Mateusz Siwicki: „Bardzo chcieliśmy zrewanżować się za tę porażkę w Bydgoszczy”

eWinner Gwardia Wrocław przełamała serię porażek i wyrównała przy tym stan rywalizacji o brązowy medal TAURON 1.Ligi z BKS-em Visłą Bydgoszcz. Emocji nie brakowało, jednak ostatecznie ze zwycięstwa cieszyli się podopieczni trenera Marka Lebedewa. „Obydwie drużyny chcą wygrać, zawsze fajnie zakończyć sezon medalem” – mówił Mateusz Siwicki.

Wykorzystana szansa

Podopieczni trenera Marka Lebedewa od pierwszych piłek pokazywali motywację oraz koncentrację, której zabrakło w pierwszym meczu rywalizacji o brązowy medal, i szybko narzucili rywalom swój rytm gry. „Chyba widać było dzisiaj, że bardzo bojowo wyszliśmy do tego meczu i bardzo chcieliśmy zrewanżować się za tę porażkę w Bydgoszczy, gdzie to zwycięstwo uciekło. W tamtym meczu na początku każdego seta prowadziliśmy, ale nie potrafiliśmy udowodnić swojej wyższości w końcówkach. Na szczęście przyjechaliśmy do własnej hali i udowodniliśmy, że możemy być lepszym zespołem od BKS-u Visły Bydgoszcz” – ocenił Mateusz Siwicki. Kluczowa w tym pojedynku okazała się gra w polu zagrywki. Choć wrocławianie posłali cztery asy serwisowe przy sześciu punktach bydgoszczan, to właśnie podopieczni trenera Marka Lebedewa sprawili rywalom w tym elemencie więcej trudności, utrzymując również wysoką, bo 51% skuteczność pozytywnego przyjęcia.  „Myślę, że mocno odrzuciliśmy rywali od siatki, zagrywaliśmy bardzo agresywnie. Zagrywka była kluczowym elementem i do tego uprościła nam grę w relacji blok – obrona, myślę że to wszystko dzisiaj dobrze wyglądało” – mówił środkowy eWinner Gwardii Wrocław.

Emocji i woli walki nie zabraknie

Drugi mecz pomiędzy drużyną z Dolnego Śląska a BKS-em Visłą Bydgoszcz przyniósł wiele emocji i, choć zakończył się po czterech setach, to oba zespoły nie wstrzymywały ręki, a pojawiające się dyskusje pod siatką oraz z sędziami, w opinii samych zawodników, dodają tylko kolorytu całej rywalizacji. „Obydwie drużyny chcą wygrać, zawsze fajnie zakończyć sezon medalem. To jest tylko taki smaczek, fajnie że to jest, ale tutaj nikt do nikogo nie jest agresywny i to się dzieje po prostu między nami” – mówił Mateusz Siwicki. Wrocławianie, wygrywając z bydgoszczanami, przełamali serię porażek, a rywalizacja o brązowy medal wróciła do punktu wyjścia. Jak podkreślają zawodnicy eWinner Gwardii Wrocław, duże znaczenie w postawie zespołu ma wola walki oraz budowana przez szkoleniowca wśród zawodników pewność siebie. „Ja już chyba się powtórzę, ale odkąd Mark Lebedew przejął nasz zespół to chyba widać, że w każdym meczu walczymy. Mimo, że przegraliśmy w ostatnim spotkaniu w Bydgoszczy 0:3, to nikt nam nie może odmówić braku walki, bo wychodzimy na boisko i naprawdę staramy się zrobić wszystko, by wygrać to spotkanie. Nikt z nas nie zwiesza głów, tylko cały czas mamy głowy w górze i z każdym przeciwnikiem możemy się bić, jak równy z równym. Myślę, że gdy Mark przejął nasz zespół, to bardzo mocno wzrosła pewność siebie i to pokazujemy” – dodał Mateusz Siwicki.

Duch drużyny żyje

Zmiana na stanowisku szkoleniowca eWinner Gwardii Wrocław była nieoczekiwana, jednak, jak podkreślają sami zawodnicy, przyniosła pozytywny skutek. Pod okiem doświadczonego szkoleniowca siatkarze doskonalą swoje indywidualne umiejętności, jednak przede wszystkim zespół patrzy w jednym kierunku i wspólnie, przy wsparciu z ławki trenerskiej, dąży do obranego celu. „Widać po naszym trenerze, że to jest oaza spokoju, ale potrafi też zdenerwować się na nas. Kilka razy już to przerabialiśmy, więc wolimy go w tej roli spokojnego trenera, który daje nam cenne wskazówki oraz bardzo wierzy w nasze umiejętności. Wydaje mi się, że bardzo dobrze gramy zespołowo w końcu” – zakończył Mateusz Siwicki.

Źródło: Informacja własna