Nikola Jovović: „Nie kalkulujemy”

Serbowie fazę grupową mistrzostw świata zakończyli z czterema zwycięstwami, co stawia ją w dobrej sytuacji przed spotkaniami w drugiej rundzie. „Zobaczymy, co stanie się w Warnie, ponieważ tego nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Nikola Jovović.

 

Czas Siatkówki: Fazę grupową kończycie z czterema zwycięstwami. Uważa pan, że to najlepszy wynik na jaki było was stać?

 

Nikola Jovović: Uważam, że to niesamowity rezultat. Nie wiem, czy to dla nas najlepsze, ponieważ w tej sytuacji Rosja trafia do teoretycznie słabszej grupy, ale nie wiemy jak to później będzie. Nie kalkulujemy, z całych sił próbowaliśmy wygrać to spotkanie. Pokonaliśmy bardzo silnych rywali, grając z nimi niesamowity mecz, jak na to nie patrzeć to są jedni z faworytów. Podczas tego spotkania dokładnie pokazaliśmy w jaki sposób powinniśmy grać, żeby pozwoliło nam to awansować do Final Six i później do strefy medalowej.

 

 

Co było kluczowe w tym ostatnim meczu z Rosją?

 

Wydaje mi się, że o wyniku tego spotkania zadecydowała dobra zagrywka w końcówkach, a w tie-breaku prawdopodobnie dobra energia, jaka niosła naszą drużynę.

 

 

Macie cztery wygrane i przenosicie się do Warny, gdzie trafiliście do grupy z Polakami, Francuzami i Argentyńczykami.

 

Znamy wszystkie te zespoły, z którymi przyjdzie nam się mierzyć w kolejnym etapie. Każda z tych drużyn ma w sobie coś szczególnego, ale my też coś takiego mamy, co wyróżnia nas od innych. Mamy dwanaście punktów, o sześć więcej niż Argentyna i o jeden niż Francja, co jest dobre, bo jeden mecz stawia nas w dobrej pozycji i być może już tym spotkaniem zapewnimy sobie najlepsze drugie miejsce.

 

 

W pamięci nadal będziecie mieć wygraną nad Rosją?

 

Myślę, że ze względu na miejsce w grupie zwycięstwo nad Rosjanami było dla nas bardzo ważne, a dopiero później zobaczymy, co stanie się w Warnie, ponieważ tego nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć. Wygrana dużo nam też da pod względem mentalnym, bo fazę grupową kończymy tylko z jedną porażką.

 

 

Cały czas doświadczamy zmian systemu, to jakoś na was wpływa?

 

Ten system rozgrywek jest całkiem w porządku. Pamiętam mistrzostwa z 2010 roku, chociaż byłem wtedy młody, to pamiętam wszystkie historie jakie działy się podczas tego turnieju.

 

 

Turniej jest długi, za sobą macie już pięć meczów, pojawiają się pierwsze oznaki zmęczenia?

 

Jesteśmy zmęczeni, ale gra się w mistrzostwach świata powoduje, że zapominamy o wszystkim i skupiamy się tylko na tym co dzieje się tu i teraz.

 

 

Przed wami jeszcze minimum jedna, długa podróż. To może obniżyć wasz poziom?

 

Rano czeka nas wyczerpująca podróż do Warny. Z hotelu wychodzimy około piątej rano i musimy jechać na lotnisko, gdzie z przesiadkami będziemy lecieć do Bułgarii. To jest jednak część mistrzostw świata. To nie jest pierwszy raz, kiedy nasz dzień tak wygląda, bo już tak graliśmy. Co roku w czasie Ligi Światowej czy teraz Ligi Narodów musimy podróżować bardzo dużo i myślę, że tym razem również wszystko będzie w porządku i podróż nie będzie miała na nas wpływu.

 

 

Ta krótka przerwa od meczów może wam pomóc, będziecie mieli chwilę na regenerację.

 

Nie wydaje mi się, że te kilka dni bez meczów nam pomoże. Moim zdaniem lepiej jest grać dzień po dniu niż podróżować i trenować czy mieć tylko rozruchy. Jestem jednak pewny, że będziemy w naszej najlepszej formie. Nie mam pojęcia z kim zagramy pierwsze spotkanie ani w jaki sposób to będzie ustalone, ale wszystko okaże się na miejscu i na pewno będziemy do tego przygotowani.

 

 

 

Z Nikolą Jovovićem rozmawiała Olga Król