Marko Ivović: „Jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami”

Serbowie byli gospodarzami pierwszego turnieju Ligi Narodów i tuż po jego zakończeniu pojawiły się negatywne głosy ze strony siatkarzy na temat organizacji zawodów. „Cały ten turniej jest przykładem braku myślenia osoby, która zajmowała się planowaniem Ligi Narodów” – powiedział w rozmowie z nami Marko Ivović. 

 

Czas Siatkówki: Początek Ligi Narodów nie był dla was udany. Czego zabrakło w tych pierwszych meczach?

 

Marko Ivović: Ciężko jest znaleźć jeden powód. Na pewno nastawienie, szczególnie do tego ostatniego meczu, było całkiem inne. Wizja była inna, ale jak widać wszystko poszło źle od samego początku, nie weszliśmy w to spotkanie. Wiadomo, że nie jest łatwo od razu wygrywać, ale nie powinno to wyglądać w ten sposób, szczególnie, że ten zespół jest jednym z najlepszych na świecie. To jest właśnie problem, ale nic nie możemy z tym teraz zrobić. Jest mi wstyd, za to jak wyglądał początek tego turnieju i ten ostatni mecz. To jest niedopuszczalne, żeby przegrywać w taki sposób, bez śladu walki. Teraz pozostaje nam skupić się na kolejnych spotkaniach.

 

 

Przed tym turniejem zabrakło czasu na odpowiednie zgranie się zespołu?

 

W naszym składzie tak na dobrą sprawę nie zmieniło się wiele, do drużyny dołączyło kilku zawodników, a poza tym zespół jest bardzo podobny do tego zeszłorocznego. Mam na myśli to, że to nie nowi gracze i te zmiany są przyczyną problemu, ale takich rzeczy jest kilka. Przede wszystkim głównym problemem jest sama idea Ligi Narodów. Kilku zawodników, nie tylko u nas, ale w wielu reprezentacjach, dołączyło do drużyn prosto po Final Four Ligi Mistrzów, które było w połowie maja. To jest nie do pomyślenia. Oczywiście, można powiedzieć, że każdy tak ma, ale już to świadczy o tym, że nie powinno tak być. To jest podstawowy problem, bo nie mieliśmy czasu żeby ze sobą zagrać albo chociaż potrenować. Wiadomo, że możemy przegrać, to jest sport, ale nie w taki sposób i to musimy zmienić.

 

 

W tym przypadku zmiana z Ligi Światowej na Ligę Narodów zdecydowanie jest na minus?

 

W zeszłym roku zdecydowanie było lepiej. Mam na myśli to, że my jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami i mamy swoje problemy. Ten, kto wpadł na taki pomysł, żeby w ten sposób zorganizować rozgrywki nie myślał o nas. Nie ma zawodnika, który może grać dobrze każdego dnia, a tak to wygląda. To jest całkowicie głupie i idzie w złym kierunku. Nie spotkałem żadnego siatkarza, który powiedziałby, że ta formuła jest dobra. Jesteśmy po pierwszym turnieju i nie będzie nikogo, kto będzie mógł sobie pozwolić na dwa dni wolnego, tylko od razu przemieszczamy się do kolejnego miejsca, gdzie będziemy grać. Są zawodnicy, którzy mają za sobą bardzo ciężkie rozgrywki ligowe, zagrali w ciągu ostatnich kilku tygodni wiele meczów, a teraz według osób, które ułożyły terminarz, powinny zagrać minimum piętnaście spotkań. Ktoś kompletnie nie pomyślał, cały ten turniej jest przykładem braku myślenia osoby, która zajmowała się planowaniem Ligi Narodów.

 

 

Jak będą więc wyglądały dni przed kolejnym turniejem?

 

Na pewno poniedziałek będziemy mieć wolny, żeby trochę odpocząć. Później od razu czeka nas podróż do Sofii. W Bułgarii będziemy starali się wypracować lepszy wynik niż tutaj, ale przede wszystkim chcemy zagrać lepiej, na swoim poziomie.

 

 

Został Pan następcą Dragana Stankovicia w funkcji kapitana. Jak czuje się Pan w tej roli?

 

Czuję się z tym normalnie, nic się nie zmieniło. Nie myślę o tym, to zadanie na kolejnych kilka miesięcy, a potem zobaczymy jak będzie. Najważniejsze jest, żeby dobrze zakończyć ten sezon, z tymi chłopakami, którzy grają w zespole, a później się okaże.

 

 

Co będzie najważniejszym celem na ten rok?

 

Oczywiście chcemy zagrać w Final Six. Jesteśmy reprezentacją Serbii i stawiamy sobie najwyższe cele. Żeby to jednak osiągnąć, musimy zagrać o wiele lepiej niż to pokazaliśmy podczas tego pierwszego weekendu. Na pewno musimy być bardziej konsekwentni i agresywni na boisku. Wydaje mi się, że to jest droga do Francji. Podczas ostatniego spotkania z Włochami tylko w pojedynczych akcjach pokazaliśmy, że potrafimy grać, ale również jak nie możemy robić i jak nie powinno być, jeśli chcemy być w najlepszej szóstce.

 

 

Wszystkie siły będą jednak skoncentrowane na mistrzostwa świata?

 

Na pewno tak, ale póki co staramy się robić wszystko krok po kroku. Koncentrujemy się na Lidze Narodów, gdzie chcemy poprawić wynik z zeszłego roku i przede wszystkim, żeby pozostać bez kontuzji do końca tych rozgrywek. Później czekają nas mistrzostwa świata, których ostatnia edycja nie była dla nas zbyt udana. Teraz na pewno postaramy się zagrać lepiej i po Lidze Narodów zaczniemy się do nich przygotowywać, żeby osiągnąć lepszy wynik niż ostatnio.

 

 

 

Z Marko Ivoviciem rozmawiała Olga Król