Jakub Popiwczak: „Mamy wiele materiału do analizy i wiemy nad czym musimy pracować”

Zespół Jastrzębskiego Węgla w piątek po pięciosetowym starciu uległ ekipie Projektu Warszawa, wywożąc ze stolicy jeden punkt. „Nie ma co zwieszać głów, trzeba cały czas z podniesioną przyłbicą iść do przodu” – mówił po spotkaniu w warszawskim Torwarze Jakub Popiwczak.

Niewykorzystane szanse

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla ponieśli w piątek pierwszą porażkę w sezonie 2021/2022. Po pięciosetowej batalii ulegli ekipie Projektu Warszawa, choć prowadzili już 2:1. W czwartej partii po grze na przewagi szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść gospodarze starcia, a w tie-breku postawili kropkę nad „i”. „Myślę, że sami sobie to zrobiliśmy, posypało się po naszej stronie siatki, bo okazje były, ale brakowało naprawdę niewiele. Już witaliśmy się z gąską, cieszyliśmy się ze zwycięstwa, a jednak nie. Zwycięstwo zostaje w Warszawie, ale myślę, że mamy wiele materiału do analizy, wiemy nad czym musimy pracować i co jest naszym mankamentem” – mówił po meczu Jakub Popiwczak. Jastrzębianie po zwycięstwie w pierwszym secie swój rytm gry narzucili rywalom w drugim i osiągnęli kilka punktów przewagi. Warszawianie w decydującej fazie seta odrobili straty, a następnie przejęli inicjatywę, wyrównując tym samym stan meczu. „Na pewno łatwiej się gra jak się ma 2:0, i jest się tak naprawdę o wiele bliżej wygranej niż drużyna przeciwna. My nie wykorzystaliśmy szansy, żeby wyjść na dwusetowe prowadzenie i myślę, że to się później zemściło, bo na pewno byłoby o wiele łatwiej, a drużyna z Warszawy byłaby w o wiele gorszym położeniu” – ocenił wspomniany wcześniej libero.

Gorąca atmosfera

Emocji nie brakowało przez całe spotkanie, ale chyba najwięcej dostarczył piąty set, w którym jastrzębianie ponownie mieli swoje szanse na zakończenie spotkania. Przypomnijmy, że po akcji przy stanie 17:16 wydawało się, że zakończyli pojedynek na swoją korzyść, jednak po wideoweryfikacji gra toczyła się dalej. „Już się cieszyliśmy, byliśmy w domu, już z nas zeszło powietrze, a tu nagle jednak trzeba było grać. Projekt Warszawa okazał się lepszy i chapeau bas dla nich” – przyznał siatkarz drużyny Jastrzębskiego Węgla.

Iść do przodu

Podopieczni trenera Andrei Gardiniego wywieźli z Warszawy jeden punkt, ale ten może okazać się bardzo cenny w perspektywie całej rundy zasadniczej. Jakub Popiwczak przyznał jednak, że w obecnej chwili spoglądanie w tabelę nie jest kwestią pierwszorzędną: „Na razie nie ma się co skupiać na punktach. Wiadomo, że w ogólnym rozrachunku będą się liczyć, ale na ten moment nie ma co patrzeć na tabelę i punkty. Myślę, że jest ogromny smutek i rozczarowanie, że nie udało się wygrać, bo te zwycięstwa są najważniejsze, jak się wygrywa, to się buduje zespół. Nam dziś zabrakło naprawdę niewiele. Szkoda, że się nie udało, ale tak jak mówię, nie ma co zwieszać głów, trzeba cały czas z podniesioną przyłbicą iść do przodu”.

Kolejne wyzwania

Zespół Jastrzębskiego Węgla nie zwalnia tempa, przed nim bowiem kolejne wyzwania. Już w najbliższą środę mistrzowie kraju rozegrają w Lublinie mecz o Superpuchar Polski, w którym zmierzą się z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Kilka dni później, w niedzielę, w hicie kolejki podejmą zespół PGE Skry Bełchatów.

Źródło: Informacja własna