Łukasz Kaczmarek: „Finał rządzi się swoimi prawami”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pewnie pokonała zawiercian w meczu półfinałowym Pucharu Polski. Podopieczni Andrei Gardiniego od początku narzucili swój rytm gry i mimo przegranej w trzecim secie zdołali powrócić do dobrej gry. „Cieszymy się, że udało nam się zapomnieć o tym trzecim secie i w kolejnym ruszyliśmy jak z katapulty” – powiedział po meczu Łukasz Kaczmarek.

 

Awans do finału był obowiązkiem

 

Faworytem pierwszego półfinału z pewnością był zespól wicemistrzów Polski i jak mówią zawodnicy, awans do kolejnego meczu był obowiązkiem. Ich rywale są debiutantami w tym turnieju, więc nie mieli nic do stracenia, przez co mogli sprawić niespodziankę. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle jednak zachowała koncentrację i od początku kontrolowała przebieg meczu. „Cieszymy się, że wygrywamy ten półfinał i meldujemy się w finale. Byliśmy faworytami, ale Aluron Virtu Warta nie miała nic do stracenia. Dla zawiercian był to debiut w Pucharze Polski i osiągnęli bardzo dużo. Naszym obowiązkiem był awans do finału i z tego się cieszymy” – powiedział atakujący kędzierzyńskiego zespołu. Podopieczni Andrei Gardiniego oddali rywalom tylko jedną partię, w której serię zagrywek zaliczył Kamil Semeniuk. Ostatecznie jednak to ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała całe spotkanie, szybko wracając na wysoki poziom. „Kamil Semeniuk fenomenalnie wszedł na zagrywkę i sprawił nam trochę problemu w przyjęciu. Myślę, że mogliśmy trochę bardziej poszanować piłkę i grać na wysokiej piłce. Cieszymy się, że udało nam się zapomnieć o tym trzecim secie i w kolejnym ruszyliśmy jak z katapulty i wyszło jak wyszło” – dodał Łukasz Kaczmarek. W spotkaniu ćwierćfinałowym kontuzji doznał Sam Deroo, który jest jednym z filarów zespołu, a w jego miejsce pojawił się Rafał Szymura. Również dzisiaj brak belgijskiego przyjmującego nie był widoczny, gdyż polski gracz doskonale go zastąpił w każdym elemencie. „Naszym celem na ten mecz było zagranie swojej siatkówki. Wiadomo, wypadł nam ze składu Sam Deroo, ale wszedł Rafał Szymura, który go godnie zastępuje” – mówił Łukasz Kaczmarek.

 

 

W finale będzie lepiej

 

Wicemistrzowie Polski w spotkaniu przeciwko podopiecznym Marka Lebedewa popełniali mało błędów i pewnie rozstrzygali swoje akcje. Jak jednak zauważa atakujący, zespół ma jeszcze rezerwy, które powinny zostać uruchomione w niedzielnym finale. „Zdarzały nam się błędy i to, że wygraliśmy z zespołem z Zawiercia nie oznacza, że zagraliśmy fenomenalne spotkanie. Graliśmy mądrze, ale mamy jeszcze zapasy i mamy nadzieję, że w finale zagramy perfekcyjnie” – ocenił Łukasz Kaczmarek. Kędzierzyński zespół będzie miał kilka godzin więcej na odpoczynek niż rywale, lecz w takim turnieju nie ma to znaczenia i najważniejsza będzie dyspozycja dnia. „Finał rządzi się swoimi prawami. Bez względu na czas jaki został do meczu, to jest finał. Nie ma czasu na zmęczenie i myślenie o bólu, tylko trzeba grać, bo gra się o trofeum” – zakończył Łukasz Kaczmarek.

 

 

 

Źródło: Informacja własna