Polacy wrócili z dalekiej podróży. Kubiak: „Moim zdaniem wymazaliśmy plamę, jaką zostawiliśmy”

Polacy zwyciężyli w meczu „ostatniej szansy” i znaleźli się wśród sześciu najlepszych zespołów, które zagrają w trzeciej rundzie mistrzostw świata. Biało-czerwoni po trzech setach pokonali Serbów, od początku narzucając swój rytm gry i kontrolując przebieg spotkania. „Jesteśmy szczęśliwi z tego, co się stało i widzimy się we Włoszech” – mówił po meczu Michał Kubiak.

Wyszli z opresji

 

Przed tym spotkaniem sytuacja biało-czerwonych była bardzo nerwowa, bowiem po porażce z reprezentacją Argentyny oraz Francji, Polacy stali „pod ścianą”, a ostatni mecz drugiej rundy turnieju był tzw. meczem o życie. Nie poddali się jednak presji, ale wyszli na boisko z pełną koncentracją i od pierwszych piłek rozdawali karty. „Bardzo dobrze graliśmy, bo wynik był, jaki był. Jesteśmy szczęśliwi z tego, co się stało i widzimy się we Włoszech” – mówił Michał Kubiak w rozmowie z Polsatem Sport. Dziś zaś ze swoimi problemami w grze zmagali się siatkarze z Serbii, którzy mieli już zapewniony awans do kolejnej, decydującej fazy turnieju, w związku z czym mogli spokojniej podejść do ostatniego meczu w Warnie. Jednak zdaniem Fabiana Drzyzgi ich słabsza dyspozycja nie była jednym z czynników przemawiającym za wynikiem meczu: „Dzisiejszą grą pokazaliśmy, że Serbowie też nie pokonaliby nas, grając nawet na 100% swojego zaangażowania. Uważam, że dziś zagraliśmy najlepsze spotkanie na tym turnieju”. Tym zwycięstwem Polacy zapewnili sobie miejsce wśród sześciu najlepszych drużyn, które w Turynie będą walczyć o najwyższe cele.

 

O przebiegu meczu Polaków z Serbami przeczytasz TUTAJ

 

Przezwyciężona niemoc

 

Przypomnijmy, że biało-czerwoni bardzo dobrze rozpoczęli turniej, zwyciężając w pierwszych pięciu spotkaniach, co dało im pierwsze miejsce w grupie D. W drugiej rundzie nadszedł jednak kryzys. Po porażce z Argentyńczykami nie było większej tragedii, jednak po kolejnym przegranym meczu wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej. „Myślę, że ten mecz z Francją graliśmy jeszcze pozostałościami po Argentynie. Taki mecz z Argentyną nie powinien nam się przydarzyć, ale się przydarzył i czasu nie odwrócimy. Moim zdaniem wymazaliśmy plamę, jaką zostawiliśmy i swoją bardzo dobrą grą pokazaliśmy, że jeszcze w tym turnieju jesteśmy” – ocenił kapitan reprezentacji Polski.

 

Czas na walkę w Turynie

 

Celem minimum na ten turniej był awans do najlepszej szóstki turnieju. Biało-czerwoni mogą więc odhaczyć wykonane zadanie. W poniedziałek wylecą z Warny do Turynu, gdzie oprócz nich udadzą się również Serbowie, Brazylijczycy, Rosjanie, Włosi i Amerykanie. „Chyba nam się łatwiej i lepiej gra z zespołami z topu, niż z tymi średniakami. To jest nasza wada, my tak nie powinniśmy grać, ale niestety to się nam przytrafiło. Cieszę się, że teraz są same topowe zespoły i oby ta nasza gra wyglądała tak, jak dzisiaj” – zakończył Fabian Drzyzga.

 

Źródło: http://www.polsatsport.pl / opracowanie własne