PlusLiga: Kolejna porażka Trefla Gdańsk, dziesiąte zwycięstwo Grupy Azoty ZAKSY

Za nami dziewiąta kolejka PlusLigi, w trakcie której Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jurajskich Rycerzy i odniosła dziesiąte zwycięstwo w sezonie. Z kolejnej wygranej mogli cieszyć się również zawodnicy Projektu Warszawa czy Jastrzębskiego Węgla. W dalszym ciągu słabszy okres notuje Trefl Gdańsk, który na dziewięć rozegranych spotkań wygrał dwa.

Dziewiątą kolejkę zainaugurowało spotkanie pomiędzy Ślepskiem Malow Suwałki a Projektem Warszawa, które rozpoczęło się od zwycięskiego seta warszawskiej drużyny. W kolejnych partiach gra toczyła się punkt za punkt, a podopieczni Andrzeja Kowala dzięki dobrej postawie w ataku wyrównali stan meczu. Nie brakowało emocjonujących, przedłużonych akcji, ale ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili zawodnicy Projektu Warszawa, którzy tym samym zapisali kolejny komplet punktów. Kluczowa w tym spotkaniu była dyspozycja w polu serwisowym, gdzie choć suwałczanie popełnili trzynaście błędów, a warszawianie czternaście, to lepiej wyglądał zespół przyjezdny, który posłał osiem asów serwisowych, dodatkowo utrudniając rywalom przyjęcie – podopieczni Andrzeja Kowala zanotowali w tym elemencie 49%, a Projekt Warszawa 53%. Najskuteczniej atakującym zawodnikiem w drużynie z Warszawy był Bartosz Kwolek, który na trzydzieści cztery piłki skończył osiemnaście, co dało 53% skuteczności. Dodatkowo ręki w ataku nie zwalniali Igor Grobelny oraz Michał Superlak, którzy również atakowali ponad trzydzieści razy i do dorobku drużyny dołożyli – Igor Grobelny piętnaście punktów atakiem, a Michał Superlak osiemnaście. Natomiast po suwalskiej stronie siatki najwięcej skutecznych ataków zanotowali Bartłomiej Bołądź oraz Adrian Buchowski.

Ślepsk Malow Suwałki – Projekt Warszawa 1:3 (18:25; 25:23; 22:25; 23:25)

MVP: Bartosz Kwolek

Składy zespołów

Ślepsk Malow Suwałki: Bartłomiej Bołądź, Andreas Takvam, Adrian Buchowski, Cezary Sapiński, Piotr Łukasik, Josua Tuaniga, Paweł Filipowicz (libero) oraz Kevin Klinkenberg, Łukasz Rudzewicz, Łukasz Makowski, Paweł Halaba

Projekt Warszawa: Bartosz Kwolek, Angel Trinidad De Haro, Andrzej Wrona, Jakub Kowalczyk, Michał Superlak, Igor Grobelny, Damian Wojtaszek (libero) oraz Janusz Gałązka, Jay Blankenau

Hitowe spotkanie w Zawierciu rozpoczęło się od wyrównanych fragmentów, ale z czasem Jurajscy Rycerze budowali prowadzenie. Ostatecznie dobre ataki Łukasza Kaczmarka doprowadziły do remisu i w emocjonującej końcówce kędzierzynianie, po ponad czterdziestominutowej walce, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W kolejnych setach drużyna prowadzona, wyjątkowo, przez Michała Chadałę, narzuciła swój rytm gry i z wysoką przewagą zamknęła mecz w trzech setach. Kluczowa okazała się dyspozycja w polu zagrywki, gdzie choć Jurajscy Rycerze popełnili dwanaście błędów przy dwudziestu dwóch pomyłkach zawodników Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, to właśnie kędzierzynianie posłali dziewięć asów serwisowych, dokładając do tego zagrywkę, która utrudniała rywalom przyjęcie i grę na siatce, co przeniosło się również na postawę w elemencie bloku – na przestrzeni całego meczu Aluron CMC Warta Zawiercie zanotowała pięć punktowych bloków, a wicemistrzowie Polski aż jedenaście. Ponownie kędzierzyńska drużyna utrzymywała wysoką skuteczność w ataku – 56%, a najwięcej punktów w tym elemencie, bo aż dziewiętnaście, zdobył Łukasz Kaczmarek, który dołożył również dwa punktowe bloki oraz asa serwisowego. Natomiast po stronie zawiercian ciężar gry opierał się na barkach Dawida Konarskiego, który z dwudziestu ośmiu piłek skończył dwanaście oraz Facundo Conte, który od swoich rozgrywających otrzymał dwadzieścia pięć piłek, a skutecznie rozstrzygnął tylko osiem akcji, natomiast skuteczność całej drużyny w ataku wyniosła ostatecznie 37%.

Aluron CMC Warta Zawiercie – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 (36:38; 13:25;

MVP: Łukasz Kaczmarek

Składy zespołów

Aluron CMC Warta Zawiercie: Dawid Konarski, Patryk Niemiec, Miłosz Zniszczoł, Facundo Conte, Piotr Orczyk, Miguel Tavares Rodrigues, Michał Żurek (libero) oraz Mateusz Malinowski, Maximiliano Cavanna, Dominik Depowski

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Marcin Janusz, Kamil Semeniuk, Łukasz Kaczmarek, David Smith, Aleksander Śliwka, Norbert Huber, Erik Shoji (libero) oraz Tomasz Kalembka, Bartłomiej Kluth

GKS Katowice w dziewiątej kolejce podejmował drużynę Jastrzębskiego Węgla, która od pierwszych piłek narzuciła swój rytm gry i pewnie wykorzystywała kolejne akcje. Katowiczanie fragmentami próbowali nawiązać kontakt punktowy z rywalami, ale liczne błędy własne gospodarzy nie ułatwiały gry naprzeciw mistrzom Polski. Najbardziej wyrówny był trzeci set, ale dobre ataki Jana Hadravy spowodowały, że w końcówce jastrzębianie zaczęli budować zaliczkę i zakończyli mecz w trzech setach. Po raz kolejny podopieczni Grzegorza Słabego wykazali się dużą walecznością, punktując pięć razy blokiem oraz osiem razy przedłużając akcje po skutecznych wyblokach, ale w każdym innym elemencie zdecydowanie lepiej prezentowali się jastrzębianie. W przyjęciu mistrzowie Polski utrzymywali 65% pozytywnego przyjęcia i 34% perfekcyjnego, a najlepszym zawodnikiem w tym elemencie był Trevor Clevenot. Natomiast po drugiej stronie sitaki wskaźniki w tym elemencie pozostawały na poziomie 46% pozytywnego przyjęcia i 20% perfekcyjnego, a najwięcej razy przyjmował Jakub Szymański. Jeśli chodzi o skuteczność w ataku to najlepiej punktującym zawodnikiem był Jakub Jarosz, który na dwadzieścia sześć piłek skończył siedemnaście, ale ostateczna skuteczność całej drużyny wynosiła 50%. Dla porównania Jastrzębski Węgiel wypracował 60% skuteczności, a najlepiej punktującym zawodnikiem był Jan Hadrava, który do dorobku drużyny dołożył czternaście ataków oraz blok.  

GKS Katowice – Jastrzębski Węgiel 0:3 (17:25; 20:25; 21:25)

MVP: Jan Hadrava

Składy zespołów

GKS Katowice: Marcin Kania, Micah Ma’a, Jakub Szymański, Piotr Hain, Tomas Rousseaux, Jakub Jarosz, Bartosz Mariański (libero) oraz Kamil Drzazga, Gonzalo Quiroga, Damian Domagała, Dawid Ogórek (libero)

Jastrzębski Węgiel: Tomasz Fornal, Jan Hadrava, Jurij Gladyr, Łukasz Wiśniewski, Trevor Clevenot, Benjamin Toniutti, Jakub Popiwczak (libero)

Do niespodzianki doszło w rzeszowskiej hali Podpromie, gdzie podopieczni Dariusza Daszkiewicza, dzięki dobrej grze po własnej stronie siatki, postawili Asseco Resovii trudne warunki i ostatecznie zabrali do Lublina komplet punktów. Mecz miał wyrównany przebieg, a lepszą skuteczność w ataku utrzymywali rzeszowianie – 54%, najlepiej punktującymi zawodnikami byli Maciej Muzaj z dorobkiem dwudziestu skończonych ataków oraz Sam Deroo, który zdobył jedenaście „oczek”. Natomiast zawodnicy LUK Lublin mecz skończyli z 49% skutecznością, a najczęściej atakującym zawodnikiem był Bartosz Filipiak, który otrzymał trzydzieści dziewięć piłek z czego skończył dwadzieścia. Na wyróżnienie zasługuje również Jakub Wachnik, który do dorobku drużyny dołożył czternaście punktowych ataków, asa serwisowego raz cztery bloki. Obie drużyny utrzymywały 51% pozytywnego przyjęcia, ale w polu zagrywki lepiej radzili sobie lublinianie, którzy posłali pięć asów serwisowych, przy trzech punktowych zagrywkach rywali, a także dziewięć razy zatrzymywali przeciwników blokiem.  

Asseco Resovia Rzeszów – LUK Lublin 1:3 (21:25; 25:23; 22:25; 23:25)

MVP: Jakub Wachnik

Składy zespołów

Asseco Resovia Rzeszów: Maciej Muzaj, Sam Deroo, Jan Kozamernik, Jakub Kochanowski, Fabian Drzyzga, Klemen Čebulj, Paweł Zatorski (libero) oraz Jakub Bucki, Nicolas Szerszeń, Paweł Woicki, Rafał Buszek

LUK Lublin: Jan Nowakowski, Jakub Wachnik, Bartosz Filipiak, Wojciech Sobala, Grzegorz Pająk, Wojciech Włodarczyk, Dustin Watten (libero), Szymon Gregorowicz (libero) oraz Szymon Romać, Igor Gniecki, Jakub Peszko

W kolejnym wyjazdowym spotkaniu PGE Skra Bełchatów w trzech setach pokonała Trefl Gdańsk. Fragmentami podopieczni Michała Winiarskiego nawiązywali wyrównaną walkę z przeciwnikiem, największy opór stawiając w trzeciej partii, ale dobra gra w ataku i bloku po bełchatowskiej stronie siatki pozwoliła przyjezdnym na odniesienie kolejnego zwycięstwa. Obie drużyny podejmowały ryzyko w polu serwisowym i posłały po pięć asów, mniej błędów własnych popełnili jednak zawodnicy PGE Skry – dwanaście przy piętnastu pomyłkach gospodarzy. Jednocześnie bełchatowianie lepiej prezentowali się w każdym z elementów, a przede wszystkim utrzymując 56% skuteczności w ataku przy 34% rywali. Jednocześnie Grzegorz Łomacz wykorzystywał wszystkich graczy, a najwięcej razy punktowali Milad Ebadipour – dziesięć „oczek” oraz Aleksandar Atanasijević – jedenaście, dodatkowo należy zwrócić uwagę na dobrą dyspozycję Karola Kłosa, który skończył sześć z ośmiu piłek i dołożył cztery punktowe bloki. Po gdańskiej stronie siatki najwięcej piłek do ataku, bo po osiemnaście, otrzymali Mariusz Wlazły oraz Mateusz Mika, ale zarówno atakujący jak i przyjmujący skończyli z tego siedem akcji.

Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 0:3 (18:25; 13:25; 22:25)

MVP: Grzegorz Łomacz

Składy zespołów

Trefl Gdańsk: Bartłomiej Lipiński, Mariusz Wlazły, Moritz Reichert, Lukas Kampa, Karol Urbanowicz, Pablo Crer, Michał Olenderek (libero), Dawid Pruszkowski (libero) oraz Łukasz Kozub, Kewin Sasak, Patryk Łaba, Mateusz Mika

PGE Skra Bełchatów: Karol Kłos, Dick Kooy, Milad Ebadipour, Aleksandar Atanasijević, Grzegorz Łomasz, Mateusz Bieniek, Kacper Piechocki (libero) oraz Damian Schulz, Mihajlo Mitić, Robert Täht

Do interesującego meczu doszło też w Iławie, gdzie Indykpol AZS Olsztyn mierzył się ze Stalą Nysa. Zespoły toczyły wyrównany bój, a losy poszczególnych setów decydowały się w końcówkach, gdzie najpierw więcej szczęścia mieli olsztynianie, ale w drugim i trzecim secie dobra gra Wassima Ben Tary przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść podopiecznych Daniela Plińskiego. Czwarta partia od początku przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy wygrali z przewagą dwunastu punktów i doprowadzili do tie-breaka. W decydującej odsłonie zawodnicy Indykpolu AZS-u Olsztyn lepiej poradzili sobie w końcówce i odnieśli siódme zwycięstwo w sezonie, a Stal Nysa zapisała na swoje konto kolejną porażkę. W takich elementach jak blok czy skuteczność w ataku zespołu utrzymywały podobne wskaźniki – po obu stronach siatki drużyny jedenaście razy zatrzymywały rywali, a skuteczność w ataku wyniosła 50%. Po olsztyńskiej stronie siatki najlepiej prezentował się Torey DeFalco, który na dwadzieścia dziewięć piłek skończył dwadzieścia jeden. Natomiast w szeregach Stali Nysa Wassim Ben Tara otrzymał aż czterdzieści pięć piłek z czego w punkty zamienił dwadzieścia cztery, dwa razy się pomylił, a czterokrotnie został zatrzymany. Kluczowa okazała się dyspozycja w polu zagrywki, gdzie mniej błędów popełnili zawodnicy Indykpolu AZS-u Olsztyn – jedenaście przy dwudziestu dwóch pomyłkach podopiecznych Daniela Plińskiego, a dodatkowo olsztynianie zanotowali czternaście punktowych zagrywek, z czego sześć to te posłane przez Karola Butryna.

Indykpol AZS Olsztyn – Stal Nysa 3:2 (25:23; 20:25; 20:25; 25:13; 15:13)

MVP: Torey DeFalco

Składy zespołów

Indykpol AZS Olsztyn: Jan Firlej, Robbert Andringa, Szymon Jakubiszak, Torey DeFalco, Mateusz Poręba, Karol Butryn, Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Jan Król, Meisam Salehi, Jakub Ciunajtis (libero)

Stal Nysa: Marcin Komenda, Mitchell Stahl, Wassim Ben Tara, Moustapha M’Baye, Kamil Kwasowski, Kamil Dębski, Kamil Dembiec (libero), Michał Rucika (libero)

Kolejkę zakończył pojedynek Cuprum Lubin z drużyną z Radomia, gdzie zespoły stoczyły wyrównany bój. Premierowa odsłona padła co prawda łupem przyjezdnych, ale w pozostałych końcówkach setów lepiej radzili sobie lubinianie. Ostatecznie zespół Cerradu Enei Czarnych Radom, w czwartym secie, popełnił mniej błędów własnych i doprowadzili do tie-breaka. W decydującej odsłonie zagrywki Marcina Walińskiego pozwoliły gospodarzom na szybki zbudowanie zaliczki. W końcówce nie do zatrzymania był jednak Rafał Faryna i radomianie zniwelowali straty i kilka chwil później zakończyli tie-break oraz cały mecz zwycięsko. Kluczowa mogła okazać się gra blokiem, gdzie radomski zespół zdobył dwanaście punktów, a lubinianie dziesięć, oraz skuteczność w ataku, gdzie ostatecznie podopieczni Jakuba Bednaruka utrzymywali 55% skuteczności, natomiast gospodarze 50%. Najwięcej razy atakował Rafał Faryna, który ostatecznie skończył dwadzieścia cztery z czterdziestu trzech piłek. Natomiast wśród gospodarzy ciężar gry na swój barki brał Remigiusz Kapica, który skończył dwadzieścia trzy z trzydziestu sześciu piłek.  

Cuprum Lubin – Cerrad Enea Czarni Radom 2:3 (23:25; 25:19; 26:24; 23:25; 15:17)          

MVP: Rafał Faryna

Składy zespołów

Cuprum Lubin: Marcin Waliński, Wojciech Ferens, Masahiro Sekita, Paweł Pietraszko, Remigiusz Kapica, Florian Krage, Maciej Sas(libero) oraz Kamil Maruszczyk, Przemysław Stępień, Dawid Gunia

Cerrad Enea Czarni Radom: Michał Kędzierski, Bartłomiej Lemański, Jose Ademar Santana, Aleksander Berger, Rafał Faryna, Michael Parkinson, Mateusz Masłowski (libero) oraz Daniel Gąsior, Wiktor Nowak, Bartosz Firszt

Źródło: plusliga.pl/opracowanie własne