Jan Kozamernik: „Jestem zdecydowanie przeciw temu, co się dzieje”

W rozmowie z Czasem Siatkówki środkowy Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Słowenii opowiedział o starciu z LUK Lublin, grze swojego zespołu, zmianie na stanowisku trenera drużyny narodowej oraz wojnie, która ma miejsce się blisko nas.

Czas Siatkówki: Ciężko było oczyścić głowę przed spotkaniem z LUK Lublin?

Jan Kozamernik: Aktualnie mamy wiele rzeczy w głowie. Nasze myśli zajmuje przede wszystkim wojna, która ma miejsce bardzo blisko. Myślę, że to najbardziej na nas wpływa. My w Rzeszowie jesteśmy bardzo gościnni dla uchodźców przybywających z Ukrainy. Będziemy pomagać najlepiej, jak to możliwe. Ciężko jest się jednak skoncentrować, ale myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz i jestem szczęśliwy. Mam nadzieję, że da nam to trochę rozpędu na przyszłość.

Co było kluczem do zwycięstwa?

Myślę, że naprawdę dobrze serwowaliśmy i wykonaliśmy bardzo dobrą pracę w ataku. To zrobiło różnicę. Również w bloku dotknęliśmy wiele piłek, co wywierało nacisk i presję na naszych przeciwnikach, a nam pozwoliło rozwinąć naszą grę, czego bardzo potrzebujemy.

Mecz rewanżowy z LUK Lublin, podobnie, jak ten listopadowy, nie był dla was łatwy.

Zdecydowanie nie było to łatwe spotkanie. Pamiętam, że przegraliśmy z nimi nasz ostatni mecz. To starcie było dla nas bardzo ważne i myślę, że zrobiliśmy to, co chcieliśmy i co musieliśmy zrobić, aby zakwalifikować się do kolejnej rundy rozgrywek.

Teraz każdy mecz będzie dla was na wagę złota, ponieważ cały czas macie szansę na wyższą lokatę na koniec rundy zasadniczej.

Każde spotkanie będzie teraz dla nas bardzo ważne, ponieważ cały czas walczymy o piąte miejsce i myślę, że dzięki dobrym występom możemy tego dokonać. Wiemy jednak, że w play-offach wszystko może się zdarzyć, gdy gra się z najlepszymi drużynami w lidze.  Myślę jednak, że w kolejnej rundzie będziemy prezentowali zdecydowanie lepszą siatkówkę.

Nad czym musicie jeszcze popracować?

W tym momencie najbardziej potrzebujemy pewności na parkiecie. Musimy popracować nad wiara w to, że potrafimy grać dobrą siatkówkę, ponieważ pod względem technicznym wszyscy zawodnicy są na bardzo wysokim poziomie. Dostrzegamy, że potrafimy grać najlepszą siatkówkę, tak, jak to miało miejsce w starciu z LUK Lublin. Po prostu musimy skupiać się na grze i myślę, że to jest klucz do sukcesu, a my jesteśmy na dobrej drodze do tego, by go osiągnąć.

Wasza gra jednak cały czas faluje.

Dokładnie tak. Myślę, że potrzebna jest nam stabilność. Musimy też pracować nad pewnością siebie. Chcemy prezentować naszą najlepsza siatkówkę w każdym meczu. W tej chwili jesteśmy na dobrej drodze. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej, a my będziemy grać na jeszcze wyższym poziomie.

Zmieniając temat, kilka dni temu Słoweńska Federacja Siatkówki ogłosiła, że nowym trenerem waszej reprezentacji będzie Mark Lebedew. To doświadczony szkoleniowiec. Jak ocenia pan ten wybór?

Jest to nieco inny wybór. Cieszę się, że zmieniliśmy scenę włoskich trenerów, żeby spróbować czegoś nowego. Jest to czas, kiedy jesteśmy u szczytu naszego pokolenia i myślę, że jest to bardzo dobra okazja dla nas, żeby prezentować się jeszcze lepiej. Nie mogę się już doczekać współpracy z tym szkoleniowcem. Prowadził on wiele dobrych klubów i trenował znakomitych zawodników. Jest to trener bardzo ambitny i widać, że chce zrobić coś więcej. Myślę, że będzie pasował do naszej drużyny i nie mogę doczekać się lata. 

Będziecie mogli poznać również nieco inne spojrzenie na siatkówkę.

Z pewnością nastąpią pewne zmiany. Nie sądzę, aby przebudował zbyt wiele rzeczy, ponieważ widać, że w naszej drużynie narodowej wszystko działa całkiem dobrze. Brakuje nam być może ostatniego kluczowego elementu, aby zrobić ten jeden krok i wywalczyć złoty medal. Myślę, że będzie wystarczająco dużo okazji ku temu. Mamy przed sobą Ligę Narodów i Mistrzostwa Świata. Sądzę, że przed nami dobre i pracowite lato.

Kilka dni temu Europejska Federacja Siatkówki zdecydowała o wykluczeniu rosyjskich zespołów z rywalizacji w pucharach, a Miedzynarodowa Federacja Siatkówki odebrała Rosji organizację Mistrzostw Świata. Uważa pan, że to dobra decyzja?

Nie lubię angażować się w politykę, ale uważam, że w tej chwili sytuacja jest naprawdę straszna. Sądzę, że obie federacje podjęły zdecydowanie właściwe decyzje. Wiem, że sport to nie polityka, ale jest wiele rzeczy, które można przekazać za pośrednictwem sportu i myślę, że Światowa i Europejska Federacja podjęły słuszną decyzję w tej sprawie. Uważam, że musimy w jakiś sposób pokazać, jakie jest nasze stanowisko i że wszyscy zawodnicy się z tym zgadzają. Nie sądzę, by znalazło się wielu graczy, którzy powiedzą, że to był błąd. Mam nadzieję, że wojna, która toczy się blisko nas, w Ukrainie, zostanie szybko zakończona i przyniesie jak najmniej ofiar.

W takim momencie chyba jednak niemożliwe jest oddzielnie polityki od sportu?

Zdecydowanie tak. Myślę, że my, sportowcy, a już na pewno osoby publiczne, możemy dotrzeć z naszym głosem do znacznie większej liczby ludzi i uważam, że właśnie tutaj należy być szczerym i głośnym, ponieważ w dzisiejszych czasach takie rzeczy są niedopuszczalne. Osobiście nie sądziłem, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji, że znów będziemy świadkami wojny, która może podzielić całą Europę. Wiem, że to nie dotyczy tylko Ukrainy, że wszystko może się szybko skomplikować. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie. Trzymam kciuki, żeby to się jak najszybciej skończyło.

Widać jednak, że wasze zdanie, jako sportowców, jest bardzo ważne.

Zdecydowanie musimy wyrobić sobie opinię na ten temat, ponieważ wiemy, że wiele osób nas śledzi i słucha tego, co mówimy. Muszę powiedzieć, że nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Chcę jednak zaznaczyć, że jestem zdecydowanie przeciw temu, co się dzieje, i mam nadzieję, że zostanie to jak najszybciej rozwiązane.

Z Janem Kozamernikiem rozmawiała Izabela Piasecka