Norbert Huber: „Gramy o brązowy medal mistrzostw Polski, to jest dla nas dzisiaj priorytetem”

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przedłużyli rywalizację o brązowy medal PlusLigi sezonu 2020/2021. W niedzielę bełchatowianie pokonali na wyjeździe ekipę Vervy Warszawa Orlen Paliwa, ulegając jej tylko w pierwszej, choć wyraźnie przegranej, partii. „Później role się odwróciły, zaczęliśmy lepiej grać, kończyć pierwszą piłkę i trzy sety potoczyły się tak jak chcieliśmy” – mówi po meczu Norbert Huber.

Czas Siatkówki: Gratuluję zwycięstwa. Wynik tego spotkania dla Was chyba wymarzony.

Norbert Huber: Szczerze mówiąc po tym pierwszym secie na pewno wymarzony, bo w nim w ogóle nie istnieliśmy. Byliśmy jakby cieniami samych siebie, można powiedzieć, że byliśmy w jakimś innym świecie. Później role się odwróciły, zaczęliśmy lepiej grać, kończyć pierwszą piłkę i trzy sety potoczyły się tak jak chcieliśmy. Wygraliśmy ten mecz uważam, że zasłużenie.

Co się pojawiło w Waszych głowach po tym pierwszym secie? Pojawiła się taka myśl, że to może być koniec?

Nie, szczerze mówiąc, to nie było takiej myśli, że to może być koniec. Wyglądaliśmy średnio dobrze, ale gdzieś ta maszyna ruszyła. Zaczęliśmy robić sztuczny dym, krzyczeliśmy co bądź, można było to poczuć na korcie, no i przyniosło to efekty, bo zaczęliśmy żyć tak jak powinniśmy żyć od początku i to nas napędzało. Sprawiło, że graliśmy z rywalem na równi, a w końcowych momentach pokazaliśmy swoją wyższość.

Gdzie był ten punkt zwrotny, który zadecydował o tym, że tak, przejęliście kontrolę nad meczem. 

Moim zdaniem właśnie nasz mental, który z każdym setem rósł. On, uważam, zadecydował. Możemy mówić o aspektach sportowych, ale moim zdaniem my potrafimy grać w siatkówkę i to nie jest tak, że przestaliśmy grać w pierwszym secie, a potem zaczęliśmy grać. W pierwszym secie w ogóle nie byliśmy emocjonalnie naładowani do tego meczu i tego nam brakowało. Później to wróciło, chłopaki z kwadratu pociągnęli i wyszło super.

Wracając do tego pierwszego meczu w Bełchatowie, przegrany dosyć boleśnie, bo tam zadecydowała końcówka. Z jakim nastawieniem jechaliście do Warszawy?

Po ostatnim meczu w Bełchatowie wróciliśmy do szatni bardzo sfrustrowani, bo potrafiliśmy zlać rywala dwa razy w setach, przez dwa sety przestaliśmy grać, po czym w tie-breaku to oni wygrali. Byliśmy sfrustrowani tym, że zrobiliśmy praktycznie wszystko, a i tak przegraliśmy. Nie ukrywam, że nasz mental przed tym spotkaniem nie był na jakimś wysokim poziomie. Podchodząc do następnego meczu u siebie mamy to, czego nie mieliśmy dzisiaj przed spotkaniem, czyli mamy tę pewność siebie. Mamy ją na dobrym poziomie i wszystko może się zdarzyć, ale mamy na pewno ten uśmiech i tę wiarę w zwycięstwo.

To że gracie u siebie pomoże Wam? Wydaje się, że warszawianie ostatnio rozgryźli halę w Bełchatowie

Myślę, że bardzo nam to pomoże, trenujemy tam codziennie, znamy tą halę, mamy swoje ulubione punkty odniesienia na hali. To jest jakby nasz ul, nasz dom i uważam, że to jest dla nas duża przewaga nad rywalem, co nie znaczy, że rywal jest bez szans, bo też potrafi grać w siatkówkę. Mam nadzieję, że to, że zagramy ten kluczowy mecz u siebie, a nie na wyjeździe, przyniesie efekty.

W ostatnim czasie Wasz zespół dopadły dość nieprzyjemne sytuacje, mam na myśli kontuzje. Po tym meczu można zauważyć, że mimo wszystko ta trudna sytuacja działa w pewnym sensie motywująco. Jakbyście chcieli udowodnić, że te problemy Wam nie przeszkodzą.

Każdy ma jakieś problemy, one są za nami, bo jesteśmy na końcówce sezonu i nie liczy się to, w jakim jesteśmy stanie. Każdy ma jakieś bóle, każdy ma jakieś problemy fizyczne. Są od tego różne tabletki przeciwbólowe. Trzeba je wziąć, zagryźć zęby i grać. Gramy o brązowy medal mistrzostw Polski, to jest dla nas dzisiaj priorytetem. Będziemy myśleć o tym, co nas boli, w czwartek rano.

Z Norbertem Huberem rozmawiała Marta Chlebicka