Dominik Jaglarski: „Wydaje mi się, że podejście mentalne było decydujące”

Projekt Warszawa w meczu dwudziestej kolejki PlusLigi po czterech partiach przegrał z drużyną Asseco Resovii Rzeszów. W premierowej odsłonie wiedzieliśmy, że możemy coś ugrać, ugryźć Asseco Resovię Rzeszów, a z biegiem meczu ta świadomość w nas gasła– mówił po meczu Dominik Jaglarski.

Dobry początek, ale to wszystko

Pojedynek w warszawskiej hali Torwar rozpoczął się korzystniej dla siatkarzy Projektu Warszawa. Chociaż rzeszowianie próbowali przejąć inicjatywę, warszawianie nie pozwolili sobie na stratę kontroli nad grą i zwyciężyli z przewagą czterech „oczek”. W kolejnych setach jednak skuteczniejsi byli przyjezdni i ostatecznie dopisali komplet punktów do ligowej tabeli. „Zaważyło chyba podejście w trzecim i czwartym secie, bo w pierwszym nasza gra nie wyglądała tak źle. Wydaje mi się, że podejście mentalne było decydujące. W premierowej odsłonie wiedzieliśmy, że możemy coś ugrać, ugryźć Asseco Resovię Rzeszów, a z biegiem meczu ta świadomość w nas gasła i ostatecznie zgasła w czwartej partii” – mówił po meczu Dominik Jaglarski, dodając: „Nawet w drugiej odsłonie mieliśmy świadomość, że drużyna z Rzeszowa nie jest nie do pokonania i możemy zgarnąć jakąś zdobycz punktową. Niestety wyszło jak wyszło”.

Trudna sytuacja

Dla siatkarzy Projektu Warszawa to kolejny przegrany mecz. Obecnie plasują się na siódmym miejscu w tabeli, tracąc dwa punkty do zespołu z Rzeszowa i mając sześć „oczek” przewagi nad ósmym GKS-em Katowice. Warto jednak wspomnieć, że podopieczni trenera Andrei Anastasiego mają do rozegrania jeszcze dwa zaległe spotkania – z Cuprum Lubin i Jastrzębskim Węglem. „Dla nas chyba każdy mecz teraz jest decydujący i kluczowy. W każdym musimy zdobywać punkty, gdyż tabela PlusLigi nie jest dla nas zbyt uprzejma” – mówił wspomniany wcześniej gracz warszawskiego zespołu.

Warto wspomnieć, że zespół z Warszawy oprócz rywalizacji w PlusLidze walczy również w Lidze Mistrzów. Te rozgrywki jednak od początku nie szły po myśli warszawian, przegrali bowiem wszystkie cztery dotychczasowe spotkania i pozostały im już do rozegranie jedynie dwa mecze. Warszawianie cały czas liczą się jeszcze w walce o Puchar Polski. „Nie jesteśmy w takiej sytuacji, że możemy spokojnie przepracować cały tydzień, przygotować się pod rywala i zobaczyć, jak to wyjdzie w weekend. Musimy troszeczkę zmienić nasz reżim treningowy przez to, że gramy praktycznie cały czas środa-sobota, środa-niedziela. Na pewno nie ułatwia nam to zgrania, choćby odczucia piłki i wydaje mi się, że ma to jakiś wpływ. Czy większy, czy mniejszy, to już nie mnie oceniać” – zaznaczył Jaglarski. Do trudów związanych z napiętym kalendarzem i pojawiającym się w wyniku tego zmęczeniem dochodzą dodatkowo kłopoty zdrowotne: „Nie można przetrenować w jedenastu tak jak się to robi w czternastu. To jest wielkie utrudnienie dla sztabu, żeby przygotować zajęcia w taki sposób, żeby każdy pracował dobrze, na swoim poziomie i żeby robił to, czego potrzebuje oraz żeby nie było żadnego przestoju w treningu. My jesteśmy zdziesiątkowani i musimy się z tym zmierzyć. Chłopaki grają albo trenują nie na swoich pozycjach, tak więc nie oddaje to w stu procentach tego jak powinno to wyglądać”.

Kolejny mecz siatkarze Projektu Warszawa rozegrają na wyjeździe. W niedzielę zmierzą się z ekipą Trefla Gdańsk, która aktualnie plasuje się na dziewiątym miejscu w tabeli. Wcześniej jednak rozegrają dwumecz w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów z zespołem VC Greenyard Maaseik.

Z Dominikiem Jaglarskim rozmawiała Marta Chlebicka