Matchball tygodnia: Szaleństwo „okołosportowe”, czyli co tu się dzieje?

Myślałam, że tydzień poprzedzający te minione siedem dni był szalonym i mega drużyn wyzwaniem, ale ten ostatni czas okazał się jeszcze bardziej niecodzienny. Były emocje oczywiście te sportowe, ale niestety nie zabrakło również tych poza sportem, a o największy zawrót głowy przyprawiają mnie tzw. transfery trenerskie.

 

 

Tak sobie pozwoliłam nazwać zjawisko wymiany trenerów w trakcie sezonu, żeby nie używać innych, może nawet dosadnych słów. Zaczynę od prawdziwej lawiny, która jest odbierana w środowisku z największym niesmakiem, a jest nią odejście w trakcie sezonu trenera Ferdinando De Giorgiego, o czym przeczytasz TUTAJ. Sytuacja po prostu bardzo niepoważna, tak nagle bez żadnego powodu zostawić swój własny projekt i uciec do innego klubu. Bo jak wiadomo teraz oficjalnie włoski szkoleniowiec jest trenerem Cucine Lube Civitanovy, o czym przeczytasz TUTAJ, gdzie zastąpił trenera Giampaolo Mendei’ego. Włoch miał jeszcze poprowadzić ekipę z Jastrzębia-Zdroju w meczu przeciwko drużynie ONICO Warszawa, ale zawodnicy nie chcieli tego ze względu na atmosferę, o czym klub napisał w oświadczeniu. I szczerze mówiąc, w ogóle się nie dziwię, bo to zachowanie pokazało tylko brak szacunku trenera wobec swoich siatkarzy. Trener Ferdinando De Giorgi tworzył drużynę, która miała walczyć o najwyższe cele, a w końcu zostawił tzw. dzieło niedokończone. Smutne, że takie rzeczy też dzieją się w naszej PlusLidze, bo… tak się po prostu nie robi. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju znalazła już następce włoskiego szkoleniowca, a jest nim inny Włoch, Roberto Santilli, który jeszcze w sobotę prowadził ekipę Indykpolu AZS-u Olsztyn w meczu przeciwko drużynie Aluronu Virtu Warty Zawiercie. Nie oznacza to, że olsztynianie zostali bez trenera. Miejsce Włocha zajął asystent trenera Vitala Heynena, Michał Gogol, który po rozpadzie Stoczni Szczecin został bez pracy, a o tej wymianie przeczytasz TUTAJ. Może rozboleć głowa od tych zmian na pozycji szkoleniowców. Z jednej strony dobrze, że nikt nie zostaje na lodzie, ale z drugiej strony… Wprowadza to nie tylko niepotrzebny chaos, ale też burzy pewien tzw. model drużyny. Ja się nie znam na pracy trenera, to od razu przyznaję bez bicia, ale no według mnie każdy trener ma swój styl prowadzenia zespołu i każdy się jakoś różni. Mamy na dobrą sprawę już półmetek sezonu, a czasu na „ogarnięcie drużyny”, zgranie ze szkoleniowcem, jakieś przyzwyczajenie do jego stylu pracy nie ma… a to nie jest tzw. tydzień. Oczywiście trzymam mocno kciuki, żeby wszystko poszło w jak najlepszym kierunku i żeby PlusLiga dalej przynosiła nam dużo wrażeń, ale taki zamęt w trakcie sezonu z pewnością nie pomoże.

 

 

A jak już jesteśmy przy transferach trenerskich to kolejny trener klubu ligowego zrezygnował z prowadzenia drużyny narodowej. Wcześniej Stephane Antiga zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Kanady, a w minionym tygodniu z reprezentacją Belgii pożegnał się trener Andrea Anastasi, o czym przeczytasz TUTAJ. Jedni powiedzą, że trener powinien się skupić na jednym: na klubie albo reprezentacji, a inni, że z sukcesami może prowadzić jedno i drugie. Ja osobiście uważam, że wszystko zależy od osoby i każdy trener sam wie, czy czuje się na siłach do danego zadania/zadań. Aczkolwiek, trochę egoistycznie mówiąc, cieszy mnie fakt, że rezygnacja nie „dotknęła” klubu Plusligi.

 

 

To już koniec…

 

 

Stało się to, czego obawiali się wszyscy, a najbardziej kibice w Szczecinie. Stocznia Szczecin wycofała się z PlusLigi z powodu braku środków finansowych na dalsze funkcjonowanie klubu, o czym przeczytasz TUTAJ. O tej sprawie zostało już powiedziane tak dużo, że ja mogę tylko powtórzyć: szkoda. Wielka szkoda, że przydarzyło się coś takiego i naprawdę fajnie zapowiadający się projekt okazał się po prostu utopią.

 

 

W wyniku tej sytuacji pozostali w klubie zawodnicy zostali bezrobotni. W minionym tygodniu jednak niektórzy z nich znaleźli nowego pracodawcę. Marcin Wika zasilił szeregi Indykpolu AZS-u Olsztyn, o czym przeczytasz TUTAJ, a już w sobotę zadebiutował w meczu z zawiercianami. Siatkarz jednak, jak się okazało, nie będzie w Olsztynie jedynym „rozbitkiem” szczecińskiego klubu, bowiem ponownie będzie współpracował z trenerem Michałem Gogolem.

 

 

Klęska urodzaju…

 

 

W ostatnich kilkunastu dniach cała siatkarska Polska żyła głośnym transferem Bartosza Kurka do ONICO Warszawa. Oprócz niego w zespole zameldował się także Nikolay Penchev, jednak nie ma się co oszukiwać, że przede wszystkim to MVP mistrzostw świata budził największe poruszenie i zainteresowanie zarówno wśród kibiców, jak i mediów. Przypomnijmy, że warszawianie przed przyjściem Kurka mieli już w swoich szeregach trzech atakujących: Sharone’a Vernona-Evansa, Rafaela Araujo i Bruno Romanuttiego. Ten ostatni w minionym tygodniu pożegnał się z ekipą z Warszawy, ale nie opuścił naszego kraju. Zasilił bowiem pierwszoligową ekipę AZS-u Częstochowa, o czym przeczytasz TUTAJ, i w tym zespole będzie miał więcej szans do gry, których nie znalazł w tym sezonie w klubie z Warszawy. Mimo wszystko jednak w klubie pozostaje trzech atakujących, a ponadto pięciu przyjmujących. Zatem rąk do pracy na treningach nie brakuje, ale czy to też dobrze?

 

 

Prawie wszystko jasne

 

 

Po dwóch kolejkach, które zostały rozegrane w ubiegłym tygodniu, dużo rzeczy się w jakimś minimalnym stopniu rozjaśniło, kilka trochę skomplikowało. W minioną środę rozgrywane były spotkania jedenastej kolejki, która budziła duże zainteresowanie nie tylko ze względu na mecz lidera, ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, z ówczesnym wiceliderem tabeli, Cerrad Czarnymi Radom. W barwach ONICO Warszawa, które podejmowało Indykpol AZS Olsztyn debiutowali Bartosz Kurek i Nikolay Penchev. Zaczynając jednak bardziej chronologicznie, czyli od meczu w Radomiu (od razu powiem, że poza meczem na Torwarze nie miałam możliwości obejrzenia innych spotkań), kędzierzynianie nie pozostawili złudzeń ekipie z Radomia i po trzech setach zwyciężyli, o czym przeczytasz TUTAJ. Z ciekawszych wyników wspomnę także o meczu Asseco Resovii Rzeszów, która po tie-breaku pokonała zespół Chemika Bydgoszcz, a o tym przeczytasz TUTAJ. Rzeszowianie chyba już znaleźli tzw. patent na wygrywanie, którego szukali od początku sezonu, bo z kolejnych punktów mogli się cieszyć w niedzielę, pokonując na Podpromiu zespół Cuprum Lubin, o czym przeczytasz TUTAJ. Najbardziej zaskoczył mnie wynik środowego pojedynku PGE Skry Bełchatów, która po trzech setach uległa ekipie GKS-u Katowice, a o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ. To już  piąta porażka PGE Skry i na razie mistrzowie Polski okupują szóstą lokatę.

 

Wracając jednak do meczu w Warszawie, gdzie debiutowali dwaj byli siatkarze Stoczni Szczecin, trzeba wspomnieć o pełnej hali, na którą kibiców najbardziej przyciągnął właśnie najlepszy siatkarz mistrzostw świata. Warszawianie po czterech setach pokonali ekipę z Olsztyna, a dzięki temu zwycięstwu awansowali na pozycję wicelidera tabeli, o czym przeczytasz TUTAJ. Miejsce utrzymali po meczu dwunastej kolejki, w którym zmierzyli się z ekipą Jastrzębskiego Węgla. Chociaż warszawianie prowadzili już 2:0, ze zwycięstwa i dwóch punktów mogli się cieszyć dopiero po tie-breaku, zaś o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ. To spotkanie jednak nie obyło się bez sytuacji, która zmartwiła kibiców warszawskiej drużyny, a także sam klub. W drugim secie Bartosz Kurek zbyt mocno się wygiął, doznając urazu, jak się okazało, mięśni brzucha, w wyniku czego opuścił boisko. Sytuacja jednak nie jest tak poważna jak przypuszczano, a o tym przeczytasz TUTAJ.

Co do meczu, dla jastrzębian z kolei był to drugi tie-break z rzędu, bowiem w środę po pięciu setach wygrali z ekipą Cuprum Lubin, o czym przeczytasz TUTAJ.

 

 

Siatkarze z Zawiercia po środowym zwycięstwie nad ekipą Trefla Gdańsk, o czym przeczytasz TUTAJ, udali się do Olsztyna. W sobotę rozegrali drugie pięciosetowe spotkanie, w którym byli już blisko zapisania na swoje konto trzech punktów, bo prowadzili 2:0. Siatkówka jest jednak siatkówką i olsztynianie powrócili do gry, w związku z czym dopiero w tie-breaku siatkarze z Zawiercia mogli dopisać do tabeli zwycięstwo i cenne dwa punkty, a o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ.

 

 

W niedzielę kolejną porażkę ponieśli gdańszczanie, przegrywając tym razem we własnej hali z ekipą Cerrad Czarnych Radom, o czym pisaliśmy TUTAJ. W dalszym ciągu natomiast niczym „burza” idą kędzierzynianie. W sobotę we własnej hali nie pozostawili złudzeń ekipie GKS-u Katowice, pogromcy mistrza Polski, a o przebiegu tego meczu przeczytasz TUTAJ.

 

W poniedziałek w ostatnim pojedynku dwunastej rundy zmagań ekipa Chemika Bydgoszcz po trzech setach pokonała zespół MKS-u Będzin, o czym przeczytasz TUTAJ. Po tym zwycięstwie bydgoszczanie awansowali na siódmą lokatę w tabeli i do szóstej PGE Skry Bełchatów tracą trzy punkty. To piąte zwycięstwo bydgoszczan, którzy w tym sezonie naprawdę prezentują się z dobrej strony.

 

Doniesienia zagraniczne

 

W minionym tygodniu rozegrano dwie kolejki włoskiej Serie A. W pierwszej z nich kolejne zwycięstwa zanotowały drużyny Bartosza Bednorza i Wilfredo Leona. Ekipa z Perugii pokonała zespół Consard Ravenna, zaś zespół z Modeny nie pozostawił złudzeń ekipie Vero Volley Monza. Kolejną porażkę poniosła zaś ekipa BCC Castellana Grotte z Wojciechem Włodarczykiem w składzie, ulegając po czterech partiach drużynie Emma Villas Siena, a o tych wynikach przeczytasz TUTAJ. W dwunastej rundzie zmagań zespół Bartosza Bednorza uległ ekipie Itas Trentino po czterech partiach. Siatkarze Sir Safety Conad Perugii zaś pokonali zespół Michała Kędzierskiego i Karola Rawiaka, Globo Banca Popolare del Frusinate Sora, a najlepszym graczem meczu został Wilfredo Leon. W dalszym ciągu natomiast bez zwycięstw pozostaje zespół Wojciecha Włodarczyka

 

Z podsumowaniem dwunastej kolejki Serie A zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze belgijskiej rozegrano w miniony weekend dziesiątą kolejkę zmagań, a w niej kolejne zwycięstwo odniosła ekipa Lindemans Aalst, zaś dobry występ zanotował Adrian Staszewski, który był liderem drużyny. Komplet punktów do tabeli dopisali gracze Greenyard Maaseik i Knack Roeselare, zaś ekipy VBC Waremme i Tectum Achel zwyciężyły dopiero po tie-breaku.

 

Z podsumowaniem dziesiątej kolejki Ligi A zapoznasz się TUTAJ

 

W ósmej kolejce niemieckiej Bundesligi doszło do spotkania drużyn Pawła Halaby i Bartłomieja Bołądzia. W pojedynku nie zabrakło wrażeń, a zakończył się dopiero po pięciu setach na korzyść drużyny HYPO TIROL AlpenVolleys Haching. Tym samym zespół Pawła Halaby jest liderem tabeli z przewagą dwóch „oczek” nad VfB Friedrichshafen.

 

Z podsumowaniem ósmej kolejki niemieckiej Bundesligi zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze argentyńskiej zespół UPCN San Juan Voley Club w ramach piątego weekendu zmagań odniósł dwa zwycięstwa. W pierwszym starciu ekipa z San Juan pokonała zespół River Plate, zaś w drugim zespół Untref Voley. Zbigniew Bartman w pierwszym starciu był liderem zespołu. W kolejnym meczu zaprezentował się słabiej.

 

Z podsumowaniem piątego weekendu zmagań ligi argentyńskiej zapoznasz się TUTAJ

 

Ostatnie wydarzenia dzieją się tak szybko, że można przestać za nimi nadążać. Dobrze, że za tydzień już święta, bo chyba wszyscy potrzebujemy odpoczynku od nadmiaru wrażeń w tej końcówce roku. Jednak zanim zasiądziemy ze swoimi rodzinami przy stołach, czekają na nas emocje w kolejnych spotkaniach Ligi Mistrzów, a następnie ostatnie pojedynki pierwszej rundy fazy zasadniczej PlusLigi.

 

Do następnego 😉