Andrzej Wrona: „Wszyscy razem zjednoczyliśmy się i czekaliśmy do samego końca”

Drużyna Projektu Warszawa w sobotę zainaugurowała sezon 2019/2020, ale jeszcze kilka dni temu warszawianie czekali na przyznanie licencji na grę w PlusLidze i byli o krok od przepaści. „Chęć bycia w Warszawie razem i próby uratowania siatkówki była olbrzymia” – mówił na konferencji prasowej zorganizowanej po sobotnim spotkaniu kapitan Projektu Warszawa, Andrzej Wrona.

 

Uciekli spod topora

 

Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla zespołu Projektu Warszawa, który w maju pod nazwą ONICO Warszawa zdobył wicemistrzostwo Polski, zapewniając sobie prawo gry w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Klub w ostatnim czasie walczył o przetrwanie, a zarówno siatkarze, trenerzy, jak i kibice musieli uzbroić się w cierpliwość. Do mediów przebijały się informacje, o tym, że warszawski klub prowadzi rozmowy z firmą Westminster, która miała zostać właścicielem wicemistrza Polski. Proces przejęcia klubu jednak nie doszedł do skutku, co postawiło warszawski klub pod ścianą na krótko przed startem rozgrywek. „Ostatecznie na dzień dzisiejszy status jest taki, że Westminster nie będzie właścicielem klubu, będzie jednym z naszych partnerów. Myślę, że niebawem o tym też będziemy mogli poinformować” – mówił na konferencji prasowej po pierwszym meczu sezonu 2019/2020 prezes zarządu, Bertrand Jasiński. Klub przyjął nazwę Projektu Warszawa, a proces ratowania zespołu był bardzo wymagający. Jak określił prezes zarządu, praca nad tym, aby plusligowa siatkówka pozostała w Warszawie była heroiczna. Przez dwa tygodnie zostało przeprowadzonych wiele rozmów, a dzienny „czas pracy” wynosił kilkanaście godzin, w które poza rozmowami wliczały się prace nad dokumentacją. „Przez te dwa tygodnie byliśmy w stałym kontakcie w Polską Ligą Siatkówki, byliśmy w stałym kontakcie z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Na bieżąco konsultowaliśmy wszystkie strategie, wszystkie koncepcje, które były realizowane. Na końcu udało się 17 października złożyć komplet dokumentów do PLS-u, 18 października udało się złożyć komplet dokumentów do PZPS-u i nastąpiła trudna weryfikacja, która trwała kilka dni, a ze szczęściem dla nas 23 października okazało się, że dokumentacja jest na tyle dobra i właściwa, że PZPS był uprzejmy przyznać klubowi licencję” – wyjaśnił całą ścieżkę zdobywania licencji i ratowania stołecznej siatkówki Bertrand Jasiński. Działania, o których opowiedział prezes zarządu pozwoliły drużynie z Warszawy na rozpoczęcie nowego sezonu i walkę o kolejne dobre wyniki. Oprócz rozgrywek ligowych, siatkarze Projektu Warszawa w tym sezonie zagrają także w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzą się m.in z drużyną Sir Safety Conad Perugia czy Tours VB. „Bardzo dziękuję całemu PLS-owi, jak i PZPS-owi. Ich profesjonalne podejście i działanie weryfikacyjne, które było realizowane podczas całego procesu, pomogło nam tak przygotować dokumentację, że ona była właściwa. Chciałbym podziękować serdecznie wszystkim warszawskim kibicom, bo sytuacja, w której się znalazł klub, nie spowodowała nagle tego, że oni go zostawili. Głosy na portalach społecznościach i informacje, które otrzymywaliśmy powodowały, że tak samo, jak i my oni chcą, żeby ta siatkówka funkcjonowała” – mówił w czasie sobotniego spotkania prezes zarządu, przy czym podkreślił także wagę wsparcia ze strony środowisk siatkarskiego: „Wzięliśmy udział w Superpucharze, tam odbyliśmy też wiele rozmów, które pokazały, że to, co może nas zabić, wcale nie jest prawdą, usłyszeliśmy więcej dobrych słów wsparcia i za to trzeba podziękować. Chciałem też podziękować mediom, za to, że nie szukaliście taniej sensacji, tylko skupiliście się również na tym, żeby rozstrzygnąć ważną rzecz, jaką jest warszawska siatkówka, że ona dalej będzie mogła funkcjonować. I na końcu chcę podziękować wszystkim obecnym sponsorom, którzy pozostali z klubem, ale również sponsorom nowym, bo tacy będą do nas przybywali.”

 

 

Walka o stabilizację cały czas trwa

 

Przed klubem z Warszawy jeszcze dosyć dużo pracy. Udało się przetrwać i rozpocząć rozgrywki, ale cały czas klub jest w trakcie kolejnych procesów organizacyjnych pozwalających drużynie jak najlepiej funkcjonować. Jak podkreślił podczas konferencji prasowej Bertrand Jasiński, umożliwienie drużynie z Warszawy utrzymania się w rozgrywkach i walki o jak najlepsze rezultaty jest dopiero pierwszym krokiem. Wkrótce zarząd ma ogłosić nowego partnera strategicznego klubu. „Jesteśmy w zaawansowanych rozmowach ze sponsorem tytularnym. Liczę na to, że kolejna konferencja już będzie poświęcona temu tematowi. Będzie się to wiązało zarówno ze zmianą nazwy, jak i herbu. Proszę trzymać mocno za nas kciuki” – zapowiedział aktualny prezes zarządu, nie wykluczając zmian na czele zarządu. Wszystko to ma na celu jak najlepszą budowę pionu sprawnie zarządzającego klubem.

 

 

Wiara we wspólny cel

 

W czasie sobotniej konferencji słów wdzięczności, ale też emocji nie krył Piotr Gacek, pełniący funkcję prezesa klubu Projekt Warszawa: „Tak naprawdę dzisiaj dopiero, praktycznie od pierwszego gwizdka, mogłem nabrać taką pełną pierś oddechu, bo ostatnie dni nie były dosyć łatwe”. Podziękowania kierował zarówno w stronę zarządu, jak i  szczególnie w stronę siatkarzy oraz trenerów: „To oni zaufali, oni tak naprawdę przepracowali okres przygotowawczy, pracując w totalnie informacyjnej mgle. Uwierzyli w projekt, zacisnęli zęby i przepracowali ten okres tak dobrze, że w dniu dzisiejszym możemy cieszyć się ze zwycięstwa, ale przede wszystkim możemy się cieszyć z tego, że tutaj jesteśmy”.

 

Przypomnijmy, że przed startem rozgrywek warszawską drużynę opuściło dwóch graczy: pozyskany w tym roku Bram Van Den Dries, a także aktualny wicemistrz Polski, Piotr Łukasik, który przeniósł się do Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Pozostali siatkarze w sobotę rozpoczęli w barwach Projektu Warszawa jubileuszowy, dwudziesty sezon PlusLigi i również mogli odetchnąć z ulgą. Jak przyznał Andrzej Wrona, ważną kwestią w tym wszystkim był fakt wspólnego celu i wspólnego działania, by go osiągnąć: „Okazało się, że wszyscy razem zjednoczyliśmy się i czekaliśmy do samego końca, a nawet jeszcze dłużej, żeby razem zagrać i mam za to ogromny szacunek do wszystkich chłopaków i do całego sztabu, że w tej ciężkiej sytuacji zostaliśmy razem i wierzyliśmy, że to się uda”.

 

 

Klub uratowany, czas na ciężką pracę

 

Przed tygodniem ekipa Projektu Warszawa wygrała XV Agrobex Memoriał Arkadiusza Gołasia. Wygrana w tak trudnych chwilach, w jakich znajdowali się stołeczni gracze, mogła dodać im wiatru w żagle, a po oficjalnym otrzymaniu licencji siatkarze warszawskiego zespołu zainaugurowali sezon 2019/2020 od zwycięstwa. Na warszawskim Torwarze pokonali zespół MKS-u Będzin, oddając rywalom tylko drugą partię. „Myślę, że zagraliśmy dobrze dużymi fragmentami. Ta gra jeszcze nie jest najlepsza i oczywiście na początku sezonu ona nie będzie taka jak byśmy chcieli, żeby była pod koniec ligi, ale najważniejsze, że byliśmy w trudnej sytuacji, gdzie tak naprawdę straciliśmy dwóch atakujących, zyskaliśmy Janka Króla i okazało się, że Kuba Kowalczyk też potrafi grać na prawym, więc w tej ciężkiej sytuacji ukrywamy swoje słabości i potrafimy wygrać z dobrze dzisiaj prezentującym się zespołem z Będzina, także myślę, że to jest duży plus dla naszej drużyny, że w takich sytuacjach potrafimy sobie radzić” – ocenił kapitan warszawskiego zespołu, Andrzej Wrona. Zdanie swojego podopiecznego odnośnie obecnej gry podzielił trener Projektu Warszawa, Andrea Anastasi, wyjaśniając składowe dalszego procesu przygotowania drużyny: „Nie graliśmy swojej najlepszej siatkówki, zbieramy cały czas informacje o naszym zespole, o naszej grze i o zawodnikach”.

 

Przebieg pojedynku na Torwarze przypomnisz sobie TUTAJ

 

Kolejny mecz siatkarze Projektu Warszawa zagrają już w najbliższą środę. W wyjazdowym spotkaniu zmierzą się z ekipą BKS-u Visła Bydgoszcz, która w pierwszej kolejce spotkań musiała uznać wyższość ekipy Jastrzębskiego Węgla.

 

 

Źródło: Informacja własna