Puchar CEV: Niełatwe zwycięstwo PGE Skry Bełchatów

Po zwycięstwie nad bułgarskim zespołem z Burgas PGE Skra Bełchatów zameldowała się w ćwierćfinale Pucharu CEV, gdzie mierzy się z rumuńskim CMS Arcada Galati. W mecszu rozegranym w Bełchatowie, podopieczni Slobodana Kovaca prowadzili już 2:0, jednak rywale zdołali doprowadzić do tie-breaka. Ostatecznie bełchatowianie poprawili swoją grę i zanotowali kolejne zwycięstwo.

W ćwierćfinale Pucharu CEV PGE Skra Bełchatów podejmowała rumuński zespół, który od pierwszych piłek dobrze spisywał się w polu zagrywki dzięki czemu szybko zbudował prowadzenie (8:4), jednak po reakcji trenera gospodarze cierpliwie zaczęli odrabiać straty (10:10). W kolejnych fragmentach na tablicy wyników raz po raz pojawiał się remis (15:15), a taki stan rzeczy utrzymywał się do samej końcówki, gdzie przy dobrych akcjach Aleksandara Atanasijevicia bełchatowianie zbudowali prowadzenie (24:20) i kilka chwil później zakończyli seta (25:21).

Drugi set ponownie lepiej rozpoczął się dla drużyny z Rumunii, która znów dobrze radziła sobie w polu zagrywki budując przewagę na prostych błędach polskiego zespołu (10:8). Prowadzenie drużyna CMS Arcada Galati, pomimo pojedynczych akcji zawodników PGE Skry, pewnie utrzymywała przez znaczną część seta (22:20), lecz w końcówce po raz kolejny kibice mogli zobaczyć emocjonujące wymiany, które dały remis (22:22). Tym razem losy seta rozstrzygała gra na przewagi, gdzie ponownie lepsi okazali się zawodnicy PGE Skry Bełchatów (26:24).

Na trzeciego seta rumuński zespół wyszedł niezwykle zmotywowany, a kolejne dobre akcje po stronie gości połączone ze słabą skutecznością bełchatowskiej drużyny pozwoliły na zbudowanie zaliczki (5:2). Na przestrzeni kolejnych fragmentów, mimo reakcji trenera, gra PGE Skry nie uległa poprawie, a przewaga CMS Arcada Galati rosła (15:9). Swój zespół do walki próbował jeszcze poderwać Dick Kooy, jednak ostatecznie rumuński zespół wygrał seta z przewagą sześciu „oczek” (25:19).

Czwarty set rozpoczął się od wymiany ciosów między zespołami, gdzie na tablicy wyników raz po raz pojawiał się remis (8:8), lecz przy dobrej grze Alexandru Raty przyjezdni znów odskoczyli na kilka punktów (11:8). Bełchatowianie dobrze bronili, lecz również rywale radzili sobie w tym elemencie, dokładając kolejne punkty z kontrataków i pewnie powiększając prowadzenie (17:11). Pojedyncze akcje podopiecznych Slobodana Kovaca nie wystarczyły na zmotywowanych rywali, którzy zdołali doprowadzić do tie-breaka (25:21).

Decydująca odsłona rozpoczęła się od dobrych akcji Aleksandara Anatasijevicia, który punktował w polu serwisowym (3:2). Gra toczyła się punkt za punkt, lecz tym razem mylić zaczęli się przyjezdni, co pozwoliło bełchatowianom utrzymywać prowadzenie (9:6). W końcówce zawodnicy CMS Arcada Galati podjęli jeszcze próbę odrobienia start, jednak po skutecznym ataku Milada Ebadipoura ze zwycięstwa cieszyli się gospodarze (15:13).

PGE Skra Bełchatów – CMS Arcada Galati 3:2 (25:21; 26:24, 19:25; 21:25; 15:13)