Marcin Janusz: „Bardzo cieszy nas to, że pierwsze trofeum już mamy”

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz dziewiąty w historii sięgnęła po Puchar Polski, pokonując w wielkim finale, po raz trzeci z rzędu, Jastrzębski Węgiel. „Myślę, że każdy rok i każdy Puchar Polski to jest zupełnie inna historia” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Marcin Janusz.

Czas Siatkówki: To dziewiąty Puchar Polski wywalczony przez drużynę z Kędzierzyna-Koźla. Patrzyliście przed meczem w historię tych rozgrywek?

Marcin Janusz: Myślę, że każdy rok i każdy Puchar Polski to jest zupełnie inna historia. Jesteśmy całkiem innym zespołem i liczyło się dla nas to żeby wyjść, zagrać dobrą siatkówkę i wygrać ten mecz. To nam się udało i bardzo się z tego powodu cieszymy.

Kluczowa w tym meczu była wasza gra w polu serwisowym, co później przenosiło się na grę w systemie blok-obrona?

Przeciwko nam bardzo trudno się gra. W naszym zespole te systemy bardzo dobrze ze sobą współgrają. Ciężko znaleźć jakieś słabsze punkty i zdecydowanie zgadzam się z tym, że w tym meczu kluczowa była zagrywka, a potem to, jak się zaprezentowaliśmy w bloku oraz obronie.

Drugi set dość łatwo ułożył się na waszą korzyść. Spodziewaliście się takiego obrotu wydarzeń czy też powrotu jastrzębian w trzeciej partii?

To są zawodnicy, którzy wygrali wszystko i niejednokrotnie byli w sytuacji, gdzie przegrywali 0:2 i wiedzą jak w takich sytuacjach się zachować. My z kolei również mieliśmy kilka momentów, gdzie daliśmy szansę rywalom i oni się napędzali. Cieszy nas to, że potrafiliśmy zachować cierpliwość i dalej grać dobrze, bo nasza stabilność to był klucz do sukcesu.

Zdobywacie pierwsze trofeum w sezonie, który dla was w ostatnim czasie nie jest najłatwiejszy. To taka swojego rodzaju nagroda i motywacja w tym natłoku meczów?

Spotkań jest teraz naprawdę dużo, o terminarzu ciężko mówić, bo wsiadamy co parę dni w autokar i jedziemy na kolejny mecz. W takim klubie jak Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle walczy się tylko o trofea, także bardzo cieszy nas to, że to pierwsze już mamy. Jesteśmy dalej w grze o dwa kolejne, więc zrobimy wszystko żeby po nie sięgnąć.

Indywidualnie otrzymał pan nagrodę MVP, a od początku sezonu z przytupem wszedł pan do zespołu wicemistrzów Polski, to dodatkowa motywacja do dalszej pracy?

Bardzo się cieszę, ale jak już mówiłem wcześniej, to jest nagroda dla całej drużyny. Widać u nas przede wszystkim to, że nasza gra jest bardzo zespołowa i nie ma słabych punktów, więc każde takie wyróżnienie to premia dla wszystkich członków tej ekipy.

Teraz wracacie do rozgrywek PlusLigi, gdzie już w środę zagracie z drużyną z Radomia, a potem z zespołem z Zawiercia. To będą chyba niezwykle trudne mecze?

Na pewno w naszej lidze nie ma łatwych meczów i jeśli podejdzie się na luzie to bardzo szybko można się zdziwić. Na razie bardzo dobrze sobie radzimy z graniem co kilka dni i podróżami. Mam nadzieję, że przede wszystkim w zdrowiu uda nam się utrzymać dobrą formę. Jeśli będziemy w dobrej dyspozycji to jestem pewien, że jesteśmy w stanie osiągnąć dużo w tym sezonie.

Na tym etapie sezonu macie już pewny awans do fazy play-off, przy tych koronawirusowych zawirowaniach, które są za wami, ta sytuacja daje wam trochę pewności i spokoju?

Na pewno jest to ważne, że dość spokojnie sobie te play-offy wywalczyliśmy. Jesteśmy jednak zespołem, który chce do tej fazy przystąpić z jak najlepszego miejsca i o to teraz będziemy walczyć, więc nie ma tutaj miejsca na poluzowanie.  

Z Marcinem Januszem rozmawiała Natalia Gajda