Damian Wierzbicki: „Wszystko mogło się potoczyć inaczej”

eWinner Gwardia Wrocław zakończyła zmagania w sezonie 2020/2021 na czwartym miejscu, ulegając w decydującej rywalizacji drużynie BKS-u Visły Bydgoszcz. Osiągnięty rezultat pozostawił we wrocławianach wiele niedosytu. „Zabraknie jednej rzeczy, jednego ułamka sekundy w życiu i zmienia się wszystko. Tutaj zmieniło się tak, że zamiast złotego medalu jest medal z buraka” – powiedział Damian Wierzbicki.

Emocji nie brakowało

Rywalizację o brązowy medal TAURON 1. Ligi lepiej rozpoczęli bydgoszczanie, ale przed tygodniem podopieczni Marka Lebedewa wyrównali jej wynik i w Bydgoszczy walka o ostatnie miejsce zaczynała się od zera. BKS Visła Bydgoszcz we własnej hali nie pozostawiła jednak rywalom złudzeń, stawiając we Wrocławiu, pomimo dobrej gry rywali, kropkę nad „i”. „Myślę, że było widać, że wychodziliśmy z wielką werwą i chęcią zwycięstwa, bo zaczęliśmy ten mecz 6:0. Wszyscy byli zaskoczeni, że tak łatwo idzie, ale to szło raptem do stanu 8:8. Szkoda tego seta, bo jednak gdyby on poszedł to szarpnęlibyśmy na 2:0 i wtedy dużo łatwiej by nam się grało, a drużyna z Bydgoszczy nie grałaby tak zawzięcie, żeby zakończyć tę rywalizację. Taki jest sport, taka jest siatkówka. Jest mi przykro” – mówił Damian Wierzbicki. Zawodnicy eWinner Gwardii Wrocław spotkanie zaczęli od dobrej gry w elemencie bloku, co utrzymywało się na przestrzeni całego meczu i przekładało się na grę w kontrataku. Pojawiające się błędy własne w kluczowych momentach utrudniały wrocławianom zdobywanie kolejnych punktów. „Przede wszystkim świetnie graliśmy blokiem. Zrobiliśmy parę głupot, bo mieliśmy kilka punktów w kontrze podanych na tacy, a wpadaliśmy w siatkę lub sędzia zagwizdał jakąś przerwaną akcję i tak to się potoczyło. Na gorąco to był to trudny mecz emocjonalnie, bo to ostatnie spotkanie w sezonie i nigdy nie jest fajnie to kończyć. Czwarte miejsce to najgorsze dla sportowca i każdy o tym wie” – ocenił Damian Wierzbicki.

Drużyna eWinner Gwardii Wrocław zdołała wygrać drugiego seta, ale w kolejnych odsłonach bydgoszczanie wzmocnili zagrywkę, powodując problemy gospodarzy w przyjęciu. Emocji w tym spotkaniu nie brakowało, a mimo kliku punktów straty w czwartym secie wrocławianie nie składali broni. „Kluczowy był drugi set, bo złamaliśmy ich swoją grą i mieliśmy przewagę na trzeciego seta. Trzecia partia również była ważna, bo  była w górze ważna kontra na 24:24. Dłuższy czas prowadziliśmy, ale zawaliliśmy takimi prostymi błędami, o których wcześniej mówiłem. Moim zdaniem set drugi był bardziej kluczowy niż ta pogoń w czwartym” – mówił Damian Wierzbicki.

Niedosyt pozostał

eWinner Gwardia Wrocław nie kryje swoich ambicji dotyczących walki o awans do PlusLigi, ale marzenia o grze w siatkarskiej ekstraklasie wrocławianie muszą odłożyć na kolejny sezon, a rozgrywki 2020/2021 zakończyli na najgorszym dla sportowca, czwartym miejscu. Mimo wszystko drużyna pozytywnie patrzy na rozgrywki, wspominając również rywalizację półfinałową, gdzie mierzyła się z LUK Politechniką Lublin. „Był to sezon skomplikowany, trudny, z przebojami, ale mega pozytywny. Super ekipa się tu znalazła. Na pewno miło będzie się wspominało ten sezon, bo atmosfera w drużynie była rewelacyjna. Mieliśmy swoje problemy, mieliśmy kilka niepowodzeń, ale nikt z nas nie zwątpił. Moim zdaniem graliśmy naszą najlepszą siatkówkę w tych decydujących meczach, bo w pierwszej i drugiej rundzie troszkę szarpaliśmy się sami ze sobą. Te kluczowe mecze, gdzie graliśmy ze zwycięzcami ligi i było dwa razy po 3:2 pokazały jaką drogę przeszliśmy jako drużyna. W Lublinie mieliśmy piłkę meczową, mogło być 1:0 w tej rywalizacji i wszystko mogło się potoczyć inaczej, ale potoczyło się to tak jak się potoczyło. Zabraknie jednej rzeczy, jednego ułamka sekundy w życiu i zmienia się wszystko. Tutaj zmieniło się tak, że zamiast złotego medalu jest medal z buraka” – ocenił sezon w wykonaniu swojej drużyny Damian Wierzbicki, który był najlepiej punktującym zawodnikiem eWinner Gwardii Wrocław, zdobywając czterysta czterdzieści dwa punkty i plasując się na piątym miejscu w rankingu najlepiej punktujących TAURON 1. Ligi. Dodatkowo Damian Wierzbicki ma na swoim koncie sześć statuetek dla najlepszego zawodnika meczu. „Myślę, że super początek, bo kilka statuetek pod rząd. Później pojawiło się kilka problemów zdrowotnych, chwila przerwy w grze, również trochę zawirowań ze szkoleniowcem. Później kolejne mecze zaufania od nowego trenera i gdzieś wszystko wróciło do normy. Dawałem z siebie wszystko, żałuje że kibice eWinner Gwardii Wrocław nie mogli oglądać tego na żywo, ale może w przyszłym sezonie się uda. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało. W tej chwili ciężko mówić o jakiś indywidualnych statystykach czy wyróżnieniach, to teraz dla mnie jest nieważne, bo przegraliśmy jako zespół, a co ja bym nie zrobił to nie ma znaczenia, bo przed moim nazwiskiem stoi liczba cztery czyli czwarte miejsce” – zakończył Damian Wierzbicki.

Źródło: Informacja własna