Jan Nowakowski: „Zespołowo zagraliśmy nieźle, ale to było zdecydowanie za mało”

Drużyna LUK Lublin w piątek przegrała z ekipą Projektu Warszawa w meczu piątej kolejki PlusLigi, zapisując na swoim koncie jedynie pierwszego seta. „Warszawianie zaczęli grać swoją siatkówkę, która dla nas na ten moment jest najzwyczajniej w świecie za mocna” – mówił Jan Nowakowski.

Jeden set to za mało

Pojedynek w stolicy rozpoczął się nieco korzystniej dla zespołu z Warszawy, który już na początku objął kilkupunktową przewagę. Lublinianie przystąpili do gry, odrobili stracone „oczka” i jako pierwsi mieli okazję zakończyć tę partię na swoją korzyść, czego ostatecznie dokonali po grze na przewagi. „Ten set odwrócił się od momentu bodajże 0:6, bo wtedy zaczęliśmy dobrze grać. Ciągnęliśmy to przez całą odsłonę i przez to wygraliśmy” – mówił po meczu Jan Nowakowski, dodając: „Zespołowo zagraliśmy nieźle, wygraliśmy przy okazji seta, ale to było zdecydowanie za mało”. Po wygranej przez lublinian pierwszej partii do gry powrócili siatkarze warszawskiego zespołu. Zwyciężyli w trzech kolejnych odsłonach, przypieczętowując zdobycie kompletu punktów. „Warszawianie zaczęli grać swoją siatkówkę, która dla nas na ten moment jest najzwyczajniej w świecie za mocna. Był to fajny mecz, fajnie było go zagrać, ale jeszcze musimy troszeczkę potrenować” – zaznaczył Nowakowski.

Trudna sytuacja

Przypomnijmy, że aktualna sytuacja zdrowotna w klubie z Lublina nie jest najłatwiejsza. Cały czas do zdrowia powraca Szymon Bereza, a ponadto od kilkunastu dni pauzuje Grzegorz Pająk. Z kolei w piątkowym meczu zarówno u kibiców zespołu z Lublina, jak i w samej drużynie pojawił się moment niepokoju. W trzecim secie boisko opuścił Wojciech Włodarczyk w wyniku, jak się okazało, skurczu i nie zagrał już do końca spotkania. „Jak już Wojtek powiedział, że to tylko skurcz, to wiedzieliśmy że wszystko będzie dobrze. Szkoda, że nie mógł dokończyć meczu, bo na pewno jego obecność na boisku wniosłaby troszeczkę więcej i może udałoby się jeszcze jednego seta wygrać, ale nie ma jednak co gdybać” – powiedział środkowy.

Dalsza praca nad poprawą gry

W najbliższy piątek zespół LUK Lublin zmierzy się na własnym boisku z ekipą Indykpolu AZS-u Olsztyn. Do tej pory podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza mają na swoim koncie tylko jedno wygrane spotkanie za trzy punkty i cały czas muszą szukać kolejnych „oczek”. Po pojedynku w Warszawie mają natomiast nowy materiał do analizy i wiedzę na temat tego, co wymaga poprawy. „Jest kilka elementów nad którymi możemy popracować. Chociażby blok-obrona. Bardzo dużo piłek dotknęliśmy w bloku, które wracały bardzo daleko w boisko, poza boisko nawet. Grając z takim zespołem trzeba jednak popróbować chociaż wyprowadzić z tego kontry, a tego nie było” – podkreślił Jan Nowakowski.

Z Janem Nowakowskim rozmawiała Marta Chlebicka