Aleksander Śliwka: „Naszą siłą jest zespołowość”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w siódmej kolejce PlusLigi pokonała Asseco Resovię Rzeszów, choć rzeszowianie postawili im opór. Mimo że wicemistrzowie Polski prowadzili już 2:0, mecz rozstrzygał się w tie-breaku po grze na przewagi. „Asseco Resovia dobrze zagrywała, grała z duchem walki, sercem i wywalczyła punkt” – mówił po meczu Aleksander Śliwka.

 

Przedłużona walka

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w meczu siódmej kolejki PlusLigi  odniosła siódme z rzędu zwycięstwo, pokonując po tie-breaku Asseco Resovię Rzeszów, która jednak sprawiła rywalom problemy. Patrząc tylko na miejsca, jakie te dwa zespoły zajmują aktualnie w tabeli, trudno było oczekiwać starcia na wysokim poziomie, lecz rzeszowianie zdołali nawiązać z rywalami wyrównaną walkę. „Wiedzieliśmy, że drużyna jest w dołku, do tej pory przegrała wszystkie spotkania, ale z drugiej strony zdawaliśmy sobie sprawę, jak wielki potencjał w niej drzemie. To są zawodnicy naprawdę dużej klasy, reprezentanci swoich krajów, także wiedzieliśmy, że w końcu muszą złapać rytm, dobrą formę i zagrają dobre spotkania. Tak było w Bełchatowie i wiedzieliśmy, że ich forma rośnie i tak było też teraz, grali dobre spotkanie” – mówił po meczu w rozmowie z Czasem Siatkówki Aleksander Śliwka. Warto przypomnieć, że kędzierzynianie podczas starcia w hali Podpromie prowadzili już 2:0, ale zwyciężyli dopiero po grze na przewagi w piątym secie. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle miała swoje okazje do zakończenia starcia za pełną pulę punktów, lecz ich nie wykorzystała. „Osobiście uważam, że mogliśmy zagrać lepiej i zakończyć ten mecz szybciej, natomiast Asseco Resovia dobrze zagrywała, grała z duchem walki i wywalczyła ten punkt sercem” – dodał przyjmujący, który w meczu zdobył 7 punktów, a w swoim dorobku zanotował 1 punktowy blok. Atakował ze skutecznością 33%, czyli na 18 rozegranych akcji skończył 6. Przyjmował zaś na poziomie 63% (20% przyjęcia perfekcyjnego).

 

 

O przebiegu meczu kędzierzynian z Asseco Resovią przeczytasz TUTAJ

 

 

Zgrany zespół

 

W tym sezonie kędzierzynianie nadal pozostają jedyną niepokonaną drużyną, mając na swoim koncie 20 punktów, a pierwszy stracili dopiero w Rzeszowie. Dla podopiecznych trenera Andrei Gardiniego utrata jednego punktu nie oznacza jednak spadku z pierwszego miejsca w tabeli. „Myślę, że w tej chwili naszą siłą jest zespołowość. Rezerwowi, którzy weszli na boisko, dawali dobre zmiany, m.in. Rafał Szymura. Myślę, że to jest ważne, że jeśli ktoś ma słabszy moment, to inni biorą ciężar gry na swoje barki. Ciągle jesteśmy mocni i potrafimy ukrywać swoje wady w dobry sposób” – ocenił Aleksander Śliwka. Wspomniany przez niego Rafał Szymura pojawił się na zmianie w trzecim secie, a następnie zagrał w czwartej i piątej partii. Do dorobku drużyny dołożył 8 punktów, atakując ze skutecznością 73%, czyli na 11 rozegranych do niego akcji skończył 8. Ponadto przyjmował ze skutecznością 53% (16% przyjęcia perfekcyjnego).

 

 

Zwycięski powrót na Podpromie

 

Dla Aleksandra Śliwki pojedynek na Podpromiu był nie tylko kolejnym zwycięskim meczem, ale również powrotem na Podpromie. W minionym sezonie przyjmujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle reprezentował bowiem barwy Asseco Resovii Rzeszów. „To był bardzo miły powrót. Granie na Podpromiu zawsze wiązało się z dużymi emocjami, świetną atmosferą i tak było też teraz. Było jak za najlepszych czasów, ludzie kibicowali, wspierali swoją drużynę, mimo słabego startu sezonu, także myślę, że trzeba to docenić. Trzeba też docenić oprawę, która została przygotowana przed meczem z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości” – przyznał Aleksander Śliwka, przyjmujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

 

 

 

Z Aleksandrem Śliwką rozmawiała Marta Chlebicka