Jakub Popiwczak: „Zrobimy wszystko, żeby zdobyć złoty medal”

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla w drugim meczu półfinałowym pokonali na wyjeździe ekipę Vervy Warszawa Orlen Paliwa, przypieczętowując awans do finału PlusLigi. Jastrzębianie ulegli rywalom w pierwszej partii, ale w trzech kolejnych nie stracili kontroli nad grą, choć przeciwnicy stawiali im opór. „Cieszę się, że głowa wytrzymała napięcie, że zrobiła swoje i mamy finał w Jastrzębiu” – mówił po meczu Jakub Popiwczak.

Wywalczony awans

Drużyna Jastrzębskiego Węgla już na początku pojedynku w Warszawie musiała mierzyć się z dużym oporem ze strony gospodarzy, a ostatecznie w pierwszej odsłonie uznać wyższość rywali. W kolejnych setach jastrzębianie nie pozwolili sobie na odebranie zwycięstwa, ale w nich przeciwnicy walczyli o każdą piłkę. „Dawka i poziom emocji nie tylko na boisku, ale i poza nim, był naprawdę na wysokim poziomie. Myślę, że pokazaliśmy kawał dobrego grania, bo żaden z zespołów nie pękał, żaden nie oddawał całkowicie inicjatywy, tylko cały czas walczył. Nie ważne, co się działo, każdy chciał wygrać to spotkanie. Zespół z Warszawy postawił naprawdę bardzo wysoko poprzeczkę. Ja się cieszę, że my podołaliśmy” – mówił po meczu Jakub Popiwczak.

Mocny punkt meczu

Warszawianie już w pierwszym meczu półfinałowej rywalizacji dali siatkarzom z Jastrzębia-Zdroju jasny sygnał, że zamierzają walczyć do samego końca. Nie inaczej było w Warszawie, ale dobre rozpoczęcie spotkania przez podopiecznych trenera Andrei Anastasiego nie było zaskoczeniem dla Jakuba Popiwczaka: „Wiedzieliśmy, że przyjeżdżaliśmy do zespołu, który naprawdę potrafi grać kapitalną siatkówkę, ma mnóstwo znakomitych zawodników, i że tutaj nikt nic nam za darmo nie da i trzeba będzie sobie wszystko wyszarpać”. Libero zespołu z Jastrzębia-Zdroju zwrócił także uwagę na dobry występ Jakuba Buckiego, który w środowym spotkaniu odebrał statuetkę MVP. Jego zdaniem to właśnie postawa atakującego była decydującym elementem: „Co by się nie działo na boisku, czy zaczyna w kwadracie, czy nie, to zawsze jak wchodzi na boisko, pokazuję, że jest naprawdę kapitalnym zawodnikiem i człowiekiem. Cieszę, że on dzisiaj tutaj zdobył MVP. Chwała cała na niego spłynęła, bo naprawdę na to zasłużył”.

Nowa historia

Przypomnijmy, że obie drużyny już raz spotkały się w półfinałowej rywalizacji. W sezonie 2018/2019 skuteczniejsi w drodze do finału rozgrywek okazali się siatkarze z Warszawy. Jak podkreślił jednak Jakub Popiwczak, to był zupełnie inny sezon i choć jest jeszcze w pamięci smutek po tamtych wydarzeniach, liczy się to, co tu i teraz. „Trener Gardini nas uczulał od czasu jak przyszedł do Jastrzębia, że tak naprawdę wszystko zaczyna się w play-offach. Musimy być gotowi na te ciężkie momenty i było ich kilka. Mam wrażenie, że pierwszego seta sami oddaliśmy warszawianom, w drugim wygrywaliśmy bardzo wysoko, później zjazd całkowity z naszej strony. Cieszę się, że głowa wytrzymała napięcie, że zrobiła swoje i mamy finał w Jastrzębiu” – wyjaśnił.

Bez względu na wszystko

Jastrzębianie na wyłonienie swojego rywala jeszcze muszą trochę poczekać. W środę w drugim meczu półfinałowym ekipa PGE Skry Bełchatów wyrównała bowiem stan rywalizacji, przedłużając swoje szanse na wywalczenie awansu. Libero Jastrzębskiego Węgla nie ma wątpliwości, że zdecydowanym faworytem całej rywalizacji jest drużyna Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, ale PGE Skra Bełchatów nie jest bez szans. „Ktokolwiek to nie będzie, to my jako Jastrzębski Węgiel, mogę dać słowo honoru, że zrobimy wszystko, wszystko, żeby zdobyć złoty medal” – zaznaczył libero.

Zanim poznamy drugiego finalistę rozgrywek siatkarze Jastrzębskiego Węgla będą mieli chwilę oddechu. Pierwszy mecz finałowy jest bowiem zaplanowany na 14 kwietnia. „Cieszę się, że wygraliśmy to spotkanie. Na pewno teraz przyda się trochę odpoczynku, bo ładunek emocjonalny był spory w dzisiejszym, ale i tym poprzednim spotkaniu, więc super, że to zdobyliśmy. Teraz chwila odpoczynku i pracujemy, bo myślimy już o tym, żeby zdobyć ten najcenniejszy krążek” – zapewni na zakończenie Jakub Popiwczak.

Z Jakubem Popiwczakiem rozmawiała Marta Chlebicka