Łukasz Kaczmarek: „Nie będzie żadnych zaskoczeń”

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle są o krok od wywalczenia złotego medalu. W środę odnieśli drugie zwycięstwo, pokonując na Torwarze ONICO Warszawa. Po kontrowersjach z ostatniego meczu mieli jednak narzuconą dodatkową presję. „Moje zachowanie z pierwszego meczu nie było dobrym zachowaniem” – mówił Łukasz Kaczmarek.

 

Drużynowe zwycięstwo

 

W środę siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle nie pozostawili złudzeń drużynie z Warszawy. Po trzech setach dopisali na swoje konto kolejne zwycięstwo i w finałowej rywalizacji prowadzą już 2:0. W pierwszym meczu również dużo wskazywało na to, że zwyciężą w trzech setach, ale w trzeciej partii ich słabszy moment wykorzystali warszawianie. Doprowadzili do tie-breaka, a w nim ostatecznie szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść kędzierzynianie. To spotkanie było kompletnie inne niż to u nas. Przede wszystkim zagraliśmy bardzo mądrze, bardzo dobrze na zagrywce, w bloku i obronie, także myślę, że to jest klucz do zwycięstwa” – mówił po środowym meczu Łukasz Kaczmarek. Atakujący kędzierzynian w tym pojedynku był liderem zespołu. Zdobył 18 punktów, mając w tym dwa asy serwisowe i jeden punktowy blok. Przede wszystkim wygraliśmy drużyną, bo zagraliśmy zespołowo. W ważnych momentach graliśmy mądrze, cierpliwie, graliśmy bardzo dobrze na zagrywce” – zaznaczył. Kędzierzynianie posłali bowiem łącznie dziesięć asów serwisowych.

 

Przebieg pojedynku na warszawskim Torwarze przypomnisz sobie TUTAJ

 

 

Ostatni krok najtrudniejszym

 

Teraz kędzierzynianie mają szansę zakończyć rywalizację na własnym terenie. Już w sobotę podejmą warszawian i będą chcieli zapobiec przedłużeniu walki o mistrzostwo Polski. Myślę, że na pewno nie chcielibyśmy wracać do Warszawy. Teraz jedziemy do Kędzierzyna i na pewno będziemy w stu procentach skupieni i zmotywowani do tego, żeby wygrać spotkanie i absolutnie nie będziemy myśleć o tym, że prowadzenie 2:0 jest po naszej stronie, tylko będziemy chcieli zagrać kolejne bardzo dobre spotkanie i wygrać” – wyjaśnił Kaczmarek. Atakujący ekipy z Kędzierzyna-Koźla jest świadomy ciążącej na zespole presji i niebezpieczeństwa rozprężenia w grze. Siatkarz jest jednak pewny profesjonalnego podejścia swojej drużyny do kolejnego pojedynku i utrzymania poziomu. Absolutnie nie wtargnie się do nas ani gram luzu. Po dwóch setach wygranych w Kędzierzynie, w naszą grę wtargnęło troszeczkę luzu. Pozwoliliśmy warszawianom pograć i postawili bardzo wysoko poprzeczkę, także będziemy w stu procentach skoncentrowani od samego początku. Wiemy, że Warszawa nie ma już nic do stracenia i wszystko, co będą mieli, rzucą na pokład i będą walczyli. Będziemy musieli zagrać kolejne bardzo mądre spotkanie, takie jak zagraliśmy tutaj” – powiedział Łukasz Kaczmarek.

 

 

Echo kontrowersji

 

Pierwsze spotkanie, o którym wspomniał atakujący, przyniosło wiele kontrowersji. Po przyjęciu piłki przez Piotra Łukasika w tie-breaku akcję zakończył Nikolay Penchev, ale odbioru zagrywki przez Łukasika nie zaakceptowali gracze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Łukasz Kaczmarek z impetem uderzył w słupek sędziowski, a po tym incydencie został ukarany czerwoną kartką. Wcześniej jednak arbiter cofnął swoją decyzję o przyznaniu punktu drużynie z Warszawy. Przed przyjazdem zespołu z Kędzierzyna-Koźla do stolicy pozostała lekko napięta sytuacja. Na pewno była dodatkowa presja, bo moje zachowanie z pierwszego meczu nie było dobrym zachowaniem. Przeprosiłem wszystkich, których uraziłem, przeprosiłem także sędziego, którego najbardziej uraziłem i w stosunku do niego się źle zachowałem. Uważam, że Warszawie nic nie zrobiłem, wobec żadnego zawodnika nie pokazałem żadnego gestu, a oni chcieli mnie zawiesić do końca sezonu, ale jeżeli czują się urażeni to również ich najmocniej przepraszam” – przyznał po środowym starciu atakujący kędzierzyńskiego zespołu. Władze Polskiej Ligi Siatkówki podjęły decyzję o tym, że wynik nie zostanie ani zweryfikowany, ani mecz nie zostanie powtórzony. „Jak żyję nie doszło jeszcze do powtórzenia meczu i myślę, że od początku było to raczej pewne, że pojedynek nie będzie powtórzony” – podkreślił Łukasz Kaczmarek. O postawie atakującego kędzierzynian zaś zadecydować ma organ z ramienia Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Władze klubu z Warszawy nie pogodziły się jednak z taką decyzją.Zadecydowała o tym liga i uważam, że podjęła jak najbardziej dobrą decyzję. Jesteśmy z jednym atakującym, nie mamy niestety drugiego, bo jest kontuzjowany. Skoro Warszawa posuwa się do takich pism, żeby zawiesić tego jednego, to to jest troszeczkę nie fair. Ale tak, jak mówię, nie mnie to komentować. Cały siatkarski świat za to zachowanie przeprosiłem” – skomentował Łukasz Kaczmarek.

 

 

Trudne prognozy

 

Kędzierzynianie chcieli odciąć się od całej sytuacji i zwyciężyć na boisku rywala w ramach udowodnienia, że zasługiwali na wygraną. Teraz są w wymarzonej dla siebie sytuacji, ale paradoksalnie ostatni krok może być tym najtrudniejszym. Zdają sobie bowiem sprawę z braku presji w szeregach ONICO Warszawa, co może podziałać motywująco na rywali. Nie mają nic do stracenia, przegrywają w rywalizacji 0:2, więc na pewno będą chcieli zrobić wszystko, aby przenieść zmagania z powrotem do Warszawy. My musimy zagrać mądre, cierpliwe i zespołowe spotkanie, tak jak graliśmy” – zaznaczył Łukasz Kaczmarek. Obie drużyny jednak nie maja przed sobą tajemnic. Poza zmaganiami ligowymi ONICO Warszawa i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle grali ze sobą również dwukrotnie mecze towarzyskie. „Znamy się z ligi. Graliśmy z tą drużyną już dwa razy w lidze, dwa razy w finale, graliśmy przeciwko sobie cztery razy, także myślę, że każdy każdego bardzo dobrze zna. Nie będzie żadnych zaskoczeń. Będziemy chcieli po prostu trzymać się takich założeń, jakie mieliśmy na to spotkanie” – ocenił.

 

 

 

Źródło: Informacja własna