Kamil Długosz: „Każdy mecz jest trudny”

Po trzech latach spędzonych w Stali Nysa Kamil Długosz zdecydował się na zmianę barw klubowych oraz powrót na pierwszoligowe parkiety, gdzie zasilił Exact Systems Norwid Częstochowa. „Trzy lata spędziłem w Stali Nysa z czego dwa praktycznie całe na ławce, więc cieszę się, że w końcu mogę pograć i pokazać na co mnie stać” – mówi przyjmujący, który staje się jednym z filarów częstochowskiej drużyny.  

Czas Siatkówki: Macie za sobą cztery wygrane i cztery przegrane spotkania. Jak patrzycie na ten bilans spotkań?

Kamil Długosz: Szczerze nie do końca zadowala nas ten bilans, bo powinniśmy z tych meczów wygrać przynajmniej jeden więcej. Tak naprawdę, za każdym razem, to my podajemy rywalom rękę. W moim odczuciu naprawdę tych spotkań mogliśmy wygrać więcej.

Przed dzisiejszym meczem wydawało się, że będzie to zdecydowanie bardziej wyrównany pojedynek. Zaważyła dyspozycja w zagrywce czy jakiś inny element?

Wiadomo, że zespół z Wrocławia słynie z tego, że mocno zagrywa i jest bardzo ofensywnym zespołem, co dzisiaj zresztą pokazał, bo każdy z zawodników wychodził i nie wstrzymywał ręki. Do pewnego momentu próbowaliśmy na to odpowiadać, co miejscami nam wychodziło, ale był fragment, że nam to siadło. W pierwszym i trzecim secie podaliśmy rękę przeciwnikowi, a w drugim coś w nas pękło. Na szczęście w ostatniej partii zdołaliśmy wrócić. Zaważyły nasze głupie błędy i to powoduje, że wracamy dzisiaj do domu bez wygranej choćby w jednej odsłonie.

Nie brakowało dzisiaj obron, ale ostatecznie w kontrataku lepiej radzili sobie wrocławianie.

Nastawialiśmy się na to, że będziemy musieli grać na wysokiej piłce spowodowanej czy to zagrywką czy właśnie obroną. Niestety, niektóre aspekty nie wychodziły nam tak, jakbyśmy chcieli i teraz będziemy pracować nad tym, aby w przyszłości wyglądało to lepiej.

W kolejnej kolejce zmierzycie się z drużyną z Kluczborka. Jak nastawiacie się na to spotkanie?

Każdy mecz jest trudny, nie ma znaczenia czy jest to zespół z góry tabeli czy z dołu. Każde spotkanie jest trudne i zawsze trzeba wychodzić skoncentrowanym w stu procentach i nikogo nie wolno lekceważyć. Nastawiamy się na trudny pojedynek. Teraz musimy z głowy wyrzucić mecz z wrocławianami i dobrze przygotować się do starcia z drużyną z Kluczborka.

Te pierwsze mecze sezonu pokazały, że tegoroczna odsłona TAURON 1. Ligi może być bardzo wyrównana i emocjonująca.

Tutaj nie ma zespołów, które już z góry przed meczem wygrywają za trzy punkty. Były już niespodzianki i na pewno będzie jeszcze niejedna. Na każdy mecz, bez znaczenia kto będzie stał po drugiej stronie siatki, trzeba wyjść maksymalnie skoncentrowanym, bo inaczej z boiska będzie się schodzić pokonanym.

Coraz więcej zespołów zaczyna otwarcie mówić o swoich celach. A o co wy gracie w tym sezonie?

O co my gramy? O to żeby się dobrze pokazać i zaprezentować to, co najlepiej potrafimy, bo nie ukrywam, że jeszcze szukamy stabilizacji formy, która jeszcze nam faluje. Chcemy zajść jak najwyżej, a jak to się skończy to czas pokaże.

A indywidualnie jakie są pana cele. Gra w podstawowym składzie to jest dodatkowa motywacja?

Oczywiście, ale też mamy równy zespół i bez znaczenia jest to, kto gra, bo równie dobrze w sobotę może wyjść ktoś inny i pociągnąć grę. Chcę żeby moja drużyna wygrywała. Trzy lata spędziłem w Stali Nysa z czego dwa praktycznie całe na ławce, więc cieszę się, że w końcu mogę pograć i pokazać na co mnie stać.

Ten wyrównany skład będzie waszym atutem w tych trudnych momentach, które na przestrzeni tak długiego sezonu jeszcze przyjdą?

W każdym zespole wyrównany skład to jest dodatkowa siła, bo wchodzi zawodnik rezerwowy i może zrobić różnicę, co już niejednokrotnie mogliśmy oglądać. To jest naprawdę nasz atut i na pewno będziemy z niego korzystać.

Z Kamilem Długoszem rozmawiała Natalia Gajda