Mateusz Janikowski: „Musimy odciąć się od tego meczu i skupić się na kolejnym”

Zespół ONICO Warszawa w Radomiu poniósł pierwszą w tym sezonie porażkę. Podopieczni trenera Stephane’a Antigi po trzech setach ulegli siatkarzom Cerradu Czarnych Radom, którzy od początku narzucili swoje tempo gry. „To spotkanie nie układało się po naszej myśli od samego początku” – mówił po meczu Mateusz Janikowski.

 

Niemoc w Radomiu

 

Siatkarze ONICO Warszawa w derbach Mazowsza nie sprostali sile rywali, chociaż próbowali walczyć i przejąć inicjatywę, to w końcówkach skuteczniejsi byli gospodarze z Radomia. Spotkanie z podopiecznych trenera Stephane’a Antigi nie zdołali wywalczyć w Radomiu żadnego punktu, a w każdej z partii trudno było im nawiązać walkę z dobrze dysponowanymi przeciwnikami. „To spotkanie nie układało się po naszej myśli od samego początku aż do końca. Naprawdę ciężko nam się grało przy tych kibicach, w tej hali. Widać, że zespół z Radomia jest mocny, mocniejszy niż rok temu. Nasza seria była niezbyt długa, byliśmy na fali, a w tym meczu moim zdaniem po prostu mieliśmy gorszy dzień” – mówił po meczu Mateusz Janikowski. Przyjmujący w tym spotkaniu mógł zagrać w większym wymiarze, wchodząc na zmiany pod nieobecność Piotra Łukasika, który nabawił się urazu kolana. Warszawianie podczas pojedynku w Radomiu byli blisko odwrócenia losów trzeciej odsłony, wychodząc na czteropunktowe prowadzenie, ale radomianie nie pozwolili na więcej, odrabiając straty i rozstrzygając mecz na swoją korzyść. „To bardzo boli. Zespół z Radomia bardzo dobrze grał zagrywką i w tym momencie kiedy było 16:19, to oni odpalili serwis i nie potrafiliśmy zrobić przejścia. Tomek Fornal poszedł na zagrywkę i zrobił nam niemały kłopot. Bardzo szkoda tej końcówki, bo mogliśmy jeszcze wyciągnąć na 1:2 i nie wiadomo jakby wszystko wtedy się potoczyło” – dodał przyjmujący.

 

O przebiegu derbów Mazowsza przeczytasz TUTAJ

 

 

Swoją rolę w odniesieniu zwycięstwa odegrali również kibice Cerradu Czarnych Radom. W radomskiej hali byli oni po stronie gospodarzy, ale silna grupa wsparcia przybyła także z Warszawy, chociaż tym razem mimo starań, nie była w stanie pomóc swojej drużynie. „W Radomiu zawsze jest dobra atmosfera do grania. Nasi kibice również byli głośni i starali się nam pomagać. Dziękujemy im za wsparcie. Teraz musimy po prostu odciąć się od tego meczu i skupić się na kolejnym” – podkreślił Janikowski.

 

 

Walczyć na wyjeździe

 

Spotkaniem z Cerradem Czarnymi Radom warszawianie rozpoczęli serię meczów wyjazdowych. Teraz przed nimi starcia m.in ze Stocznią Szczecin czy PGE Skrą Bełchatów, a na Torwar powrócą dopiero 27 listopada, kiedy zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Chociaż mecz z GKS-em Katowice został przełożony na 3 grudnia, nie oznacza to mniejszego natężenia gry. W listopadzie bowiem rozegrane zostanie rewanżowe starcie z Cuprum Lubin. „Na pewno dobre jest to, że potem w rundzie rewanżowej będziemy grali większość meczów u siebie i to pomoże w zbudowaniu lepszej formy, nie będziemy musieli dużo podróżować. Teraz jednak musimy skupić się na tym ciężkim okresie, gdzie mamy jeszcze cztery mecze z rzędu na wyjeździe i przede wszystkim postarać się uzbierać w nich jak najwięcej punktów, ponieważ później da nam to przewagę i wyższą pozycję w tabeli” – zauważył Mateusz Janikowski.

 

 

Chwila na regenerację

 

Dzięki przełożeniu spotkania z GKS-em Katowice kolejne starcie warszawianie rozegrają dopiero 8 listopada z ekipą Stoczni Szczecin, co oznacza, że będą mieli trochę więcej czasu na odpoczynek i przygotowania. Kilka dodatkowych dni oznacza również, że podopieczni trenera Stephane’a Antigi mogą skupić się na dopracowaniu taktyki. „Mamy trochę dłuższy okres przed kolejnym spotkaniem i myślę, że będzie nam też łatwiej popracować nad elementami, które nie funkcjonowały w tym meczu i od początku sezonu. Poza tym możemy również trochę wzmocnić się fizycznie, przemyśleć, odpocząć po tym meczu. Myślę, że to jest na naszą korzyść” – wyjaśnił młody przyjmujący. Mimo napiętego kalendarza warszawianie nie odczuwają zmęczenia intensywnym początkiem rozgrywek i nadal mają w sobie wiele energii. „Na razie nie da się odczuć zmęczenia, ale myślę, że jeszcze kilka kolejek i ono się pojawi” – zakończył Mateusz Janikowski.

 

 

 

Z Mateuszem Janikowskim rozmawiała Marta Chlebicka