Michał Superlak: „Cieszy to, że nasza dyspozycja idzie w górę”

Verva Warszawa Orlen Paliwa zapisała na swoim koncie drugie z rzędu zwycięstwo. Warszawianie w zaległym meczu czwartej kolejki zmagań pokonali na własnym terenie zespół PGE Skry Bełchatów, oddając rywalom jedynie pierwszą odsłonę. „Zależało nam na tym, żeby właśnie u siebie na sali zdobyć trzy punkty” – mówił po meczu Michał Superlak, który odebrał statuetkę MVP.

 

Utrzymana kontrola

 

Siatkarze Vervy Warszawa Orlen Paliwa po przerwaniu serii porażek kroczą po zwycięskiej ścieżce. W środę podopieczni trenera Andrei Anastasiego pokonali we własnej hali ekipę PGE Skry Bełchatów. Warszawianie w pierwszej partii ulegli rywalom w końcówce, ale w drugim secie od początku narzucili swój rytm gry i szybko wypracowali sobie wysoką przewagę, którą utrzymali do końca. W trzeciej partii obie ekipy toczyły ze sobą zacięty bój, a bełchatowianie mieli w górze dwie piłki na skończenie seta. Nie wykorzystali ich jednak i po grze na przewagi prowadzenie w całym starciu objęli gospodarze.  „Wytrzymaliśmy moment gry na styku i na przewagi. Pokazaliśmy, że to my prowadzimy grę w końcówce i to naprawdę bardzo cieszy” – mówił po meczu Michał Superlak. To z pewnością dodało warszawianom jeszcze więcej energii w czwartej odsłonie, w której również wypracowali sobie przewagę i, utrzymując ją do końca, dopisali do tabeli komplet ligowych punktów.  „Cieszy to, że wygraliśmy za trzy punkty, przeciwko tak mocnemu rywalowi. Zależało nam na tym, żeby właśnie u siebie na sali zdobyć trzy punkty. Cieszy to, że nasza dyspozycja idzie w górę, to jest najważniejsze” – ocenił wspomniany wcześniej atakujący, który odebrał nagrodę dla najlepszego gracza meczu, będąc jednym z dwóch najlepiej punktujących graczy – zdobył 20 punktów, tyle samo, co Artur Szalpuk.

 

 

Podtrzymać dobrą passę

 

To drugie z rzędu zwycięstwo siatkarzy warszawskiego zespołu. W minioną niedzielę bowiem warszawianie pokonali we własnej hali zespół MKS-u Będzin, co z pewnością również było nie bez znaczenia w perspektywie kolejnego spotkania. „Wiary dodały nam dwa tygodnie, gdzie nie mieliśmy meczu z ZAKSĄ, bo mieli akurat koronawirusa i mogliśmy je bardzo dobrze przetrenować, co na szczęście przełożyło się na mecz” – podkreślił wspomniany wcześniej atakujący. Apetyt z pewnością rośnie w miarę jedzenia i podopieczni trenera Andrei Anastasiego będą chcieli odrabiać stracone wcześniej punkty, prezentując się z jak najlepszej strony: „Myślę, że zawsze jest jakieś miejsce do poprawy i będziemy dążyć do tego, żeby grać coraz lepiej i wygrywać coraz pewniej. Będziemy pracować nad elementami, które są słabsze w naszym wykonaniu, żeby nasza gra była jak najbardziej zbilansowana i jak najlepsza”.

 

Teraz przed warszawską drużyną kolejne starcie na własnym boisku, które rozegrają w niedzielę. W Arenie Ursynów podejmą ekipę Cuprum Lubin, która w minioną sobotę pokonała na wyjeździe zespół PGE Skry Bełchatów. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego z pewnością będą chcieli podtrzymać zwycięską passę.

 

 

Źródło: Informacja własna