Wojciech Sobala: „Trochę zabrakło, ale fajnie, że walczyliśmy”

Drużyna LUK Lublin na własnym terenie przegrała pierwszy mecz w rozgrywkach PlusLigi, ulegając po czterech setach ekipie Jastrzębskiego Węgla. „Trochę zabrakło, ale fajnie, że walczyliśmy” – mówił po meczu Wojciech Sobala.

Pierwsze koty za płoty

Zespół LUK Lublin w swoim debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej musiał uznać wyższość ekipy Jastrzębskiego Węgla. Lublinianie nie poddali się jednak bez walki. Po wyraźnie przegranym pierwszym secie, a także porażce w drugiej partii, zapisali na swoim koncie trzecią odsłonę, od początku kontrolując grę. „Zapomnijmy o pierwszym secie, bo rzeczywiście trema nas trochę zjadła. W drugim próbowaliśmy wyszarpać wynik, a w trzecim pokazaliśmy więcej radości, która przyniosła nam zwycięstwo. W czwartej partii już widać było zdeterminowanie zespołu z Jastrzębia i większe doświadczenie. My musimy jeszcze trochę poczekać” – mówił po meczu Wojciech Sobala, podkreślając przy okazji, że pierwsza odsłona, była mimo wszystko potrzebna: „Tak naprawdę mam wrażenie, że tego seta musieliśmy tak zagrać, żeby poczuć wagę meczu, bo to jest nasze pierwsze spotkanie z takim rywalem. Pierwszy raz rozegraliśmy spotkanie tutaj, w takiej atmosferze, więc podejrzewam, że to mogło nas trochę speszyć”. Po wyraźnym zwycięstwie w trzeciej partii lublinianie próbowali podjąć walkę też w czwartej, jednak to nie wystarczyło. „Mogliśmy dzisiaj powalczyć, troszeczkę zabrakło, ale fajnie, że walczyliśmy. Mimo tego pierwszego seta wyszliśmy i graliśmy” – podkreślił środkowy.

Czas wyjazdów

W drugiej kolejce lublinianie zmierzą się w wyjazdowym spotkaniu z ekipą Ślepska Malow Suwałki, a następnie udadzą się do Kędzierzyna-Koźla. „Ślepsk Malow Suwałki to mocny zespół, ale do ugryzienia. Potem rzeczywiście będziemy mieli ten „czub”, ale on zawsze na początku sezonu ma trochę gorzej. Jakby nie patrzeć są niezgrani, bo nie mieli kiedy. Była kadra i takich zawodników było bardzo dużo. Zawsze jest szansa, żeby tam coś urwać” – ocenił wspomniany wcześniej siatkarz. Zespół LUK Lublin ponownie w hali Globus zagra 22 października, a ich przeciwnikiem będzie drużyna GKS-u Katowice.

Sezon nie oszczędza już na starcie

Początek rozgrywek dla zespołu z Lublina jest wymagający nie tylko ze względu na przeskok do wyższej klasy rozgrywkowej. W końcowej fazie okresu przygotowawczego z gry został wyłączony Szymon Bereza. Rozgrywający podczas meczu sparingowego z Aluronem CMC Wartą Zawiercie doznał kontuzji palca i konieczne było przeprowadzenie zabiegu, który wykluczył siatkarza z gry na dłuższy czas. „Teraz mamy tylko Grzesia (Grzegorz Pająk – przyp. red.), musimy dbać o niego, jak o złoto, bo to jest nasz jedyny rozgrywający. Widać było nawet po rozgrzewce, że już tych piłek tyle wystawił, że miał trochę dość, a jeszcze trzeba było zagrać mecz. Mam nadzieję, że uda nam się jakoś tę dziurę załatać i pokażemy lepszą grę”– podkreślił Wojciech Sobala.

Pozytywnie w przyszłość

Zespół LUK Lublin mimo wszystko, tak jak inne zespoły PlusLigi, cały czas pracuje nad poprawą gry, gdyż w tym sezonie liga ponownie zapowiada się wymagająco. „Mam nadzieję, że ten pierwszy set był jedynym, kiedy zaprezentowaliśmy się w taki sposób i od teraz już wszystkie będą wyglądały tak, jak drugi, trzeci i trochę też czwarty. To są zespoły, które są klasowe i z nimi będzie ciężko wygrać. Można i trzeba jednak próbować” – zdradził wspominany wcześniej zawodnik, zwracając przy tym uwagę na to, że każdy z elementów można poprawić, choć jednym z najważniejszych jest zagrywka.

Kibice znów w hali

Piątkowy mecz w hali Globus w Lublinie był ważny nie tylko dla siatkarzy, ale także dla lubelskich kibiców, którzy tłumnie zasiedli na trybunach. „Bardzo ładnie to wszystko wygląda. Mieliśmy dzisiaj w końcu okazję zagrać na teraflexie, to zmienia bardzo optykę gry i hali. Fajnie, że było tylu kibiców, słychać ich było, naprawdę jestem pod dużym wrażeniem” – skomentował środkowy drużyny LUK Lublin, podkreślając różnicę w tej kwestii w odniesieniu do poprzedniego sezonu: „Jest diametralna różnica, tym bardziej, że w hali przy Alejach Zygmuntowskich było maksymalnie 900 kibiców, jeśli się nie mylę, a dzisiaj, spiker powiedział, że w pewnym momencie było 3500 fanów. To jest duża różnica”.

Źródło: Informacja własna