Szymon Romać: „Trzeba się skupiać na nowym sezonie, lidze i celach”

LUK Politechniki Lublin rozgrywa kolejne mecze kontrolne przed debiutem w PlusLidze, a optymizmem może napawać wygrana w Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Lublin. „Teraz ciężko trenujemy po to, aby w sezonie grać jak najlepiej” – mówił Szymon Romać w rozmowie z Czasem Siatkówki.

Czas Siatkówki: Jak Panu minęły wakacje i wolny czas?

Szymon Romać: W pracy. Generalnie nie ma wolnego. Wiadomo, że w tym okresie wakacyjnym nie gramy i nie trenujemy wspólnie, ale każdy indywidualnie realizuje swój plan, żeby cały czas być w dobrej dyspozycji i nie wypaść z rytmu. Zaczęliśmy wspólne przygotowania od początku sierpnia, już ponad miesiąc pracujemy razem. Pojawiają się teraz pierwsze gry kontrolne, żeby sprawdzić, na jakim etapie przygotowań jesteśmy.

Emocje po tym wielkim triumfie w maju długo opadały?

Na pewno siedziało to w głowach przez jakiś czas. Nie oszukujmy się, był to dla nas sukces, na który pracowaliśmy bardzo długo, przez cały poprzedni sezon. Mieliśmy od początku postawiony jeden cel, czyli awans. Fajnie, że udało się go zrealizować. To złoto smakuje bardzo dobrze, ale teraz już trzeba się skupiać na nowym sezonie, lidze i celach.

Dla Pana to już kolejny sezon w Lublinie. Co zadecydowało, o tym, że postanowił Pan tutaj zostać?

Przede wszystkim miałem ważny kontrakt, także pozostałbym w Lublinie tak, czy tak. Bardzo się cieszę, że jest tutaj PlusLiga, bo to miasto zasługuje na takie siatkarskie emocje. Miejmy nadzieję, że będziemy mogli wszystkie mecze rozgrywać przy pełnych trybunach, a nie tak jak w zeszłym roku, w atmosferze treningowej.

Czyli mogę wyjść z założenia, że dopóki Lublin z Pana nie zrezygnuje, Pan z niego też nie?

Nie, wspólnie z rodziną czujemy się tutaj bardzo dobrze i niczego więcej nam do szczęścia nie potrzeba.

Ma Pan już porównanie co do okresu przygotowawczego. Czym tegoroczne przygotowania różnią się od poprzednich oprócz tego, że teraz przygotowujecie się do sezonu jako beniaminek PlusLigi?

Wiadomo, że każdy sezon i każde przygotowania są inne. W każdym walczy się o inne cele, ale przede wszystkim w wielu przygotowania rozpoczynamy z nowym sztabem szkoleniowym i z nowym trenerem, więc każdy ma inną filozofię pracy. Te przygotowania zatem zawsze wyglądają różnie.

Po tamtym sezonie w zespole zaszło sporo zmian. Jak może Pan ocenić aklimatyzację nowych zawodników. Szybko złapali ten lubelski „bakcyl siatkówki”?

Myślę, że aklimatyzacja przebiegła bardzo dobrze. Trudno to nazwać nawet aklimatyzacją, bo tak naprawdę wszyscy się znamy więc jest to kwestia odświeżenia kontaktów i relacji. Ten okres wdrażania się nowych zawodników w zespół myślę, że mamy już dawno za sobą. Teraz ciężko trenujemy po to, aby grać w sezonie jak najlepiej.

Czy właśnie to, że gdzieś się już spotkaliście i znaliście może być Waszą tzw. tajną bronią w tym sezonie?

Myślę, że ciężko o tym mówić jako o tajnej broni, bo w większości zespołów jest tak, że ci zawodnicy mimo wszystko się znają. Nawet jeśli nie osobiście, to z widoku pod siatką, także te relacje się wytwarzają i są nawiązane, także nie mówiłbym o tym jako o tajnej broni. Myślę, że bronią będą umiejętności siatkarskie.

Chyba po raz pierwszy w sumie od roku graliście w Lublinie przy pełnych trybunach. Czuć różnicę?

Wiadomo. Oczywiście siatkówka jest naszą pracą, pasją, ale nie oszukujmy się, że także w dużej części robimy to dla kibiców. Bardzo fajnie, że mogą oni być i grać razem z nami, bo zawsze te trybuny są siódmym zawodnikiem. Bardzo cieszymy się z tego, że w końcu kibice mogą być na trybunach. Tak jak wspomniałem wcześniej, miejmy nadzieję, że tak będzie do końca sezonu. Hala Globus ma bardzo dużą pojemność i mam nadzieję, że na niejednym meczu zostanie ona zapełniona.

Jesteście już po kilku treningach w hali Globus. Jak wrażenia?

Jest to bardzo fajna hala. Myślę, że może nie będzie tak ciężka dla przeciwników, jak MOSiR, na którym graliśmy w poprzednim sezonie, ale jest to bardzo dobra hala do eventów sportowych. Zarówno, tak jak występują tam koszykarze i piłkarki ręczne, tak samo myślę, że jest to idealny obiekt do rozgrywania meczów siatkarskich.

Wracając jeszcze do przygotowań, w Pana ocenie, jak daleko jesteście od pierwszego meczu z Jastrzębskim Węglem?

Myślę, że daleko, bo każdy zespół mniej więcej rozpoczął przygotowania w podobnym okresie, ale tak naprawdę każdy jest, można powiedzieć, na innym etapie przygotowań. Teraz skupiamy się głównie na tym, żeby wypracować sobie siłę i wytrzymałość, po to, żeby sezon rozegrać na jak najwyższym poziomie. Pracujemy także nad techniką. Wiadomo, ciężko mówić, że to co zaprezentowaliśmy w Lublinie, zaprezentujemy 2 października, bo to by było niewystarczające nawet na wygranie seta, także cały czas pracujemy, idziemy do przodu, zresztą tak samo, jak każdy inny zespół w PlusLidze.

Z Szymonem Romaciem rozmawiała Marta Chlebicka