Bruno Rezende: „Musimy znaleźć w sobie instynkt tygrysa”

Reprezentacja Brazylii jako pierwsza z grupy A zapewniła sobie awans do półfinałów Ligi Narodów. Brazylijczycy wygrali swoje drugie spotkanie, w którym bez straty seta pokonali Serbów. „To nasz tryb agresji prowadzi nas do zwycięstw” – mówił po wygranym pojedynku rozgrywający reprezentacji Brazylii, Bruno Rezende.

 

Czas Siatkówki: Podczas spotkania z Serbami praktycznie cały czas kontrolowaliście jego przebieg. Takie było założenie na to spotkanie?

 

Bruno Rezende: Dzisiaj byliśmy bardzo pewni siebie i wiedzieliśmy, że to dla nas swojego rodzaju pierwszy mecz finałowy, ponieważ możemy zapewnić sobie nim kwalifikację do półfinałów, więc zagraliśmy jak o życie. Kiedy gra się tak, jak my dzisiaj, całym sercem, to jest bardzo dobrze, bo musimy powtórzyć to samo w kolejnych spotkaniach. To nasz tryb agresji prowadzi nas do zwycięstw, a potem medali. Naszym celem jest wchodzenie na boisko właśnie w ten sposób, za każdym razem z takim samym nastawieniem i atmosferą. Musimy być agresywni, ponieważ po drugiej stronie siatki zawsze jest silny rywal i trzeba się mu przeciwstawiać. Musimy znaleźć w sobie instynkt tygrysa.

 

 

Myśli pan, że to element zaskoczenia na początku meczu zadziałał na waszą korzyść?

 

Wydaje mi się, że Serbowie nie spodziewali się, że już w tego pierwszego seta wejdziemy z taką agresją, jaką z siebie wykrzesaliśmy. Chyba to spowodowało, że byli zaskoczeni podczas tej pierwszej fazy spotkania. W drugiej partii nasi rywale już zdecydowanie lepiej weszli w grę i nawiązała się wyrównana walka, praktycznie cały czas na styku. Trzecia odsłona do szesnastego punktu też była w miarę wyrównana, ale jednak wygraliśmy 3:0.

 

 

Pojawiła się presja związana z tym, że to spotkanie może dać wam pewny awans?

 

Wiedzieliśmy, że z psychologicznego punktu widzenia to jest bardzo trudny mecz, od którego wiele zależy. Wydaje mi się, że zagraliśmy całkiem nieźle, narzuciliśmy na Serbów presję i utrzymywaliśmy ją cały czas, co pozwoliło nam wygrać bez straty seta.

 

 

Macie jakieś preferencje co do sobotniego rywala?

 

Obydwa zespoły są bardzo dobre i na ten moment naszym jedynym celem jest odpocząć, zregenerować się na ile to możliwe, żeby odzyskać chociaż część naszej energii. W sobotę chcemy być w jak najlepszej formie, by niezależnie od tego z kim przyjdzie nam się mierzyć, pokazać się z jak najlepszej strony.

 

 

To dla was kolejny duży turniej grany na stadionie. Łatwo było się odnaleźć i prowadzić grę?

 

Ten stadion to jeden z najładniejszych obiektów, na jakich graliśmy. Jak dla mnie ta arena jest idealna do gry w siatkówkę, ponieważ jest duża, ale punkty odniesienia są tak dobre, że nie ma problemu z odnalezieniem się w czasie akcji i to jest w tym najlepsze.

 

 

A jak podoba się panu atmosfera tworzona przez francuskich kibiców?

 

Podczas meczu z Francuzami na stadionie udało się stworzyć niesamowite widowisko, ponieważ ich kibice byli wspaniali i bardzo żywo dopingowali obydwa zespoły. Mam nadzieję, że zagramy z nimi w finale, ponieważ chciałbym jeszcze raz poczuć taką samą atmosferę jak tego pierwszego dnia.

 

 

 

W Lille rozmawiała Olga Król