Mateusz Frąc: „Staram się grać jak najlepiej”

W XXI kolejce TAURON 1. Ligi Chemeko-System Gwardia Wrocław potrzebowała aż pięciu setów, aby pokonać drużynę z Bydgoszczy i do tabeli, gdzie wrocławianie zajmują siódme miejsce, dopisać dwa punkty. „Jeśli wygramy te zaległe mecze to z siódmego miejsca możemy wejść do pierwszej czwórki” – mówi Mateusz Frąc.

Czas Siatkówki: Bydgoszczanie przyjechali w mocno osłabionym składzie, a jednak zdołali wyrównać stan meczu, spodziewaliście się, że ten mecz będzie tak wyglądał?

Mateusz Frąc: Wyszliśmy na to spotkanie jak na każde inne. Byliśmy bardzo zmobilizowani, żeby wyszarpać przeciwnikowi trzy punkty, co niestety się nie udało. Cieszymy się jednak z wygranej, chociaż zawsze jest niedosyt, zwłaszcza jak się prowadziło 2:0 i wystarczy wygrać tylko trzeciego seta. Ważne jest, że wygraliśmy tego tie-breaka, bo często jest tak, że jak się nie domyka meczu w trzech setach to potem on ucieka.

Pierwsze dwa sety to wasza dobra gra w ataku, a co ważyło w kolejnych?

Myślę, że od trzeciej partii bydgoszczanie lepiej zaczęli zagrywać i bardzo nas rysowali w tym elemencie, dlatego uważam, że to było kluczowe przy ich wygranej w trzecim oraz czwartym secie.

Najwięcej emocji chyba dostarczył tie-break, gdzie długo graliście punkt za punkt.

Wydaje mi się, że właśnie tie-break był najlepszą odsłoną z obu stron, chociaż tak na gorąco to zawsze ciężko stwierdzić. W mojej opinii było bardzo mało błędów i dużo twardej gry. Jeszcze raz brawo dla nas, że potrafiliśmy odwrócić wynik na swoją korzyść.

Dopisujecie dwa punkty w tabeli, gdzie zajmujecie siódmą lokatę. Patrzycie już trochę na klasyfikację?

W ogóle nie patrzę na to, bo jeszcze mamy trochę zaległych spotkań. Jeśli wygramy te mecze to z siódmego miejsca możemy wejść do pierwszej czwórki, także osobiście w ogóle nie patrzę na tabelę i interesuje mnie tylko to, aby wygrywać kolejne starcia.

Szansę na kolejne punkty będziecie mieć w meczu przeciwko drużynie z Kluczborka, którą w pierwszej rundzie pokonaliście w trzech setach.

Czasem jest tak, że jakiś zespół, bez względu na skład, szczególnie siedzi i my tak mamy z Mickiewiczem Kluczbork. W zeszłym sezonie wygraliśmy dwa spotkania, teraz w pierwszej rundzie też to zwycięstwo przyszło dość łatwo. Liczę, że kolejny mecz również pójdzie po naszej myśli i odniesiemy kolejne zwycięstwo za trzy punkty.

Coraz więcej zaczyna się mówić o kwestiach związanych z awansem do PlusLigi, o ilości zespołów czy o ewentualnym wejściu drużyny z Lwowa. Jak wy jako zawodnicy na to patrzycie?

Takie są reguły, dlatego uważam, że nie ma co nad tym siedzieć i analizować, bo my jako zawodnicy nie mamy na to wpływu. Jeśli jest tak, że jedna drużyna awansuje bezpośrednio, druga będzie grać w barażach to trzeba to zaakceptować, bo jeśli ktoś ma wpłynąć na zmianę decyzji, to na pewno nie są zawodnicy, a działacze, dlatego ja o takich rzeczach nie myślę, tylko staram się grać jak najlepiej.

Z Mateuszem Frącem rozmawiała Natalia Gajda