PlusLiga: Kędzierzynianie kończą pierwszą rundę bez porażki

W meczu trzynastej kolejki PlusLigi PGE Skra Bełchatów podejmowała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Pierwszą partię po grze na przewagi rozstrzygnęli na swoją korzyść kędzierzynianie, lecz druga odsłona padła łupem gospodarzy. Ostatecznie po czterech setach zwyciężyli gracze z Kędzierzyna-Koźla, kończąc pierwszą rundę fazy zasadniczej z kompletem zwycięstw.

 

Mecz rozpoczęli kędzierzynianie od błędu Sama Deroo w polu serwisowym, ale stracone „oczko” natychmiast odrobił Aleksander Śliwka (1:1). Bełchatowianie wyszli na dwupunktowe prowadzenie po punktowej zagrywce Jakuba Kochanowskiego (3:1), a następnie powiększyli je (4:1). Kędzierzynianie przystąpili do odrabiania strat, ale 2-3 „oczka” przewagi utrzymywali po swojej stronie mistrzowie Polski. As serwisowy Łukasza Wiśniewskiego pozwolił ekipie z Kędzierzyna-Koźla złapać kontakt z rywalem (8:9), ale dopiero punktowa zagrywka Mateusza Bieńka w dalszej kolejności doprowadziła do remisu (12:12) i kibice wciąż mogli być świadkami zaciętej walki obu drużyn. Kędzierzynianie objęli dwupunktowe prowadzenie, na co zareagował trener Roberto Piazza (16:14). To nie wybiło z rytmu Sama Deroo, który po wznowieniu gry posłał punktową zagrywkę (17:14). Serię rywali przerwał Milad Ebadipour (15:17), dając sygnał do odrabiania strat. Błąd Aleksandra Śliwki przy próbie rozegrania wyrównał wynik (18:18), a o czas poprosił trener Andrea Gardini. Kędzierzynianie objęli w końcówce trzypunktowe prowadzenie (23:20), ale bełchatowianie nie składali broni i obronili trzy piłki setowe (23:24, 24:24, 25:25). Czwartego set-balla zaś wykorzystał już Aleksander Śliwka (27:25).

 

Drugiego seta od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli gospodarze (2:0). Kędzierzynianie szybko przystąpili do gry, ale minimalną przewagę utrzymywali po swojej stronie mistrzowie Polski (4:2). Kolejny skuteczny atak Artura Szalpuka powiększył ją do trzech „oczek” (5:2), zaś czteropunktowa różnica po błędzie Łukasza Kaczmarka poskutkowała przerwą na żądanie trenera Andrei Gardiniego (8:4). Bełchatowianie nadal utrzymywali swoją przewagę, a as serwisowy Jakuba Kochanowskiego powiększył ją do pięciu „oczek” i nie trzeba było czekać na kolejną przerwę dla szkoleniowca gości (13:8). Po tej interwencji jego podopieczni zmniejszyli straty do dwóch „oczek”, co z kolei zmusiło do reakcji trenera Roberto Piazzę (11:13). Nie wybiło to z rytmu przyjezdnych, którzy ustawili skuteczny blok (12:13), a punkt zdobyty przez Łukasza Kaczmarka wyrównał wynik (13:13). Między zespołami trwał zacięty fragment gry, w którym nikt nie wstrzymywał ręki. Atak Artura Szalpuka w końcówce wyprowadził bełchatowian na dwupunktowe prowadzenie (21:19), zaś as serwisowy Jakuba Kochanowskiego w dalszej kolejności powiększył je (23:20). Chociaż kędzierzynianie jeszcze walczyli o przejęcie inicjatywy, bełchatowianie nie wypuścili jej z rąk, zapisując drugą odsłonę na swoją korzyść (25:23).

 

Trzeciego seta punktową zagrywką rozpoczął Łukasz Kaczmarek, ale na to natychmiast odpowiedział atakiem Jakub Kochanowski (1:1). Zespoły od pierwszych piłek nawiązały ze sobą walkę. Kędzierzynianie objęli dwupunktowe prowadzenie (4:2), ale gospodarze momentalnie odrobili stracone „oczka” (4:4). Zablokowanie ataku Artura Szalpuka dało przyjezdnym trzypunktowe prowadzenie (7:4), na co zareagował trener Roberto Piazza. Kędzierzynianie utrzymywali swoją przewagę, choć bełchatowianie nie składali broni w walce o odrobienie strat. As serwisowy Artura Szalpuka pozwolił mistrzom Polski na zminimalizowanie strat do jednego „oczka” (13:14), jednak przyjezdni nie pozwalali na wyrównanie wyniku. Błąd Artura Szalpuka w ataku ponownie dał rywalom trzypunktowe prowadzenie (19:16). W końcówce seta wicemistrzowie Polski powiększali swój dorobek  punktowy i w rezultacie zwyciężyli z przewagą pięciu punktów (25:20).

 

Czwarty set został zainaugurowany trzypunktowym prowadzeniem kędzierzynian (3:0). Serię rywali przerwał Mariusz Wlazły (1:3), ale to nie okazało się impulsem do odrabiana strat. Kolejny punkt dla gości poskutkował przerwą dla trenera Roberto Piazzy (5:1). Gracze z Kędzierzyna-Koźla po wznowieniu gry utrzymywali prowadzenie, jednak bełchatowianie nie składali broni. Zmniejszyli straty do dwóch punktów (8:10). Chociaż minimalny komfort bezpieczeństwa utrzymywali w kolejnych akcjach kędzierzynianie, atak Milada Ebadipoura pozwolił na kontakt punktowy (13:14). W dalszej kolejności zaś akcja zakończona przez Irańczyka wyrównała wynik (15:15). Kibice byli świadkami wyrównanej walki obu drużyn, w której nikt nie wstrzymywał ręki. Dwupunktowe prowadzenie bełchatowian poskutkowało przerwą na żądanie trenera Andrei Gardiniego (19:17), a po wznowieniu gry jego siatkarze momentalnie odrobili straty. Ostatecznie czwartą odsłonę rozstrzygnęli na swoją korzyść przyjezdni (25:22).

 

PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:27, 25:23, 20:25, 22:25)

MVP: Aleksander Śliwka

 

Składy drużyn:

 

PGE Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Milad Ebadipour, Artur Szalpuk, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (libero) oraz Renee Teppan, Kamil Droszyński, David Fiel

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Łukasz Kaczmarek, Benjamin Toniutti, Łukasz Wiśniewski, Mateusz Bieniek, Aleksander Śliwka, Sam Deroo, Paweł Zatorski (libero) oraz Łukasz Walawender, Sławomir Jungiewicz, Mateusz Sacharewicz, Brandon Koppers

 

Źródło: Informacja własna