Matchball tygodnia: My oczekujemy, a oni tam rozpoczęli walkę

Pogoda za oknem chyba sobie żarty stroi. Niby lato, ale bez przesady. Żeby człowiek roztapiał się nawet wtedy, gdy po prostu siedzi w domu bez większej aktywności fizycznej. Ale to nic, w momencie, gdy pomyślę o siatkarzach, którzy w środku tego atmosferycznego „piekła” rozpoczęli walkę o zdobycie formy przed najważniejszą imprezą tego roku.

 

Pokazać, po co jest się w kadrze

 

Tak jak napisałam w tytule, reprezentacja Polski rozpoczęła w Zakopanem zgrupowanie przed mistrzostwami świata. Nadszedł więc czas na wylanie hektolitrów potu – co zwłaszcza przy aktualnych upałach nie jest trudne – aby przygotować się do walki o obronę tytułu. Zdaję sobie sprawę, że słowo „obrona” ma tutaj znaczenie bardziej jakby „symboliczne”, bo w nadchodzącym czempionacie globu weźmie udział całkiem inna drużyna, niż ta, która cztery lata temu w katowickim Spodku odśpiewała hymn na najwyższym stopniu podium. Jednak z tamtego teamu pozostało kilku graczy jak np. Michał Kubiak, Dawid Konarski czy Paweł Zatorski. Teraz nadchodzi czas na napisanie nowej historii. Wiadomo też, że biało-czerwoni nie są stawiani w roli faworytów, bo po tym co się wydarzyło w Lidze Narodów, za kandydatów do medali można bez wątpienia uznać Rosję, Francję, Stany Zjednoczone czy Brazylię. Jednak takie nastroje to nie pierwszyzna w naszym kraju. Warty podkreślenia jest fakt, że mamy wielu młodych i bardzo perspektywicznych siatkarzy, którzy są żądni walki, żądni zwycięstw, udowodnienia trenerowi, że nie popełnił błędu, wybierając właśnie ich. Mamy przecież ubiegłorocznych mistrzów świata juniorów: Jakuba Kochanowskiego, Bartosza Kwolka i Tomasza Fornala, którzy przeszli do historii jako ważne ogniwa niepokonanej drużyny narodowej rocznika 1997. Rola tego trzeciego z wymienionych jest jednak nieco inna, bo ma on głównie pomagać w treningach, ale w razie, odpukać, zdarzenia losowego – tak, unikam słowa, które każdy ma na myśli, bo lepiej nie wywoływać wilka z lasu, nie żebym była przesądna – ma dużą szansę odegrać w zespole inną rolę. Póki co siatkarze w piętnastoosobowym składzie pod wodzą trenera Vitala Heynena budują w dalszym ciągu formę w stolicy Tatr, aby jak najlepiej przygotować się do turnieju w Bułgarii i we Włoszech. A już niedługo będziemy mogli zobaczyć efekty tych przygotowań. Pierwszy sparing reprezentacja Polski ma zaplanowany na 18 sierpnia w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie zmierzy się z reprezentacją Kamerunu. To będzie, moim zdaniem głównie mecz pokazowy, na rozgrzewkę, chociaż nigdy nie mówmy nigdy, bo może Kameruńczycy przygotowali coś, co Polaków zaskoczy? Najważniejszy sprawdzian czeka biało-czerwonych tydzień później – Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. To właśnie w Krakowie podopieczni trenera Vitala Heynena będą mieli „mocne rozdanie”. Zmierzą się bowiem z Rosjanami, którzy w Lidze Narodów, zwłaszcza podczas Final Six, zagrali galaktyczną siatkówkę, a ręce same składały się do oklasków. Równie trudna przeprawa będzie czekała w meczu z Francuzami, finalistami Ligi Narodów, i oczywiście z także mocną reprezentacją Kanady. To będzie ten największy test, który pokaże na ile Polacy są gotowi do walki. Ostatnimi sprawdzianami tuż przed mistrzostwami świata będą dwa mecze z reprezentacją Belgii, a te odbędą się 4 i 5 września w Szczecinie.

 

Zobacz, co pisaliśmy o rozpoczęciu przez biało-czerwonych zgrupowania w Zakopanem

 

Wiecie? Samo to oczekiwanie jest emocjonujące, a co dopiero, jak będzie coraz bliżej turnieju. Przygotowania trwają już nie tylko w Polsce. Najbardziej intensywny okres przygotowawczy wydają się mieć reprezentanci Finlandii, którzy w sierpniu rozegrają jeszcze turniej kwalifikacyjny do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Ale jednocześnie to dla Finów najlepsza możliwa okazja do kontrolowania jakości gry, jaką mają osiągnąć na wrześniowy turniej, bo gdzie indziej można się najlepiej „ograć”, jak nie w czasie meczów o stawkę?

Oprócz Finów przygotowania rozpoczęli Serbowie oraz reprezentacja Holandii. W składzie tej drugiej drużyny znalazł się akcent z PlusLigi, przyjmujący Indykpolu AZS-u Olsztyn Robbert Andringa.

 

Zobacz, co pisaliśmy o rozpoczęciu przygotowań reprezentacji Finlandii, Serbii oraz Holandii

 

Karuzela transferowa

 

Mimo tygodnia pod znakiem rozpoczęcia przygotowań do mistrzostw świata, nie obyło się bez doniesień transferowych. Stocznia Szczecin pozyskała kolejnego zawodnika, którym jest bułgarski przyjmujący Nikolay Penchev. Bułgar ostatnie dwa lata spędził w barwach PGE Skry Bełchatów, z którą w minionych rozgrywkach wywalczył mistrzostwo Polski. Po decyzji o rozstaniu z bełchatowską drużyną nie opuszcza jednak naszego kraju. Przeniósł się jedynie na jego drugi koniec. W szczecińskim klubie będzie kolejnym Bułgarem, po Mateju Kaziyskim i Radostinie Stojczewie. Nic więc dziwnego, że mając możliwość współpracy z wybitnymi rodakami, podjął decyzję o związaniu się kontraktem ze szczecinianami.

 

Zobacz, co pisaliśmy o zakontraktowaniu Nikolaya Pencheva przez Stocznię Szczecin

 

Również ekipa Chemika Bydgoszcz poczyniła kolejne kroki na rynku transferowym. Bydgoszczanie podpisali kontrakt z Mateuszem Sawickim. Środkowy w minionych rozgrywkach reprezentował barwy AZS-u Częstochowa, z którą zdobył mistrzostwo I ligi. Od tego sezonu będzie walczył o miejsce w wyjściowym składzie zespołu siatkarskiej ekstraklasy.

 

Zobacz, co pisaliśmy o zakontraktowaniu przez bydgoszczan Mateusza Sawickiego

 

Doniesienia zagraniczne

 

Zmiany transferowe w ubiegłym tygodniu miały miejsce „wewnątrz Rosji”. Georgy Grozer po ostatnim sezonie spędzonym w Lokomotivie Novosybirsk oraz w Belogorie Belgorod przenosi się do kolejnej rosyjskiej drużyny. Od przyszłego sezonu będzie występował w drużynie wicemistrza kraju, Zenicie Saint Petersburg.

 

Zobacz, co pisaliśmy o nowym klubie Georgy’ego Grozera

 

Jak pomyślę o tym upale to aż współczuję sportowcom. Ale przecież takie są uroki lata. Urokiem lata jest również oczekiwanie na najważniejsze imprezy w sezonie. My czekamy, a oni tam walczą. Walczą o wysoką formę, ale też uznanie w oczach trenera. Zatem nie pozostaje nic innego, jak trzymać kciuki za wykonanie założeń.

 

Do następnego 😉