Milan Katić: „Cieszę się, że jestem tutaj”

LUK Politechnika Lublin po awansie do PlusLigi pozyskała kilku nowych siatkarzy z doświadczeniem gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, a jednym z nich jest Milan Katić. „Jestem tutaj dopiero jeden miesiąc, ale samopoczucie jest bardzo dobre” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki.

Czas Siatkówki: Jak się Pan czuje w  Lublinie?

Milan Katić: Generalnie naprawdę czuję się idealnie. Lublin to fajne miejsce, ludzie są tutaj super. Komunikacja w drużynie jest bezproblemowa, również chłopaki są fajnymi ludźmi. Jestem tutaj dopiero jeden miesiąc, ale samopoczucie jest bardzo dobre.

Co zadecydowało, że przyjął Pan ofertę z Lublina? Rozmawiał Pan może np. z Nevenem Majstoroviciem?

Tak, rozmawiałem. Neven od początku mówił, że to jest dobre miejsce dla mnie. Jest tutaj fajna atmosfera, bardzo dobrze się pracuje, trener jest super człowiekiem, a to jest dla mnie bardzo ważne.

Jak przebiegała aklimatyzacja w Lublinie? Szybko poczuł się Pan tutaj „jak u siebie”?

W Polsce jestem już sześć lat, więc super jest to, że rozumiem język, rozmawiam i myślę, że nie jest źle. Naprawdę to mi bardzo pomaga, bo jak idziemy np. do sklepu, restauracji czy gdziekolwiek, jest mi łatwiej. Z drugiej strony, z Bartkiem Filipiakiem gram trzeci raz, z Jankiem Nowakowskim grałem w Bydgoszczy, więc to również jest dla mnie ważne. Gram tu już kilka lat, więc bardzo łatwo jest się zaaklimatyzować.

Zdarza się, że na treningach porozumiewacie się np. po angielsku czy już wyłącznie po polsku?

Ja rozmawiam po polsku zarówno z chłopakami, trenerami, sztabem szkoleniowym. Tylko z Dustinem (Dustin Watten – przyp. red.) rozmawiamy po angielsku, bo on nie mówi po polsku. Ja z angielskim mam delikatny problem, więc porozumiewam się po polsku. Cieszę się, że jestem tutaj, i że mogę z chłopakami rozmawiać w Waszym języku.

A co może Pan powiedzieć o współpracy właśnie z trenerami?

Przy podpisywaniu umowy rozmawiałem dużo z trenerem, rozmawiałem z prezesem. Tak jak mówiłem, ja tu już jestem kilka lat, wiem, że trener prowadził parę drużyn w PlusLidze, więc będzie łatwiej. To super człowiek, dobrze pracujemy, więc tylko tą drogą musimy iść dalej.

Zapytam o aspekt bardziej sportowy. Jeśli chodzi o przygotowania, w którym miejscu jesteście? Jakby Pan mógł określić, jak daleko od pierwszego meczu z Jastrzębskim Węglem?

Myślę, że jeszcze nie jesteśmy w naszej najlepszej formie. Pracujemy ciężko na siłowni, więc mięśnie są bardziej ciężkie, ale myślę, że kiedy pojawi się pierwszy oficjalny mecz, kiedy będą kibice w hali, pokażemy się z dobrej strony, wszystko pójdzie do przodu.

A propos kibiców, w Lublinie po raz pierwszy od dawna zagraliście w hali z fanami. Czuć tę różnicę?

Oczywiście, że tak. Kibice dali tutaj bardzo duży doping.

Oprócz kwestii powrotu kibiców zagraliście Turniej o Puchar Prezydenta Waszego Miasta. To podnosi rangę meczu towarzyskiego?

Oczywiście, to ważny turniej dla naszego klubu, dla tego miejsca, więc zawodnicy muszą się przygotować na maksimum. Jak już mówiłem, my nie jesteśmy w idealnej formie, ale kiedy pojawi się mecz, to musimy dać z siebie wszystko. Gdzie jesteśmy, jeszcze nie wiemy, ale mamy jeszcze czas do pracy

Trener już Wam daje sygnały, jak będzie wyglądała pierwsza szóstka czy to jest cały czas w fazie zgrywania?

To cały czas jeszcze się zmienia. W piątek zagrali inni zawodnicy, następnego dnia inni. To jest idealny okres do sprawdzania graczy, aby każdemu dać szansę. To jest bardzo ważne, żeby poczuć, że jest się tutaj.

Z Milanem Katiciem rozmawiała Marta Chlebicka