Matchball tygodnia: Siatkarska Liga Narodów nieidealna i… niesprawiedliwa

W siatkówce można powiedzieć wszystko zgodnie z tradycją – zmiany niczym w kalejdoskopie. Jeszcze w piątek rano liderzy, a dziś piąte miejsce w tabeli, czyli w Chicago nadszedł kryzys. W  jego wyniku Polacy nie wywieźli ze Stanów Zjednoczonych nawet jednego wygranego seta. To nie jedyny niespodziewany obrót spraw! Trzy porażki Brazylii też poniekąd obnażają chory system Ligi Narodów.

 

Słabszy moment przyjść musiał

 

Wszystko się kiedyś kończy, nawet dobra passa. Po świetnej inauguracji Siatkarskiej Ligi Narodów przez reprezentację Polski przyszedł kryzys. Podopieczni trenera Vitala Heynena w czwartym turnieju fazy interkontynentalnej w Chicago ponieśli trzy porażki. Na początek w piątek w nocy ulegli reprezentacji Iranu po trzech setach. Sam mecz jednak nie wyglądał źle. Najbardziej szkoda jednak pierwszego seta, w którym Polacy mieli piłkę setową, ale nie wykorzystali jej. W kolejnych partiach również gra uciekła gdzieś przy końcówce. Podobnie było w nocy z soboty na niedzielę. Polacy walczyli z Amerykanami, ale to okazało się za mało na skład, jaki wystawił szkoleniowiec John Speraw. Polaków znowu zgubiły końcowe fragmenty gry, gdzie nie potrafili zakończyć tych kluczowych akcji. Ponownie zakończyli mecz bez nawet jednego wygranego seta, co zasiało spore ziarno niepokoju. Warto wspomnieć, że już po pierwszej porażce biało-czerwoni stracili pozycję lidera tabeli. W trzecim meczu turnieju w Chicago biało-czerwoni nie odrodzili się jak feniks z popiołów. Choć walczyli i kilkakrotnie nawet obejmowali minimalną przewagę, znowu nie potrafili wytrzymać walki w końcówkach, przegrywając trzy sety do 23. Wiadomo, że słabszy moment musiał w końcu nadejść, bo siatkarze to też ludzie, a do nadmiernej eksploatacji doszły jeszcze zmiany stref czasowych i niemal ekspresowe tempo przestawienia nocy i dnia w inne miejsca. Nadal jednak biało-czerwoni są w walce o Final Six we Francji. Nie ma jednak też co ukrywać, że turniej  w Chicago był tym najmocniej obstawionym. Teraz czas na ostatnie mecze w Australii, kolejną długą podróż i kolejne zmiany czasu, a także kolejne zestawienie graczy (przeczytasz o nim TUTAJ).

 

Przypomnij sobie, jak wyglądał pierwszy, drugi oraz trzeci pojedynek biało-czerwonych w Chicago

 

Czwarty weekend Siatkarskiej Ligi Narodów ogólnie obfitował w dużo zwrotów akcji. Jedną z najbardziej niespodziewanych była bez wątpienia porażka reprezentacji Brazylii z Kanadyjczykami. Również sety rozstrzygały się w końcówkach, ale skuteczniejsi byli Kanadyjczycy. Ogólnie zagrali naprawdę piękny mecz i zasłużenie zwyciężyli za trzy punkty. Ale kolejna charakterystyczna dla siatkówki zmiana nadeszła w sobotę, gdzie po zwycięstwie nad Canarinhos Kanadyjczycy ulegli po trzech setach gospodarzom turnieju, Bułgarom. Brazylijczycy natomiast ponieśli kolejną porażkę z Francuzami, również 0:3. Trzeciego dnia zmagań natomiast siatkarze z Brazylii dla odmiany… po raz kolejny przegrali, ale tym razem z Bułgarami i tym razem po tie-breaku. To jednak nie jedyne zaskakujące wyniki, jakie miały miejsce w ostatniej kolejce Ligi Narodów.

 

Zapoznaj się z podsumowaniem czwartego weekendu zmagań

 

Tutaj warto na chwile przystanąć i jeszcze raz przyjrzeć się całym rozgrywkom. Wiem, wiele razy, wiele osób już poruszało temat systemu rozgrywek, morderczych turniejów, wyjazdów i zawrotnego tempa. Nie mogę jednak nie dorzucić kilku groszy od siebie. Fakt, to, że w rozgrywkach każdy wynik jest możliwy i każdy może wygrać z każdym, urozmaica imprezę, jest dzięki temu ciekawsza. Ale w grę wchodzi też różnica poziomów sportowych, która również może się zmieniać jak w kalejdoskopie. Zmiany stref czasowych to kolejny czynnik wpływający negatywnie na zespoły, zwłaszcza, jeśli terminarz jest ułożony w taki sposób, że zespół przemieszcza się z jednego końca świata na drugi, jak np. reprezentacja Brazylii: Europa -> Ameryka Południowa -> Europa -> Australia, czy nawet nasza reprezentacja: Polska-> Azja -> Ameryka Północna -> Australia. Okej, takie są prawa rundy interkontynentalnej i oczywiście to się wpisuje w rozgrywki sportowe, ale jeśli już wszyscy podróżują poza swoje kontynenty, to wszyscy. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że reprezentacja Francji i reprezentacja Rosji wszystkie turnieje fazy grupowej rozgrywają w Europie, gdzie strefa czasowa jest mniej więcej ta sama, może z różnicą do 2-3 godzin. To już troszeczkę niesprawiedliwe. Nic się jednak na to nie poradzi, więc należy wierzyć, że siatkarze wszystkich drużyn wytrzymają niedogodności napiętej fazy interkontynentalnej.

 

Zmiany w lidze

 

Zmiany zaszły w systemie rozgrywek PlusLigi. Zespoły będą oczywiście grały takim systemem jak ostatnio, a do walki o medale wejdzie sześć zespołów. Akurat ten przepis z „szóstką”  jak najbardziej mi się podobał, bo to wyzwalało walkę przez cały sezon. Jeśli chodzi o spadek z ligi, tutaj doszło do zmiany. Otóż nie będzie bezpośrednio spadku z ekstraklasy, ale drużyna, która zajmie ostatnie miejsce, będzie rozgrywała baraże ze zwycięzcą I ligi. Tutaj ogólnie te baraże trochę mi się średnio widzą. Wiadomo, że drużyna z PlusLigi może sobie pozwolić na nieco lepszych, a na pewno bardziej doświadczonych na tym poziomie graczy, zaś ekipy z zaplecza ekstraklasy niekoniecznie posiadają zawodników w tym samym stopniu ogranych. Na razie jednak tak jest i niech zostanie, bo akurat to tak bardzo nie przeszkadza. A z bardziej pozytywnych rzeczy – znika dziesięciominutowa przerwa po drugim secie. Ta, którą tak „lubiliśmy” wszyscy. Zamiast tego po każdym secie będą pięciominutowe przerwy. Również jeśli chodzi o mecze decydujące o poszczególnych miejscach, będą rozgrywane do trzech zwycięstw, ze zmianą gospodarza po każdym spotkaniu. Fajne jest to, że w końcu rywalizacja będzie rywalizacją, a nie barażem. Zastanawiać może jedynie ilość podróży przy zmianie gospodarza po każdym meczu. Wszystko wyjdzie w praniu jak zawsze, ale zapowiada się nieźle. Pozostaje tylko czekać na początek sezonu, a tymczasem znamy wstępny kalendarz PlusLigi (sprawdzisz go TUTAJ). Według niego faza zasadnicza skończy się w połowie marca, czyli prawie miesiąc wcześniej w porównaniu do minionego sezonu.

 

Zobacz, co pisaliśmy o zmianach w systemie rozgrywek PlusLigi

 

Transferowy kalejdoskop

 

Chociaż w sezonie reprezentacyjnym wszyscy skupiamy się głównie na rozgrywkach naszej drużyny narodowej, nie przestajemy śledzić doniesień transferowych, które powoli są finalizowane. Skład na kolejny sezon zamknęła Asseco Resovia Rzeszów, która w minionym tygodniu zakontraktowała ostatniego gracza. Barw klubu z Rzeszowa będzie bronił Rafał Buszek, dla którego jest to powrót do zespołu z Podkarpacia.

 

Zobacz, co pisaliśmy o zakontraktowaniu przez rzeszowian Rafała Buszka

 

Z Bełchatowa zaś dotarła informacja o przedłużeniu kontraktu. Nową umowę z PGE Skrą Bełchatów podpisał Kacper Piechocki. Libero bełchatowian poczynił duże postępy na przestrzeni swojej gry w żółto-czarnych barwach, a ostatni sezon zaowocował powołaniem do reprezentacji Polski przez trenera Vitala Heynena. Siatkarz będzie bronił barw PGE Skry przez najbliższe dwa lata.

 

Zobacz, co pisaliśmy o przedłużeniu umowy przez Kacpra Piechockiego

 

O nowym zawodniku poinformowali włodarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Wicemistrzowie Polski pozyskali młodego gracza na pozycję przyjmującego. Od nowego sezonu klub z Kędzierzyna-Koźla wzmocni Kanadyjczyk, Brandon Koppers.

 

Zobacz, co pisaliśmy o nowym przyjmującym kędzierzynian

 

Skład na najbliższy sezon PlusLigi zamknęły także władze Aluronu Virtu Warty Zawiercie po naprawdę imponującej aktywności na rynku transferowym. W minionym tygodniu zawiercianie pozyskali dwóch graczy, którzy wcześniej występowali w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Kontrakt z zawierciańskim klubem podpisał Krzysztof Rejno, zaś na zasadzie wypożyczenia do klubu dołączył Kamil Semeniuk.

 

Zobacz, co pisaliśmy o pozyskaniu przez zawiercian Krzysztofa Rejno i Kamila Semeniuka

 

MKS Będzin czyni kolejne kroki w celu budowania drużyny na nadchodzące rozgrywki. Włodarze klubu przedłużyli kontrakt ze środkowym, Mateuszem Kowalskim. To trzeci gracz na tej pozycji, który podjął decyzje o pozostaniu w zespole. Będzinianie pozyskali także nowego siatkarza. Drugim rozgrywającym klubu został Tomasz Kowalski.

 

Zobacz, co pisaliśmy o nowym kontrakcie Mateusza Kowalskiego oraz pozyskaniu Tomasza Kowalskiego

 

Drużyna Cuprum Lubin też może powiedzieć o pewnym komplecie. Komplecie na pozycji środkowych. Lubinianie podpisali w ostatnim tygodniu kontrakt z Bartłomiejem Zawalskim, zawodnikiem Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Środkowy będzie reprezentował barwy klubu przez najbliższy rok. Ale oprócz pozycji na środku siatki zespół pozyskał także nowego gracza na pozycji przyjmującego. Od następnego sezonu barw klubu z Lubina będzie bronił Jakub Wachnik, który ostatni sezon spędził w barwach Dafi Społem Kielce.

 

Zobacz, co pisaliśmy o pozyskaniu przez lubinian Bartłomieja Zawalskiego i Jakuba Wachnika

 

Zagraniczne wojaże

 

Eemi Tervaportti, który w minionym sezonie reprezentował barwy Stoczni Szczecin postanowił zmienić barwy klubowe. W przyszłych rozgrywkach ligowych Fin będzie bronił barw występującego w lidze greckiej Olympiakosu Piraeus.

 

Zobacz, co pisaliśmy o nowym klubie Eemi’ego Terpartti’ego

 

Kolejnym Polakiem, który będzie grał w niemieckiej Bundeslidze jest Paweł Halaba. Przyjmujący w ostatnim sezonie występował w barwach czeskiego VK Jihostroj České Budějovice, z którym rozgrywki zakończył na czwartym miejscu w tabeli. Teraz nadszedł czas na dalsze zdobywanie doświadczeń poza granicami Polski. Paweł Halaba związał się z drużyną HYPO TIROL AlpenVolleys Haching.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat nowego kontraktu Pawła Halaby

 

Przed nami już ostatni weekend zmagań w fazie grupowej Siatkarskiej Ligi Narodów. Po fajerwerkach ostatniego weekendu zapowiada się naprawdę emocjonująca walka w ostatnich turniejach. Wszyscy trzymamy kciuki za reprezentację Polski, która już teraz mogła zapewnić sobie udział w turnieju finałowym, ale przecież nie byłoby ciekawie, gdyby emocje nie trzymały nas do ostatniej piłki.

 

Do następnego 😉