Mariusz Marcyniak: „Pozostaje po tej rundzie lekki niesmak, bo nie tak chcieliśmy ją zakończyć”

Drużyna BKS-u Visły Bydgoszcz w ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej rozgrywek Tauron 1 Ligi przegrała w wyjazdowym starciu z zespołem LUK Politechniki Lublin. Bydgoszczanie już na początku stracili kilka punktów i potem nie mogli znaleźć sposobu na powrót do gry. Nie mieliśmy żadnego argumentu i tak się skończyło. Jest nam z tego powodu przykro, bo to nie powinno się wydarzyć na tym etapie i na tym poziomie – mówił po meczu Mariusz Marcyniak.

Szybkie spotkanie

Pojedynek w Lublinie zapowiadał się bardziej emocjonująco niż miało to miejsce. Naprzeciwko siebie stanęły bowiem dwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego, a walka toczyła się o zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. Mecz jednak zakończył się już po trzech setach, w których grę wyraźnie kontrolowali lublinianie. „Nie spodziewaliśmy się tego ani w jedną, ani w drugą stronę. Spotkały się dwie wyrównane drużyny, które przez cały sezon pokazywały, że potrafią grać w siatkówkę. Myślę, że wszyscy liczyli, że będzie naprawdę bicie się na noże i ładna siatkówka, a okazało się zupełnie coś innego. Zostaliśmy szybko zbici. Nie mieliśmy żadnego argumentu i tak się skończyło. Jest nam z tego powodu przykro, bo to nie powinno się wydarzyć na tym etapie i na tym poziomie” – mówił po meczu Mariusz Marcyniak.

Pełna mobilizacja

Siatkarze z Bydgoszczy zakończyli rundę zasadniczą na drugim miejscu z liczbą 70 punktów. W ćwierćfinałowej rywalizacji zmierzą się zatem z zespołem KPS-u Siedlce, który zajął siódmą lokatę. „U siebie wygraliśmy gładko 3:0, tam wygraliśmy ciężko 3:2, więc na pewno będzie to wymagający pojedynek. U nich w hali gra się bardzo ciężko, ale chcemy awansować i bić się o najwyższe cele, więc nie możemy sobie pozwolić na odpadnięcie na tym etapie. Wychodzimy i gramy naszą najlepszą siatkówkę” – ocenił wspomniany wcześniej siatkarz.

Stracone punkty

Warto wspomnieć, że siatkarze z Bydgoszczy w rundzie zasadniczej wygrali najwięcej, bo aż 25 spotkań, zaś przegrali jedynie 3 z nich. O wszystkim jednak decydują punkty, których bydgoszczanom zabrakło. Do lidera tabeli aktualnie tracą bowiem cztery „oczka”. „Wygraliśmy najwięcej spotkań, ale straciliśmy bardzo dużo punktów w tie-breakach, których uważam, że być nie powinno. Wygraliśmy prawie całą drugą rundę, bo dzisiaj się noga powinęła. Pozostaje taki niesmak, bo potrafiliśmy przez czternaście meczów grać w miarę nieźle, odnosić zwycięstwa, a teraz przegraliśmy. Przegrać można w różnym stylu, a my przegraliśmy w strasznym i pozostaje po tej rundzie lekki niesmak, bo nie tak chcieliśmy ją zakończyć” – wyjaśnił Mariusz Marcyniak.

Chwila oddechu przed decydującą walką

Pierwszy mecz fazy play-off zespoły Tauron 1 Ligi rozegrają 8 kwietnia. Mają zatem kilka dni na przygotowania i ochłonięcie po wymagającej pierwszej części sezonu. „Mamy teraz dwa dni wolnego przed świętami, więc myślę, że głowy sobie troszkę odpoczną. Pomyślimy może trochę o innych sprawach, a od niedzieli wracamy do treningów. Co się stało, to się stało, jeszcze pewnie o tym troszkę pogadamy. Od jutra jest nowy dzień, myślimy już tylko o Siedlcach i skupiamy się na tym rywalu. To, co było, wyrzucamy z głowy, mamy teraz przed sobą jasne zadanie, które trzeba wykonać” – zakończył środkowy BKS-u Visły Bydgoszcz.

Z Mariuszem Marcyniakiem rozmawiała Marta Chlebicka