Lublinianie zatrzymali Stal Nysę. Maciej Kołodziejczyk: „Mamy cel zwyciężać i chcemy zwyciężać”

Siatkarze LUK Politechniki Lublin w sobotę przerwali zwycięską serię Stali Nysa. Lublinianie po pięciu setach zapisali na swoim koncie zwycięstwo, tym samy rewanżując się za porażkę w drugiej kolejce Krispol 1 Ligi. „Dla nas to jest święto w Lublinie, nie ukrywam tego, bo nikt się nie spodziewał zwycięstwa” – mówił po meczu Paweł Rusin.

 

Zwycięstwo z liderem we własnej hali

 

Pojedynek w lubelskiej hali MOSiR lepiej rozpoczęli siatkarze Stali Nysa, którzy już pierwszą partię zapisali na swoim koncie z przewagą czterech punktów. Drugi set z kolei zdecydowanie przebiegał pod dyktando gospodarzy, a ci zapisali go na swoim koncie z przewagą aż trzynastu „oczek”. Cały mecz rozstrzygnął tie-break, a w nim nie zabrakło wrażeń. Siatkarze ekipy z Nysy zdołali obronić kilka kolejnych piłek meczowych i lublinianie szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść po grze na przewagi. „Z taką drużyną to zaszczyt wygrywać. Mają naprawdę bardzo dobrych zawodników, jak nie najlepszych w tej lidze. Dla nas to jest święto w Lublinie, nie ukrywam tego, bo nikt się nie spodziewał tego zwycięstwa, jeszcze z takim składem, którym wyszliśmy” – mówił po meczu Paweł Rusin, który został wybrany najlepszym graczem pojedynku. Przyjmujący w całym starciu zdobył dwadzieścia punktów, z czego pięć zagrywką i trzy blokiem. Atakował ze skutecznością 60%, zaś przyjmował na poziomie 78,95% (31,58 perfekcyjnego). Jedno „oczko” więcej zanotował jedynie Damian Wierzbicki – dwadzieścia jeden. Atakujący w swoim dorobku zgromadził dwa punktowe bloki, zaś atakował ze skutecznością 51,35%.

 

 

Przezwyciężanie problemów

 

Wysoka wygrana w drugim secie z pewnością rozbudziła radość lublinian, ale też lubelskich kibiców. „Myślę, że ten set nie miał żadnego znaczenia, bo to była po prostu partia na 1:1. Mecz zaczynał się praktycznie od nowa i równie dobrze mogliśmy przegrać 1:3. Nasza gra trochę falowała, ale nie ma co narzekać. Przez falę kontuzji, która nas dopadła nie było nam łatwo trenować i grać w dzisiejszym meczu” – zaznaczył najlepszy zawodnik pojedynku ze Stalą Nysa. Kontuzje strasznie utrudniają lublinianom realizowanie swoich założeń, a te nie opuściły ich także w sobotnim pojedynku. Pod koniec czwartego seta urazu doznał Szymon Seliga, który opuścił boisko. To jednak nie wybiło z rytmu siatkarzy z Lubina, ponieważ  utrzymali koncentrację i doprowadzili do tie-breaka. „Kibice, którzy przyszli na halę, mogli być troszeczkę zszokowani. Na libero Szymon Pałka, brak Sławka Stolca na przyjęciu, Kamil Durski dopiero pojawia się na dobre w czwartym secie. Gdzieś ten okres męczy nas kontuzjami, a my to wykorzystaliśmy i pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, że żadne przeciwności losu nie są nam straszne. Dla mnie to jest kapitalna sprawa” – odniósł się do przezwyciężenia przeciwności szkoleniowiec lubelskiego zespołu, Maciej Kołodziejczyk. Jednocześnie trener lublinian podkreślił wiarę w swoich siatkarzy i ich waleczność.

 

 

Osiąganie celów przybliża do innego celu

 

Siatkarze LUK Politechniki Lublin sezon rozpoczęli od dwóch porażek, ale potem zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, notując serię sześciu zwycięstw z rzędu. Pierwszą rundę fazy zasadniczej podopieczni trenera Macieja Kołodziejczyka zakończyli na pozycji wicelidera tabeli i cały czas bronią swojej wysokiej lokaty. „Liga jest tak wyrównana, że równie dobrze jedna porażka mogła spowodować, że będziemy zajmować czwarte bądź piąte miejsce, a nie być na tej wysokiej drugiej lokacie. Powiem tak, cieszymy się z tego drugiego miejsca, wzięlibyśmy je w ciemno. Czy liczyliśmy na to? Wiedzieliśmy, że jesteśmy mocnym zespołem, ale ciężko wywnioskować czy akurat na to drugie miejsce liczyliśmy. Dla nas liczy się to, żeby wejść do fazy play-off i tam grać swoje” – wyjaśnił. Przypomnijmy, że w tym sezonie dwie najlepsze drużyny fazy play-off Krispol I Ligi będą miały szansę awansu do najwyższej klasy rozgrywek. Spore szanse otwierają się przed siatkarzami z Lublina, którzy mogą to rozpatrywać w kategoriach sukcesu, bo przecież ten sezon jest ich pierwszym w rozgrywkach Krispol 1 Ligi. „Po to wychodzimy na boisko, po to gramy te mecze, po to zdobywamy te punkty, bo mamy cel. Mamy cel zwyciężać i chcemy zwyciężać, a czy to się uda, to nie jestem teraz w stanie na to odpowiedzieć. Jest kilku kandydatów do walki o awans. Jest właśnie Stal Nysa, to jest najpoważniejszy kandydat, jest BBTS Bielsko-Biała, mocny zespół z Tomaszowa Mazowieckiego. Ta liga to jest takie przetarcie przed play-offami, które wszystko rozstrzygną i tam trzeba będzie pokazać charakter i najlepszą grę” – zapowiedział szkoleniowiec, studząc nieco hurraoptymizm. Nie ulega jednak wątpliwościom, że lubelski klub wykonuje w bardzo dobry sposób swoje założenia, a przy tym swoją dobrą grą cieszy kibiców, którzy w Lublinie są spragnieni siatkówki. „Mamy naprawdę duży potencjał w zespole, wśród zawodników. Wykonujemy kapitalną robotę na treningach, co potem przekłada się na mecze. W zespole panuje bardzo dobra atmosfera, nasze relacje na linii zespół-sztab są wzorowe. My ze sobą współpracujemy i ta współpraca przynosi wymierne efekty w postaci wicelidera tabeli i dalej robimy swoje” – wyjaśnił zagadkę osiągania dobrych wyników trener Maciej Kołodziejczyk.

 

 

Chwila regeneracji i walka o kolejne punkty

 

Teraz na siatkarzy Krispol 1 Ligi czeka chwila odpoczynku. Kolejne spotkania zostaną bowiem rozegrane po Nowym Roku. Lublinianie w meczu szesnastej kolejki spotkań podejmą ekipę BBTS-u Bielsko-Biała, z którą ostatni raz mierzyli się w rozgrywkach Pucharu Polski. Wtedy skuteczniejsi byli siatkarze z Bielska-Białej. „Ja tamtego meczu nie traktuję, jak meczu ligowego. Chcieliśmy go oczywiście wygrać, ale wyszliśmy kompletnie innym składem, trochę eksperymentalnym, także nie zależało nam aż tak jak na punktach w lidze” – wyjaśnił na zakończenie Paweł Rusin.

 

 

 

Źródło: Informacja własna