Jakub Popiwczak: „Przed sezonem bralibyśmy ten medal w ciemno”

Jastrzębski Węgiel zakończył zmagania w sezonie 2018/2019, podopieczni Robrto Santilliego w trzech meczach pokonali Aluron Virtu Wartę Zawiercie i wywalczyli brązowe medale. „Z perspektywy przebiegu sezonu w naszym wykonaniu, uważam, że zrobiliśmy naprawdę dobry wynik” – mówił po ostatnim starciu Jakub Popiwczak.

 

Czas Siatkówki: Od pierwszego spotkania w tej rywalizacji toczyliście z zawiercianami wyrównane pojedynki, a czego spodziewaliście się przed tym dzisiejszym meczem? Zaczęliście odczuwać presję związaną z tym, że mieliście szansę zakończyć tę rywalizację już teraz?

 

Jakub Popiwczak: Myślę, że zarówno ja, jak i moi koledzy z zespołu nastawialiśmy się na najcięższe spotkanie w tej rywalizacji. Czasem bywa ciężko, żeby domknąć rywalizację, zwłaszcza że wszyscy dookoła już myśleli, jak będziemy dekorowani, jak będziemy świętować medal. Zapominając przy tym, że najpierw trzeba wygrać ten mecz, a przecież Zawiercie jest takim zespołem który nigdy się nie położy i będzie walczył do końca. To jest drużyna, która nigdy nie odda niczego za darmo, więc wiedziałem że będzie ciężko. Jak pokazało boisko, nie było aż tak źle, jak się spodziewałem.

 

 

W tym meczu od początku narzuciliście swój rytm gry, przez co zawiercianie nie potrafili was zatrzymać.

 

Wydaje mi się, że zawiercianie po tym drugim meczu, gdzie mieli nas na widelcu, a nie udało im się domknąć tamtego spotkania na swoją korzyść, stracił troszkę tego swojego animuszu.

 

 

Nawet jeśli podopieczni Marka Lebedewa wychodzili na prowadzenie, to wy cierpliwie odrabialiście straty. Ta cierpliwa gra i pewność siebie były decydujące?

 

Myślę, że były takie momenty, szczególnie w drugim secie, gdzie w naszej grze panował chaos i pojawiło się sporo głupich błędów. Mieliśmy jednak świadomość tego, że jeśli będziemy grać swoją dobrą siatkówkę, to jesteśmy po prostu lepszym zespołem. Gdy tylko wracaliśmy do naszej gry, narzucaliśmy na nich presję, to wszystko było po naszej stronie.

 

 

Dobrą postawą w bloku i w obronie nie pozwoliliście zawiercianom na łatwe rozgrywanie akcji. To były elementy, które miały największy wpływ na wynik tego meczu?

 

Ciężko na gorąco powiedzieć, jakie elementy były decydujące. Jak jestem na boisku, to ciężko jest mi oddzielić te poszczególne elementy od siebie. Na pewno seria tych spotkań z Zawierciem była bardzo fajna dla kibiców, bo było dużo przedłużonych akcji, obron czy wybloków. Taką siatkówkę dobrze się ogląda, także cieszę się, że kibice wypełnili halę w pełni. Sądzę, że ten poziom rywalizacji był jednym z powodów dla którego to zrobili.

 

 

Sezon był długi i pełen emocji nie tylko sportowych, a jak pan podsumowałby te rozgrywki w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla?

 

Sądzę, że to był dobry, jeśli nie bardzo dobry, sezon dla Jastrzębskiego Węgla. Na pewno teraz na ten brązowy medal patrzymy przez pryzmat tego, że byliśmy blisko gry w finale. Z perspektywy przebiegu sezonu w naszym wykonaniu, uważam że zrobiliśmy naprawdę dobry wynik. Sądzę, że przed sezonem bralibyśmy ten medal w ciemno.

 

 

Pana dobra postawa została doceniona przez Vitala Heynena więc czasu na odpoczynek po sezonie nie będzie dużo.

 

Zobaczymy czy w ogóle dostanę szansę by pokazać się na boisku, lecz dla mnie szansa tego, żeby potrenować w zespole mistrzów świata i zobaczyć jak to wygląda, to jest duży wyczyn.

 

 

 

Z Jakubem Popiwczakiem rozmawiała Natalia Gajda