Dominik Kwapisiewicz: „Zaczynamy prawdziwe granie”

Aluron CMC Warta Zawiercie ma za sobą zakończoną na siódmym miejscu rywalizację w sezonie zasadniczym, a dodatkowo Jurajscy Rycerze po raz drugi powalczą o Puchar Polski. „Na pewno ten sezon należy rozpatrywać jako pozytywny. Jesteśmy w play-offach i gramy o medale oraz jesteśmy w turnieju finałowym Pucharu Polski” – mówił Dominik Kwapisiewicz.

Czas Siatkówki: Zacznijmy jeszcze od minionego meczu z Treflem Gdańsk, gdzie mimo niewygodnej sytuacji, pokazaliście zespołowość oraz wolę walki i byliście bliscy odwrócenia wyniku. Te cechy to też jest Wasz atut?

Dominik Kwapisiewicz: Myślę, że w niektórych meczach bardzo było widać tą umiejętność gry zespołowej i to, że ci zawodnicy, którzy mniej grają lub są aktualnie w kwadracie, potrafią wejść i pomóc drużynie. Widać to było bardzo szczególnie w meczach z Jastrzębskim Węglem oraz Stalą Nysa, gdzie szansę na grę otrzymała ta grupa zawodników, która zdecydowanie mniej grała na przestrzeni całego sezonu. Jak widać, potrafiliśmy w tych meczach wyjazdowych zdobyć pięć punktów, co naprawdę było dobrym wynikiem. Ta zespołowość to jest gdzieś nasza mocna strona, ale nie jest jeszcze na tyle mocna, na ile mogłaby być.

Woli walki na pewno nie można Wam odmówić, jednak ten sezon zasadniczy można podzielić na dwie części – przed koronawirusem i po koronawirusie, bo tej formy z początku sezonu nie udało się odnaleźć.

Zgadza się, nie potrafimy do końca wrócić do tego, co prezentowaliśmy przed covidem. W jakimś stopniu na pewno miało to wpływ na to, że też nasza zespołowość ucierpiała, ponieważ wypadali nam poszczególni zawodnicy na kilka jednostek treningowych. Jednak to dotyczy również naszych przeciwników, którzy też mieli swoje problemy, nie zawsze trenowali w komplecie, dlatego ten sezon wygląda tak, jak wygląda. Dla nas na pewno nie jest to łatwe.

W takim razie jak pandemia zmieniła siatkówkę?

To jest to bardzo dobre pytanie, bo pandemia zmieniła siatkówkę pod wieloma względami. Nie chodzi już tylko o samych zawodników, ale również o całą ligę, bo trzeba było te mecze przekładać. Zmianie uległo również przygotowanie fizyczne, gdzie czasami Kuba Gniado (trener przygotowania fizycznego – przyp.red) musiał reorganizować swój plan z dnia na dzień. Na pewno ten trudny okres może zahartować na przyszłość. Jeżeli sytuacja się powtórzy, to już będziemy mądrzejsi i będziemy wiedzieć, jak trenować w takich warunkach, bo nie jest to łatwe.

Dokładnie rok temu to Wy meczem w Gdańsku zamykaliście sezon i tak naprawdę nie wiadomo było, jak sytuacja się rozwinie. Teraz gramy, choć daleko jeszcze do normalności, i jesteśmy na chwilę przed play-offami.

Na pewno ten sezon należy rozpatrywać jako pozytywny. Jesteśmy w play-offach i gramy o medale oraz jesteśmy w turnieju finałowym Pucharu Polski i gramy o to wyjątkowe trofeum, także w naszym przypadku zdecydowanie trzeba patrzeć na ten sezon pozytywnie.

Sezon zasadniczy kończycie na siódmym miejscu. To sukces czy jednak jest niedosyt?

Z perspektywy całego sezonu być może moglibyśmy mieć to jedno lub dwa zwycięstwa więcej i skończyć na wyższej lokacie. Jednak najważniejsze, że jesteśmy w play-offach, bo to był absolutnie nasz cel minimum na ten sezon, jeśli chodzi o ligę, i został zrealizowany. Tak jak już powiedziałem, teraz przed nami największe wyzwania, czyli Puchar Polski i play-offy. Można powiedzieć, że granie od tak się skończyło i teraz zaczynamy prawdziwe granie.

To skoro zaczyna się prawdziwe granie, to czy są jakieś elementy nad poprawą których będziecie szczególnie pracować w najbliższym czasie?

Myślę, że stricte szczególnych elementów nie ma, bo będziemy pracować nad wieloma elementami naszej gry począwszy od zagrywki poprzez przyjęcie, atak, grę w obronie i na kontrze. Wydaje mi się, że globalnie do tego podejdziemy, a czy trener też dokładnie wybierze jakiś jeden element, nad którym będziemy pracować, to zobaczymy z czasem.

Szerokim echem odbił się skład jaki pojawił się na boisku z Jastrzębskim Węglem i Stalą Nysa. Czym te zmiany były podyktowane? W większości byli to zawodnicy, którzy nie mieli wielu szans na grę, a jednak odnieśli dość niespodziewane zwycięstwo nad jastrzębianami.

Zmiany były spowodowane wieloma naszymi przemyśleniami w sztabie, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Nie ujmując nic zespołowi Jastrzębskiego Węgla, bo to jest świetny zespół złożony z bardzo dobrych zawodników, jednak my zagraliśmy bardzo dobre zawody. Postawiliśmy trudne warunki, a oni nie potrafili podjąć tej rękawicy, co spowodowało naszą wygraną za trzy punkty i to tylko może cieszyć. Tak jak powiedziałem na początku, cieszy to, że duża liczba chłopaków, którzy nie mieli zbyt wielu szans na grę w tym sezonie, pokazała, że potrafi.

Te zmiany i pewność całej ławki przyda się w Pucharze Polski oraz w play-offach?

Na pewno, zwłaszcza w Pucharze Polski – to jest jeden mecz, gdzie każda piłka dużo waży. Natomiast, co do play-offów, to jest to już trochę dłuższy wymiar grania, dlatego również będzie nam potrzebna szeroka ławka rezerwowych i, tak jak tutaj rozmawiamy od samego początku, widać, że możemy liczyć na całą trzynastkę, a nie tylko na sześciu czy siedmiu zawodników.

Jednak za nim play-offy to zagracie półfinał Pucharu Polski, gdzie czeka na Was drużyna Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która wydaje się być poza zasięgiem.

Zgadza się i mamy tego świadomość, że jest to ciężki rywal, który na ten moment jest jednym z najlepiej grających zespołów w Europie. Gdybyśmy dziś mieli grać do trzech zwycięstw, to mimo że jestem wielkim optymistą, powiedziałbym, że nie mamy szans przejść tej rundy. Jednak z racji tego, że to jest tylko jeden jedyny mecz, to jeśli zagramy na sto procent naszych możliwości, a ZAKSA, czując nasz oddech na plecach trafi na słabszy dzień, to jesteśmy wtedy w stanie sprawić niespodziankę.

W play-offach natomiast czeka Was starcie z Jastrzębskim Węglem, z którym do tej pory wygraliście tylko dwa razy, chyba to nie jest najwygodniejszy rywal.

Ciężko powiedzieć, czy wygodny, czy niewygodny. Patrząc personalnie, na pewno zespół lepszy od naszego, patrząc przez pryzmat wyników w tym sezonie, gdzie u siebie przegraliśmy po tie-breaku, a tam wygraliśmy 3:1, to już niekoniecznie. Naprawdę jestem ciekaw tej rywalizacji, uważam że nie jesteśmy bez szans. Jako faworyta wskazałbym jastrzębian, ale nie jest to jakiś wielki przeskok, że byłby dla nas nie osiągalny.

Rywalizację w play-offach zaczniecie na wyjeździe, gdzie również panowała na trybunach gorąca atmosfera. Jednak teraz przy pustych trybunach własna hala to jeszcze jest super atut czy jednak już nie czujecie różnicy?

Nie, nie czuć i wydaje mi się, że to dotyczy wielu dyscyplin. Tak naprawdę teraz to, czy się gra na wyjeździe, czy u siebie nie ma większego znaczenia, bo ten dodatkowy zawodnik w postaci kibiców jest nieobecny.

W ostatnim czasie dużo emocji wywołało skrócenie ostatniej rundy, gdzie zamiast do trzech zwycięstw zespoły będą rywalizować do dwóch. Jak się Pan na to zapatruje?

Tak naprawdę została zmieniona ostatnia runda, bo rywalizacja w ćwierćfinałach od początku była zaplanowana do dwóch wygranych, podobnie jak półfinały. Tylko te decydujące mecze o medale miały toczyć się do trzech zwycięstw, co zostało zmienione. Jak ja się na to zapatruje? W mojej opinii jest to lekki handicap dla zespołów teoretycznie minimalnie słabszych.

Z Dominikiem Kwapisiewiczem rozmawiała Natalia Gajda