Artur Szalpuk: „Myślę, że świat już nie będzie taki sam”

W związku z sytuacją w Ukrainie i przerwaniem tamtejszych rozgrywek Artur Szalpuk dołączył do zespołu Projektu Warszawa, o czym klub poinformował przed meczem z GKS-em Katowice. „Jest to dla mnie szansa na dokończenie sezonu i pogranie jeszcze trochę w siatkówkę” – mówił po meczu przyjmujący.

Jak wyglądały rozmowy z Projektem Warszawa?

Artur Szalpuk: Rozmowy tak naprawdę były krótkie i konkretne, bo obie strony widziały chęci do współpracy. Z powodu papierkowej roboty trwało to tak długo. Wiadomo, że w moim obecnym klubie w Ukrainie ludzie zajmują się innymi sprawami. Na szczęście udało się to sfinalizować i mogę być już oficjalnie w drużynie. Na razie rozmawialiśmy tylko o tym sezonie i kontrakt obowiązuje do jego końca.

Jakie to uczucie po raz kolejny założyć koszulkę meczową warszawskiego zespołu, mimo że mamy takie, a nie inne okoliczności?

To bardzo miłe uczucie, koszulki są bardzo ładne, podobają mi się. Jest to dla mnie szansa na dokończenie sezonu, na pogranie jeszcze trochę w siatkówkę. Cieszę się, że udało się wszystko dograć i mam nadzieję, że od następnego treningu wrócimy do pracy i będzie już tylko lepiej.

W jakim momencie ewakuował się Pan z Ukrainy?

Pierwszego dnia wybuchu wojny wstałem, zobaczyłem wiadomości i to był ten sygnał, że trzeba opuścić kraj. Generalnie cały dzień byłem w podróży i jak wtedy wstałem o 7:30, to po godzinie 7:00 następnego dnia położyłem się spać. Od razu, jak tylko dowiedziałem się, co się dzieje, to zacząłem się pakować. Wsiedliśmy do samochodu i przyjechaliśmy na granicę.

Pan nie doświadczył tego, co się teraz dzieje w Ukrainie, ale jednak są to traumatyczne przeżycia. Obudził się Pan w kraju ogarniętym wojną. Jakie to uczucia?

To jest doświadczenie, którego nikomu nie życzę i oby nikt nie musiał się z nim mierzyć. Mam z tyłu głowy to, że ja miałem łatwą sytuację, bo mogłem w każdej chwili wyjechać, a takiej możliwości nie mieli moi koledzy i myślę, że takie pytanie trzeba do nich kierować, jak się oni z tym czują. Ja mogę tylko ich wspierać, pomagać, rozmawiać z nimi i nic innego mi nie pozostało. Tego, co oni przeżywają, nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.

Ma Pan teraz z nimi jakiś kontakt?

Mam kontakt z większością chłopaków, cały czas ich podpytuje czy wszystko jest dobrze. W mieście, gdzie graliśmy (Epicentr-Podolany Horodok siedziba w Gródku – przyp. red.), jest w miarę bezpiecznie i nie są to tereny objęte wojną. Na szczęście nic się tam nie dzieje, ale martwią się o swoje rodziny, mieszkania w Charkowie, w Dnieprze czy na wschodzie Ukrainy. Dużo chłopaków też stamtąd pochodzi, więc to wszystko ich dotyczy. Na szczęście są oni cali i zdrowi.

Jak Pan sobie radzi na co dzień ze świadomością, że Pana koledzy zostali w Ukrainie i tak naprawdę nie wiadomo, co będzie dalej.

Radzę sobie na pewno, bo tak jak mówię, ja mam dość komfortową sytuację i też to wszystko każe mi trochę doceniać moje życie. To, jakie na tę chwilę jest komfortowe, w jakim kraju żyjemy, że należymy do NATO i Unii Europejskiej, które dają większy bufor bezpieczeństwa. Z drugiej strony oczywiście pojawiają się myśli, a propos moich kolegów i drużyny. Tak jak powiedziałem już wcześniej, dzwonię, pytam, wiem, że wszyscy są zdrowi. Myślę, że polskie społeczeństwo i pokazuje, że bardzo to przeżywa i angażuje się czynnie w pomoc, wykonuje super robotę dla ludzi, którzy stamtąd uciekają.

Trzeba podkreślić, że Pan również bardzo angażuje się w pomoc i z mojej strony ogromne gratulacje i podziękowania za to. Czy czuje Pan, że ta cała sytuacja odmienia Pana jako człowieka?

Na pewno daje mi to troszkę szerszą perspektywę patrzenia na życie, ale ona mnie nie odmieniła, bo uważam się po prostu za dobrego człowieka. To jest coś naturalnego, że należy pomóc drugiej osobie. Jeszcze raz podkreślę, że spotkałem wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagają. Dla mnie to jest po prostu naturalne.

Po tych wydarzeniach nikt nie będzie taki sam, jak był wcześniej.

Ja myślę, że świat już nie będzie taki sam. To już jest wchodzenie na wysoki poziom polityki. Świat już nie będzie taki sam i nigdy nie będziemy postrzegali Rosji tak samo. Mam nadzieję, że ta wojna jak najszybciej się zakończy i Ukraina będzie się odbudowywała, ale to odmieni życie każdego Europejczyka. My jesteśmy bardzo blisko tych wydarzeń, dlatego na nas może to bardziej działa, ale nawet, jeżeli jesteś Hiszpanem czy Portugalczykiem, to Ciebie też to dotyczy i nie możesz przejść nad tym do porządku dziennego.

Źródło: Informacja własna