Jakub Popiwczak: „Lepiej zakończyć sezon zwycięstwem”

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla zakończyli sezon 2017/2018 na piątej lokacie, pokonując w trójmeczu Asseco Resovię Rzeszów. „Patrząc na przekrój całego sezonu to piąte miejsce to wymierna rzeczywistość, coś na co zasługiwaliśmy, bo nie graliśmy nie wiadomo jak dobrze” – powiedział w rozmowie Czasem Siatkówki Jakub Popiwczak.

 

Czas Siatkówki: Trzy ostatnie spotkania z Asseco Reovią Rzeszów to chyba najlepsze podsumowanie tego sezonu w waszym wykonaniu?

 

Jakub Popiwczak: We wszystkich trzech meczach, może z wyjątkiem początku tego pierwszego starcia, wszystko mieliśmy w swoich rękach. W sobotnim spotkaniu w czterech partiach mieliśmy inicjatywę po swojej stronie, ale pojawiły się głupie błędy i nawet nie wiem co, może strach w tych najważniejszych sytuacjach, zadecydował, że Asseco Resovia wygrała ten mecz. W tym trzecim pojedynku natomiast przełomowa okazała się końcówka trzeciego seta, gdzie przełamaliśmy trudną sytuację i w czwartym kontrolowaliśmy przebieg sytuacji na boisku. Od tego momentu wszystko było w naszych rękach i przypieczętowaliśmy piąte miejsce.

 

 

Biorąc pod uwagę cały sezon to jest tylko piąte miejsce czy aż piąte miejsce?

 

Naprawdę ciężko powiedzieć. Patrząc na przekrój całego sezonu to piąte miejsce to wymierna rzeczywistość, coś na co zasługiwaliśmy, bo nie graliśmy nie wiadomo jak dobrze. Zdarzały się lepsze momenty, ale wiele było tych gorszych, gdzie męczyliśmy się ze swoją grą i ze zdobywaniem punktów, także to jest wymierna lokata. Każdy z nas pamięta zeszły weekend, mecze z Treflem Gdańsk i to jak blisko byliśmy wejścia do czwórki. Jeśli to by się udało, to teraz bylibyśmy w całkowicie innych nastrojach. Mogliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść ten trójmecz, ale się nie udało i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba się cieszyć z tego co jest i tego, jak zagraliśmy z Asseco Resovią.

 

 

Rozgoryczenie chyba jednak jest nadal?

 

Rozgoryczenie było ogromne, szczególnie w zeszłym tygodniu, w weekend, niedzielę, poniedziałek. Do samego meczu z Asseco Resovią każdy z nas miał w głowie to, co się wydarzyło w Gdyni, bo byliśmy bardzo blisko, a tak naprawdę zostaliśmy z niczym. Zawsze ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać, my akurat byliśmy na tej straconej pozycji.

 

 

Ważne było chyba to, żeby zakończyć ten sezon jakimś pozytywnym akcentem?

 

Wiadomo, lepiej zakończyć sezon zwycięstwem. Teraz przed nami dłuższa przerwa, więc to zwycięstwo daje pozytywny akcent. Podróż do Jastrzębia będzie o wiele przyjemniejsza i pojedziemy do domu w lepszych nastrojach.

 

 

Po ostatnim meczu fazy zasadniczej powiedział Pan, że faza play-off oddzieli chłopców od mężczyzn. W którym miejscu was zakwalifikowały te ostatnie mecze?

 

To nie mi oceniać, bo pierwsza myśl, to chyba jednak chłopcy, bo w Gdyni mieliśmy wszystko w swoich rękach i daliśmy ciała. Zawiedliśmy wszystkich, sami siebie, kibiców. Nie wytrzymaliśmy napięcia.

 

 

Jak w kilku zdaniach podsumowałby Pan ten sezon?

 

Ciężko jest cokolwiek powiedzieć, bo wiadomo jaki jest to sezon dla Jastrzębskiego Węgla. Mnóstwo zawirowań nie tylko w aspekcie sportowym, ale również w innych, zmiana trenera, konflikty z kibicami. Wiadomo, że my jako zawodnicy staramy się to zostawić za sobą, poza halą i myśleć tylko o tym, co robimy, ale wiadomo, że ma to jakiś wpływ na naszą grę. To my jako zawodnicy nie jesteśmy do końca usatysfakcjonowani, bo wiemy, że było stać nas na więcej.

 

 

Jaką lekcję wyciągnął Pan z tego sezonu?

 

Na pewno to, że trzeba wierzyć do końca, bo w zeszłym tygodniu, gdy jechaliśmy na drugi mecz do Gdyni, to wszyscy stawiali na nas krzyżyk, nikt w nas nie wierzył i my sami też byliśmy trochę wątpliwie nastawieni do tego spotkania. Trefl Gdańsk wygrał na naszym terenie, pokazał swoją siatkówkę i nie było nam łatwo wrócić w Gdyni. Pokazaliśmy jednak, że się da, jeżeli będzie dobrze funkcjonować jako zespół i damy z siebie sto procent, to możemy robić rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się niemożliwe.

 

 

Teraz jednak przyjdzie czas na dłuższe wakacje?

 

Nie ma mnie w kadrze, więc mam wakacje po ciężkim sezonie. Pierwszym, w którym miałem pierwszą w życiu kontuzję. Dla mnie to nowe doświadczenia, więc teraz będę fizycznie i mentalnie przygotowywał się do kolejnych rozgrywek.

 

 

Dla was sezon już się zakończył, więc muszę zapytać, zostaje Pan w Jastrzębiu na kolejny sezon?

 

Tak, przedłużyłem kontrakt z Jastrzębskim Węglem na kolejne dwa sezony.

 

 

 

Z Jakubem Popiwczakiem rozmawiała Izabela Piasecka