Bartłomiej Zawalski: „Chcemy wejść na wyższe obroty”

Chemeko-System Gwardia Wrocław, wygrywając w trzech setach z STS Olimpią Sulęcin, awansowała na trzecie miejsce w ligowej tabeli. „Każdy z tych zespołów, który awansował do play-offów zasłużył na to” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Bartłomiej Zawalski.

Czas Siatkówki: W pierwszej rundzie mecz przeciwko Olimpii Sulęcin wygraliście dopiero po tie-breaku, mając w pamięci tamto spotkanie, jak zapatrywaliście się na ten pojedynek?

Bartłomiej Zawalski: Oczywiście, że nie przyszło nam tamto zwycięstwo z Olimpią Sulęcin łatwo, ta wygrana też nie była prosta. Rywale postawili trudne warunki już na początku meczu, ale my przetrwaliśmy ich ciężką zagrywkę i wyszliśmy z tarapatów. Udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść w pierwszym secie i myślę, że miało to potem kluczowe znaczenie.

Kluczowa była zagrywka, gdzie zdobywaliście punkty seriami, a Tim Ggrozer wyciągnął wam wynik pierwszego seta?

Wszystko funkcjonuje razem. Jak tylko dobrze zagrywamy to odrzucamy rywala od siatki i możemy potem pomóc sobie blokiem czy obroną. To wszystko składa się w jedną całość. Tak jak mówię, myślę, że jak najbardziej zagrywka była kluczowa, ale też gra na kontrze. Cały ten mecz wyglądał całkiem dobrze z naszej strony.

Po raz kolejny nie brakuje też dyskusji z sędziami.

Nie chcę źle komentować pracy sędziów, ale każdy kto oglądał ten mecz, widział jak było. Nie ma też co za bardzo obwiniać sędziów, starają się jak mogą, ale niestety nie zawsze można wszystko zauważyć. Akurat w tym spotkaniu było dość dużo takich oczywistych akcji, przez które się denerwowaliśmy, ale niestety takie są realia pierwszej ligi. Nie ma możliwości wzięcia wideo weryfikacji, dlatego staramy się żyć z tym tak jak jest.

Trochę już pracujecie z trenerem Krzysztofem Stelmachem, możesz powiedzieć co zmienił w waszym zespole nowy szkoleniowiec?

Myślę, że zawsze takie zmiany dodają pozytywnej energii i świeżości, bo każdy zawodnik chce na nowo pokazać się z dobrej strony. Każdy stara się bardziej, choć wydaje mi się, że nie ma zależności, że komuś się zapomni, że trzeba dawać z siebie sto procent, ale wiadomo, ze wszyscy chcemy coraz bardziej i więcej, bo jest to nowe rozdanie. Na pewno trener dodał rytmu w treningach, jest sporo szybkich akcji, każdy wie co ma robić i bardziej się męczymy.

Trzy punkty wywalczone w tym meczu dają wam trzecie miejsce w tabeli. Przed ostatnim meczem fazy zasadniczej i w kontekście rozstawienia w play-offach to chyba dobra informacja?

Myślę, że cała drużyna nie patrzy na to pod kątem rozstawienia z inną drużyną. Po prostu chcemy wejść na wyższe obroty, zacząć grać dobrą i równą siatkówkę, więc przede wszystkim na tym się skupiamy. Nie myślimy o tym, czy będziemy grać z jedną czy drugą drużyną. Jeśli nasza postawa będzie wyglądała dobrze, to super. Poziom pierwszej ligi jest na tyle wyrównany, że każdy z zespołów, który awansował do play-offów zasłużył na to i będzie chciał wygrać. Będzie trzeba wyjść i skupić się na swojej dobrej grze. Wiadomo, że będą założenia taktyczne, ale najważniejsza będzie koncentracja oraz pilnowanie podstawowych elementów.

Na koniec rundy zasadniczej zagracie z AZS-em AGH Kraków. Jest to zespół pewny utrzymania i raczej bez perspektywy znacznej poprawy lokaty na koniec sezonu, ale pokazujący, że potrafi stawiać trudne warunki. To będzie trudniejszy mecz?

Zawsze tak jest, że jeśli jest teoretycznie faworyt, to chce się przyjechać, pokazać z dobrej strony i wygrać taki mecz. Taki jest sport i myślę, że każdy tak ma. Musimy skupić się na swojej grze, a wyjdziemy na boisko po to żeby wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony.

PLS oficjalni poinformował o zasadach awansu do PlusLigi. Wiemy, że mistrz TAURON 1. Ligi będzie pewny gry w ekstraklasie, druga drużyna zagra mecze barażowe, a dodatkowo dołączy zespół ze Lwowa. Jak wy na to patrzycie?

Od początku sezonu gdzieś już było wiadomo, że drużyna, która w pierwszej lidze wygra wszystko może być pewna awansu, a drugi zespół będzie grał baraże z ostatnią drużyną PlusLigi. To, że takie informacje były już na początku sezonu spowodowały, że się z tym pogodziliśmy i jest to normalne. Jeżeli chodzi o drużynę ze Lwowa, to można poniekąd powiedzieć, że jest to krzywdzące, ale tak zdecydowała liga i nic nie możemy z tym zrobić.

Z Bartłomiejem Zawalskim rozmawiała Natalia Gajda