Grzegorz Łomacz: „Mam nadzieję, że w piątek zagramy dobrze i zapewnimy sobie drugie miejsce”

PGE Skra w zaległym meczu dwudziestej czwartej kolejki pokonała warszawian. Bełchatowianie, poza trzecim setem, kontrolowali przebieg pojedynku, a gospodarze na próżno próbowali znaleźć sposób na przejęcie inicjatywy. „Zdawaliśmy sobie sprawę, że to mocny przeciwnik i dziś wypunktowaliśmy go trochę” – mówił Grzegorz Łomacz.

 

Zdobyty Torwar

 

Mecz na warszawskim Torwarze od początku układał się po myśli siatkarzy PGE Skry Bełchatów. W pierwszym secie wyraźnie kontrolowali grę, wypracowując sobie dosyć wyraźną przewagę nad rywalami, którzy nie zdołali ostatecznie odwrócić losów partii. Inicjatywy nie stracili również w drugim secie i na dziesięciominutowej przerwie prowadzili już 2:0. Po niej jednak do walki powrócili gospodarze, ale zdołali ugrać tylko jednego seta. „Spotkanie mogę ocenić bardzo pozytywnie, bo wygraliśmy z bardzo mocną drużyną przed ich publicznością. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to naprawdę mocny przeciwnik i dziś wypunktowaliśmy go trochę. W trzecim secie przytrafiło się nam za dużo błędów i później nie zdołaliśmy dogonić przeciwnika, ale ogólnie zagraliśmy naprawdę pozytywnie” – ocenił spotkanie Grzegorz Łomacz, wyjaśniając jednocześnie sytuację z trzeciej partii: „Warszawianie zagrali trochę lepiej, bo zmusili nas do błędów, aczkolwiek nie powinny one się nam przytrafić. W pewnym momencie była już naprawdę wysoka różnica punktowa i te pomyłki nie powinny się nam zdarzyć”.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał pojedynek na Torwarze

 

 

Walczyć o to, co zostało

 

Siatkarze z Bełchatowa do kolejnych meczów w lidze przystąpili po dosyć dotkliwej porażce w Lidze Mistrzów, można jednak dostrzec, że nie tracili czasu na zbędne rozpamiętywanie. „Już tylko walka o cele w PlusLidze nam pozostała. Na pewno boli nas ta porażka w Lidze Mistrzów, bo chcieliśmy awansować, gdyż są to bardzo prestiżowe rozgrywki. Nie udało się i tego już nie zmienimy. Takie jest życie sportowca. Teraz musimy się skupić właśnie na lidze i walce o mistrzostwo” – wyjaśnił rozgrywający wicemistrzów Polski.

 

 

Trzy mecze w pięć dni

 

Ten tydzień to istny maraton dla siatkarzy PGE Skry Bełchatów, którzy nie mają praktycznie czasu na jakikolwiek odpoczynek. W poniedziałek rozegrali mecz w Szczecinie, pokonując tamtejszą drużynę po trzech setach, a już jutro zmierzą się z ekipą Dafi Społem Kielce na boisku rywali. Grzegorz Łomacz podkreślił jednak, że takie tempo rozgrywek nie jest dla jego drużyny niczym nowym: „Szczerze mówiąc w tym sezonie przyzwyczailiśmy się do takiego rytmu. Może nie aż takiego, bo trzy mecze w pięć dni to nie jest normalne, ale taki mamy terminarz, tak się poukładały mecze w tym sezonie i pozostaje tylko grać i wygrać te trzy ostatnie pojedynki, bo naprawdę tego chcemy. Staramy się to pokazywać, a poza tym pomaga nam w tym szeroka ławka”.

 

 

Zapewnić sobie awans

 

Bełchatowianom do zapewnienia sobie drugiego miejsca w tabeli po fazie zasadniczej i bezpośredniego awansu do półfinału brakuje jedynie trzech punktów. Podopieczni trenera Roberto Piazzy jutrzejszym pojedynkiem mogą sobie to zagwarantować, a taki stan rzeczy zdecydowanie będzie dla nich korzystny. „Jak najbardziej to rozstawienie w półfinale pomoże nam złapać trochę oddechu. O to walczymy w tym tygodniu, bo brakuje nam jeszcze tylko trzech punktów, żeby na sto procent zapewnić sobie to drugie miejsce. Mam nadzieję, że w piątek wyjdziemy, zagramy dobrze i zapewnimy sobie bezpośredni awans do półfinału” – zakończył rozgrywający.

 

 

 

Z Grzegorzem Łomaczem rozmawiała Marta Chlebicka