie istniały, bo było dyspozycyjnych tylko dwóch przyjmujących. Jeśli chodzi o samo granie to daliśmy posmakować fajnej siatkówki, która w Lublinie zagości na dłużej, ale musimy poczekać na kolejny sezon, by te sytuacje, które były teraz niedociągnięte wyprostować” – powiedział Jan Nowakowski. Mimo problemów lublinianie stawiali rywalom trudne warunki, odnosząc kolejne zwycięstwa z zespołami we własnym zasięgu, czy urywając cenne punkty faworytom. Dzięki swojej dobrej grze zawodnicy LUK Lublin przez moment mieli szansę na grę w play-offach, runda rewanżowa przyniosła jednak rezultaty, które wykluczyły taką możliwość. Do końca podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza mieli szansę na awans na dziesiąte miejsce i walkę o wyższą lokatę, ale porażka w Zawierciu spowodowała, że w fazie play-off będą bronić jedenastego miejsca w meczach przeciwko Ślepskowi Malow Suwałki. „Byłem nastawiony, po pierwszej rundzie, że będziemy się bić w play-offach, może nie mówmy szumnie, że grać o medale, ale o możliwości postawienia się rywalom i zaprezentowania dobrej gry. W tym momencie wygląda to jednak tak, że przyjeżdżamy do Zawiercia i nie jesteśmy w stanie praktycznie wcale postawić się rywalom, więc to się trochę rozjechało z moimi oczekiwaniami. Dlatego nie mogę powiedzieć, że jestem do końca zadowolony z tego jak ten sezon wyglądał. Jeśli mówimy o tym, że jako beniaminek się utrzymaliśmy, to z całym szacunkiem, ale z takim składem to nie było wystarczające założenie” – zakończył Jan Nowakowski.

Z Janem Nowakowskim rozmawiała Natalia Gajda