Grzegorz Bociek: „Chciałbym, żeby moja drużyna osiągnęła cel jakim jest awans”

Gwardia Wrocław jasno określa cel na sezon 2021/2022 – awans do PlusLigi, a pomóc w tym ma odpowiednio zbudowana drużyna, w której znaleźli się doświadczeni zawodnicy tacy jak Lukáš Ticháček czy Grzegorz Bociek. „Razem możemy grać o duże rzeczy” – mówi nowy atakujący wrocławian.

Czas Siatkówki: Być może często słyszał Pan to pytanie, ale dlaczego zdecydował się Pan na grę akurat w Gwardii Wrocław?

Grzegorz Bociek: Przekonał mnie pomysł na budowany tutaj zespół. Chciałbym także zrobić tutaj coś wielkiego. Miasto jest przepiękne i są tutaj olbrzymie warunki by powstała siatkówka na tym najwyższym poziomie. Długo nie musiałem się zastanawiać nad tą ofertą.

Próbował Pan też swoich sił w drafcie do ligi koreańskiej. Bardziej chodziło o sprawdzenie swoich sił czy faktyczną chęć wyjazdu?

Szczerze Ci powiem, nie zależało mi wcale żeby wylecieć zagranicę, także cieszę się, że zostałem w Polsce, a tym bardziej, że trafiłem do Wrocławia i razem możemy grać o duże rzeczy.

Po latach spędzonych w PlusLidze przenosi się Pan do TAURON 1. Ligi. Już w tym momencie widzi Pan jakieś różnicę w organizacji rozgrywek czy też w poziomie sportowym?

Wiadomo, że poziom jest trochę niższy. Nasi fizjoterapeuci są za to rewelacyjni i dbają o to, żebym był w jak najlepszej kondycji. Jeśli chodzi o klub, to wiadomo, że to jest pierwsza liga, ale dąży się tutaj do tego, żeby cały czas coś poprawiać i trafić do PlusLigi, a wtedy to jest juz duża przepaść. Klub idzie w dobrym kierunku, żeby to osiągnąć.

Waszym celem jest tylko i wyłącznie awans czy zadowoli was też każdy inny medal?

Naszym celem jest awans i patrzymy tylko na niego. Wiadomo, że wszystkie zespoły będą mocno nastawione, żeby w jakiś sposób nam dokuczyć na boisku i urwać jakieś punkty, zwłaszcza w play-offach. My skupiamy się jednak na sobie i na awansie do PlusLigi.

Choć PGE Skra Bełchatów nie zagrała w pełnym składzie, to jednak są to zawodnicy, którzy w większości grają ze sobą już kolejny sezon, a wy zagraliście jak równy z równym. To też chyba pokazuje, że będziecie mocnym rywalem.

Tak jak już powiedziałem, skład jest bardzo potężnie zbudowany i przede wszystkim z głową. Widać, że są zawodnicy, którzy potrafią wejść z ławki i przesądzić o losach spotkania. Bardzo fajne jest to, że jest ławka, która wchodzi i daje super wynik. Mamy równą czternastkę i to cieszy, bo nawet jeśli, nie daj Boże, jakiś zawodnik wypadnie z powodu kontuzji, to zawsze jest ktoś kto da dobrą zmianę.

Powiedzieliśmy o celach zespołu, a jakie są Pana cele?

Moim celem jest zrobić awans do PlusLigi, chociaż to może złe określenie. Moim celem jest pomóc drużynie awansować do PlusLigi, siatkówka to jest sport drużynowy i jeśli ten jeden trybik nie będzie działał to wszystko może legnąć w gruzach. Chciałbym, żeby moja drużyna osiągnęła cel jakim jest awans.

Po długiej przerwie zagraliście dzisiaj przy wypełnionych po brzegi trybunach. To również was poniosło?

Dzisiaj na trybunach była fajna atmosfera. Bardzo nam tego brakowało. Osobiście nie pamiętam kiedy ostatnio grałem z kibicami. To jest coś pięknego. Siatkówka z kibicami jest czymś wielkim.

Dzisiaj zagraliście sporo tych przedłużonych akcji, cierpliwa gra w obronie i na kontrze ma być waszym atutem w sezonie?

Na treningach próbujemy coś robić, zmieniać nasz styl. Mamy trochę pomysłów, nasz trener to inteligentny człowiek i cały czas myślimy na boisku, aby niekoniecznie za wszelką cenę siłą zdobywać punkty, także mamy wiele pomysłów. Nie chcę jednak o nich jeszcze głośno mówić, ale myślę, że siatkówka, którą zaprezentowaliśmy wyglądała naprawdę dobrze. Taka, a nawet lepsza, powinna być w sezonie.

Za tydzień zaczynacie sezon, można powiedzieć, że wasze przygotowania wchodzą w decydującą fazę i teraz rozpoczniecie już przygotowania do meczu z Krispolem Września?

Wydaje mi się, że mamy jeszcze nad czym pracować, bo jednak siatkówka jest takim sportem, że trudno tutaj jakieś rzeczy pomijać. Myślę, że dopiero gdzieś dzień lub dwa przed meczem zaczniemy skupiać się nad konkretnym przeciwnikiem.

Z Grzegorzem Boćkiem rozmawiała Natalia Gajda