Bartosz Filipiak: „Chciałbym z naszej strony cały czas widzieć taki ogień, jaki był w piątek”

Drużyna LUK Lublin w czwartej kolejce PlusLigi odniosła pierwsze zwycięstwo, pokonując po trzech setach ekipę GKS-u Katowice. „Zdecydowała nasza agresja i to, że potrafiliśmy przytrzymać to do końca” – mówił po meczu Bartosz Filipiak, który odebrał statuetkę MVP.

Czas Siatkówki: Jak smakuje pierwsze zwycięstwo za trzy punkty i przed własną publicznością?

Bartosz Filipiak: Myślę, że super smakuje. Publiczność dopisała, nie spodziewałem się takiej frekwencji. Myślę, że czujemy się zobowiązani do tego, aby naszą grą zatrzymać ich jak najdłużej z nami i zachęcać do przychodzenia na nasze mecze.

Czy to, że dzisiaj zabrakło Grzegorza Pająka, wzbudziło lekki niepokój przed meczem, czy Igor Gniecki poradzi sobie z taką presją?

Myślę, że nikt z nas nie czuł niepokoju, bo wiemy, że Igor potrafi wystawiać i robił to dziś znakomicie. Staraliśmy się mu pomagać na tyle, na ile potrafimy. Jak widać z pozytywnym skutkiem, bo wygraliśmy za trzy punkty 3:0.

Można powiedzieć, jaki element był dziś decydujący?

Myślę, że determinacja i walka o każdą piłkę, bo drugi set pokazał, że bardzo trudno było się dobić dzisiaj do naszego boiska. Zdecydowała nasza agresja i to, że potrafiliśmy przytrzymać to do końca.

Dziś właśnie od początku wyszliście pozytywnie naładowani. Po tych trzech porażkach pojawiła się jakaś frustracja, która była takim motorem napędowym?

Na pewno tak i super, że zareagowaliśmy w tym kierunku, a nie w innym i mam nadzieję, że dalej wszystko będzie szło w tę stronę. Mamy chłopaków, którzy potrafią grać w siatkówkę, którzy prezentują dobry poziom i dobrze się przygotowaliśmy.

Za tydzień Warszawa. To spotkanie może wysyłać sygnał, że łatwo skóry nie oddacie?

Myślę, że Projekt Warszawa jest zespołem, który ma na dzień dzisiejszy zupełnie inne cele. Chciałbym z naszej strony cały czas widzieć taki ogień, jaki był dzisiaj. Myślę, że tą drogą możemy zajść w na pewno fajne miejsce i będziemy wszyscy szczęśliwi w każdym meczu.

Wcześniej nie miałam okazji zapytać, jak się Pan czuje w Lublinie?

W Lublinie czuje się bardzo dobrze. Miasto mnie naprawdę bardzo miło zaskoczyło, jest bardzo ładne i czuję się naprawdę super.

Na co Pana zdaniem stać LUK Lublin w tym sezonie PlusLigi?

Ciężko jest szacować na ten moment i też nie chciałbym wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Mamy swoje rzeczy do poprawy i jeżeli je poprawimy, myślę, że będzie łatwiej. Jeżeli ustabilizujemy naszą grę na fajnym poziomie, to też będzie łatwiej walczyć w tych meczach. Na razie skupiamy się na tym, żeby poprawić nasze gorsze elementy i iść do przodu.

W środę w Lublinie został rozegrany Superpuchar, jest tu też PlusLiga, czy Pana zdaniem Lublin ma szansę zostać ważnym ośrodkiem siatkarskim?

Ja naprawdę byłem pozytywnie zaskoczony frekwencją na naszych meczach. Uważam, że to miasto, włącznie z tym, że jest naprawdę atrakcyjne, ma dużą rzeszę fanów i duże możliwości, żeby zrobić tutaj coś fajnego.

Po przednim sezonie, gdzie wszyscy mieli głód siatkówki, kibiców nie było na trybunach, jak dużą różnicę czuć?

Atmosfera jest zdecydowanie inna, kibice nam bardzo pomagają. Może ta komunikacja między nami jest gorsza, ale to naprawdę jest mało znaczące w stosunku do tego, co my dostajemy od nich. To jest na pewno zupełnie inne granie.

Z Bartoszem Filipiakiem rozmawiała Marta Chlebicka