Grzegorz Pająk: „Musimy zbierać punkty w meczach z rywalami, którzy są wyżej notowani”

Zespół LUK Lublin w meczu osiemnastej kolejki PlusLigi bez starty seta pokonał drużynę Projektu Warszawa. Podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza swoją dobrą postawę potwierdzili w trzeciej odsłonie, wygrywając z różnicą trzynastu punktów. „Drużyna z Warszawy pękła i ta partia była do jednej bramki” – powiedział kapitan zespołu z Lublina, Grzegorz Pająk.

Pierwsze dwa sety sobotniego starcia były wyrównane, a wynik rozstrzygał się w samej końcówce. Dwukrotnie w decydujących fragmentach partii lepsi byli gospodarze. W trzeciej odsłonie natomiast narzucili rywalom swój rytm gry, nie pozostawiając złudzeń, kto był lepiej dysponowanym zespołem. „To był naprawdę fajny mecz. Dwa pierwsze sety graliśmy równo, a potem drużyna z Warszawy pękła i trzecia partia była do jednej bramki” – ocenił MVP spotkania, Grzegorz Pająk, który dla swojego zespołu zdobył pięć punktów, z czego jeden zagrywką, trzy atakiem, a do tego raz zatrzymywał rywali blokiem.

Drużyna Projektu Warszawa do meczu w Lublinie przystąpiła bez Jana Fornala, Piotra Nowakowskiego oraz Jakuba Kowalczyka. Szkoleniowiec stołecznej drużyny nie miał więc dużego pola manewru, jeśli chodzi o rotacje na środku siatki oraz w przyjęciu. „Wiedzieliśmy z kim przyjdzie nam grać, że brakuje im podstawowych zawodników, ale nasza taktyka na ten mecz nie zmieniła się” – zaznaczył Grzegorz Pająk. Rozgrywający podkreślił jednocześnie, że jego ekipa w tym starciu ryzykowała w polu serwisowym, co opłaciło się w końcowym rozrachunku: „Jesteśmy zespołem, który musi podejmować spore ryzyko na zagrywce, żeby odrzucić rywala od siatki. W tym spotkaniu popełniliśmy sporo błędów w tym elemencie, ale koniec końców zagrywka przynosiła cele, które sobie założyliśmy”.

Po porażkach z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i GKS-em Katowice podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza wrócili na zwycięską ścieżkę. Po meczu Grzegorz Pająk nie ukrywał, że zwycięstwo z brązowym medalistą poprzedniego sezonu w kontekście rywalizacji o ósme miejsce, wiele dla znaczy dla jego zespołu: „W każdym momencie potrzebujemy zwycięstwa. Nie ma jakiegoś dobrego momentu na to, żeby zacząć wygrywać, każdy taki jest. Z tą drużyną, nie licząc letniego Grand Prix w siatkówce plażowej, przegraliśmy już dwa razy, więc do trzech razy sztuka. Z kim byśmy nie wygrali bardzo nas to cieszy. To znaczy, że wykonujemy dobrą pracę, że zespół dobrze podszedł do meczu, a takich spotkań trzeba nam coraz więcej”.

Drużyna LUK Lublin obecnie zajmuje dziewiąte miejsce, mając na swoim koncie dwadzieścia punktów i jedno spotkanie więcej niż plasujący się na ósmej lokacie GKS Katowice, który zgromadził dwadzieścia jeden „oczek”. „Na dole jest naprawdę ciasno i musimy zbierać punkty nie tylko z rywalami bezpośrednimi o walkę o ósemkę, ale również z rywalami, którzy są wyżej notowani” – zaznaczył Grzegorz Pająk. W kolejnym spotkaniu LUK Lublin na wyjeździe powalczy o punkty z Indykpolem AZS-em Olsztyn, który obecnie w tabeli PlusLigi plasuje się na siódmym miejscu.

Źródło: Informacja własna