Igor Grobelny: „To jest właśnie piękno PlusLigi, bo każda drużyna może wygrać z każdą”

Siatkarze Projektu Warszawa w piątej kolejce PlusLigi odnieśli czwarte zwycięstwo w tym sezonie, pokonując LUK Lublin. „To był bardzo dziwny mecz. Bardzo dobrze zaczęliśmy pierwszego seta, a potem oddaliśmy go trochę bez sensu” – podsumował spotkanie z beniaminkiem Igor Grobelny.

Czas Siatkówki: Czego spodziewaliście się przed spotkaniem z LUK Lublin?

Igor Grobelny: Trener zawsze nam powtarza, że każda drużyna w PlusLidze jest niebezpieczna. Musimy więc walczyć od początku do końca. Każdy zespół chce urwać punkty, a nawet wygrać mecz. Nieważne z kim gramy, zawsze musimy dawać z siebie 110%, nie inaczej było tym razem, ponieważ zespół z Lublina postawił się nam.

Mecz z LUK Lublin był jednak bardzo nierówny. Fragmenty dobrej gry przeplataliście tymi słabszymi. Czym to było spowodowane?

Ciężko jest mi powiedzieć czym to było spowodowane. Na pewno czuliśmy w kościach dwa poprzednie mecze, gdzie graliśmy pięć setów z mistrzem i wicemistrzem Polski. Były to ciężkie spotkania. Wiadomo, że w tygodniu nie można odpuścić i trzeba ciężko trenować. To, że dobrze zagraliśmy z silniejszymi drużynami, nie znaczy, że później będzie łatwo z teoretycznie słabszymi zespołami. LUK Lubin udowodnił to, postawił się nam i było bardzo ciężko. To był bardzo dziwny mecz. Bardzo dobrze zaczęliśmy pierwszego seta, a potem oddaliśmy go trochę bez sensu. To jest właśnie piękno PlusLigi, bo każda drużyna może wygrać z każdą.

O przegranej w pierwszym secie zaważyła efektywność ataku? Lublinianie w tym elemencie zanotowali 56% skuteczności, wy 33%.

W tej partii dobrze nam szło w polu serwisowym, w przyjęciu też nie było źle. Wiadomo, że w tym spotkaniu atak z czwartej strefy w naszym wykonaniu nie był najlepszy. Trochę szkoda przegranej w pierwszym secie. Na pewno będziemy nad tym pracować i w następnym meczu zrobimy to lepiej.

Można powiedzieć, że w pozostałych partiach zagraliście już swoją siatkówkę?

Zdecydowanie lepiej przyjmowaliśmy. Pracowaliśmy dobrze w bloku, co przekładało się na obronę. Udało nam się także utrzymać mocną zagrywkę. Nasza gra opiera się głównie na  ciężkich piłkach, atakowanych z czwartej i drugiej strefy, bloku i obronie. W tych setach to dobrze funkcjonowało, więc cieszę się, że udało nam się wygrać ten mecz.

Macie za sobą spotkanie z mistrzem i wicemistrzem Polski. Udało wam się pokonać Jastrzębski Węgiel i zdobyć łącznie trzy punkty. Chyba macie powody do zadowolenia?

Zdecydowanie tak. Pierwszy mecz bardzo fajnie nam wyszedł. Cieszę się, że go wygraliśmy, ponieważ nasza gra w nim trochę falowała. Spotkanie z kędzierzynianami było bardzo dziwne, ponieważ w naszej drużynie panował lekki wirus. Ja i Bartosz Kwolek mieliśmy zatrucie, więc oprócz przeciwnika, musieliśmy też walczyć sami ze sobą. Oczywiście winy za naszą przegraną nie zrzucam na chorobę, ale na pewno pogorszyła ona naszą grę. Myślę, że gdyby nie to, mecz mógłby być wygrany.

Terminarz chyba też ułożył się dla was dość dobrze, bo już na początku zmierzyliście się z pozostałymi medalistami poprzedniego sezonu?

Dokładnie tak. Obie drużyny miały jeszcze dodatkowy mecz, bo grały Superpuchar Polski, wiec kędzierzynianie w spotkaniu z nami byli też zmęczeni. Cieszę się, że na początku zagraliśmy z tymi najmocniejszymi, bo człowiek jest jeszcze w miarę przygotowany do sezonu. Wiadomo, że czym dalej w las, to będzie trochę gorzej z kondycją i siłą, bo później dojdzie też zmęczenie. Fajnie, że na początku mogliśmy tak jakby dać z siebie wszystko i teraz będziemy starali się utrzymywać ten poziom. Teraz mamy dwa dni wolnego. Będziemy mogli sobie odpocząć, trochę się zregenerować. Od poniedziałku zaczniemy przygotowania do kolejnego meczu. To będzie długi tydzień, bo im później się gra, tym jest więcej dni na trening. Mam nadzieję, że również z PGE Skrą uda nam się wygrać.

Teraz gracie raz w tygodniu i macie czas na odpoczynek. Pod koniec listopada zacznie się dla was bardziej wymagający okres, ponieważ dojdą wam rozgrywki Ligi Mistrzów.

Dojdzie nam więcej meczów do grania oraz wyjazdy, chociaż jeszcze nie wiadomo, czy polecimy do Moskwy, czy będzie organizowany turniej. Wiadomo, że to również łączy się najprawdopodobniej z meczami za granicą. Ciężko będzie, ale to też ma swoje plusy. Jeśli więcej gramy, to teoretycznie mniej trenujemy. Jestem jednak pewien, że sztab szkoleniowy zaplanuje to tak, żebyśmy byli w najlepszej formie.

Najbardziej cieszy was jednak powrót kibiców do hal?

Na początku, jak zaczęliśmy grać przedsezonowe turnieje, było trochę dziwnie. W halach nagle pojawili się kibice, którzy robili hałas i ciężko było się z powrotem przyzwyczaić do tego. Cieszę się jednak, że możemy grać przed publicznością, bo to również część gry i sprawia nam to większą frajdę. Szkoda, że z LUK Lublin graliśmy w hali Ursynów, bo jednak Torwar też robi swoje, bo jest tam więcej kibiców. Jak mam jednak porównać Arenę Ursynów teraz i zeszłym sezonie, to zdecydowanie wolę, jak jest publiczność. Daje to większą adrenalinę i emocje. Mam nadzieję, że tak zostanie do końca sezonu.

Z Igorem Grobelnym rozmawiała Izabela Piasecka