Marcin Kania: „Możemy śmiało patrzeć przed siebie”

Dzięki dobrej grze oraz pozycji w tabeli podopieczni Marka Lebedewa stawiani są, co raz częściej, w roli faworytów. „Na pewno jest to miłe, może faktycznie jest trochę więcej presji. Natomiast u nas na hali, wspierani przez kibiców, czujemy się naprawdę dobrze. Myślę, że możemy śmiało patrzeć przed siebie” – powiedział Marcin Kania.

 

Przerwa w grze na plus

 

Po intensywnym czasie meczowym, jaki Aluron Virtu Warta Zawiercie miała w styczniu, przed starciem z MKS-em Będzin zespół miał trzynaście dni wolnego. Jak mówią zawodnicy, ten okres był potrzebny na odpoczynek i regenerację, a także na możliwość spokojnego treningu i przygotowania do kolejnych spotkań. „Przede wszystkim wykorzystaliśmy ten czas na regenerację i odpoczynek, po tym maratonie siatkarskim. Był też czas na spokojny trening elementów, które będą nam potrzebne w następnych meczach” – powiedział w pomeczowej rozmowie Marcin Kania. Te kilka dni pozwoliły zawiercianom również na cięższe treningi siłowe i budowanie formy do zbliżających się play-offów.

 

 

Wyrównany mecz

 

Spotkanie między Aluronem Virtu Wartą Zawiercie a MKS-em Będzin w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego zakończyło się dopiero po tie-breaku. Również podczas meczu rewanżowego zawiercianie spodziewali się trudnych warunków postawionych przez rywali. „Spodziewaliśmy się, że to będzie wyrównane spotkanie i wiedzieliśmy, że musimy zagrać na sto procent swoich możliwości. Teraz jest już końcówka sezonu i walczymy o to, by być w szóstce, a tutaj każdy punkt jest ważny” – mówił Marcin Kania. Przez pierwsze dwa sety grę kontrolowali podopieczni trenera Marka Lebedewa, lecz trzecia partia rozpoczęła się od czterech „oczek” prowadzenia będzinian. Choć w końcówce zawiercianie byli blisko wyrównania wyniku, to jednak musieli uznać wyższość rywali. „Myślę, że kluczem w  tych dwóch setach była nasza konsekwentna gra. Potem utrzymywaliśmy swój poziom i kilkupunktową przewagę. Natomiast trzeciego seta zaczęliśmy bodajże od czteropunktowej przewagi, a potem to się zaczęło ciągnąć, bo będzinianie zaczęli grać swoją siatkówkę, natomiast my musieliśmy gonić wynik. Z czasem ta strata była coraz większa, co prawda przy zagrywce Mateusza (Malinowskiego-przyp.red.) mieliśmy swoją szansę. Taka przewaga mimo wszystko była za duża i tego seta niestety przegraliśmy” – ocenił środkowy zawierciańskiej drużyny. Czwarta partia rozpoczęła się od wyrównanych wymian, lecz z czasem na prowadzenie wyszli podopieczni Marka Lebedewa. Choć wydawało się już, że zawiercianie pewnie zakończą spotkanie, to przy zagrywkach Jake Langloisa będzinianie doprowadzili do wyrównania i gry na przewagi. Ostatecznie zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie wykazał się większą koncentracją i zapisał na swoje konto kolejny komplet punktów. „Wpadło nam parę piłek w przyjęciu i ta nasza przewaga stopniała, ale najważniejsze że udało się zrobić przejście i ostatecznie trzy punkty zostają u nas” – dodał Marcin Kania.

 

 

Cel: miejsce w szóstce

 

Jesteśmy na takim etapie sezonu, że zespoły coraz częściej zaczynają zaglądać do ligowej tabeli. W ostatnim czasie do walki o miejsce w pierwszej szóstce włączyły się GKS Katowice czy Asseco Resovia Rzeszów. Obecnie podopieczni Marka Lebedewa zajmują piąte miejsce i mają na swoim koncie trzydzieści trzy punkty. Jak podkreślają zawodnicy, na razie nie można być pewnym gry w szóstce i nie należy tracić koncentracji. „Do końca sezonu zasadniczego zostało pięć czy sześć spotkań. Powoli zaczynamy patrzeć w tabelę, ale najważniejsze jest to, by w każdym meczu jak najlepiej punktować i dopisywać kolejne punkciki” – powiedział Marcin Kania. Szansę na kolejne punkty zawiercianie będą mieć już w niedziele, kiedy zmierzą się z PGE Skrą Bełchatów, która będzie chciała się zrewanżować za porażkę w pierwszej rundzie. „Jedziemy walczyć o pełną pulę. Nastawiamy się na wyrównaną grę, bo taki z pewnością będzie ten mecz. Będziemy chcieli przede wszystkim dobrze zagrać i wykorzystywać swoje szansę” – zakończył Marcin Kania.

 

 

 

Z Marcinem Kanią rozmawiała Natalia Gajda