Mistrz Włoch za mocny. Winiarski: „Mieliśmy swoje momenty”

Bełchatowianie pojechali do Włoch walczyć o awans do 1/6 Ligi Mistrzów. Cucine Lube Civitanova pokazała jednak, że jest  o wiele silniejszym zespołem i na swoim terytorium zaprezentowała się zdecydowanie lepiej, pokonując przeciwników w szybkich trzech setach.

 

Nie było punktu zaczepienia

 

Karol Kłos uważa, że w przeciwieństwie do spotkania w Łodzi, podczas meczu rewanżowego PGE Skra Bełchatów nie nawiązała walki z rywalami i była od nich wyraźnie słabsza. Środkowy polskiego klubu uważa, że tak bolesna porażka może wpłynąć na drużynę mobilizująco i pomóc poprawić grę w kolejnych meczach, ponieważ pozostała im jeszcze walka o jak najwyższe miejsce w fazie zasadniczej, a następnie play-off. „Pokazali nam jak powinien wyglądać dojrzały zespół. Wypunktowali nasze słabości i chyba nie było momentu zaczepienia. To dla nas niezła lekcja i nauczka, pstryczek w nos. Została nam walka w PlusLidze i to jest dobry pstryczek do większego zaangażowania i dzięki temu możemy zrobić krok w przód” – powiedział Karol Kłos.

 

Grzegorz Łomacz uważa natomiast, że jego drużyna starała się nawiązać walkę z przeciwnikami, ale w decydujących momentach to rywale przejmowali kontrolę. W przeciwieństwie do spotkania w Łodzi, na terenie mistrza Włoch to Cucine Lube Civitanova wygrywała końcówki. „Walczyliśmy i staraliśmy się robić wszystko jak najlepiej, ale rywale zagrali genialne spotkanie. Przyjmowali wszystkie nasze trudne zagrywki, sami byli skuteczni w tym elemencie” – powiedział Grzegorz Łomacz, dodając: „W pierwszym meczu widać to było przy wynikach na styku. Cały czas mieli dwa, trzy punkty przewagi, a gdy się do nich zbliżaliśmy, to zagrywali wspaniałe akcje i nam odskakiwali”.

 

 

Były momenty

 

Zdaniem trenera Michała Winiarskiego Cucine Lube Civitanova narzuciła swój rytm gry, ale bełchatowianie starali się nawiązać z nimi walkę i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarze jednak zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w ataku, utrzymując w tym elemencie wysoką skuteczność, co nie udało się PGE Skrze. „Włoski klub był zdecydowanie lepszy. Mieliśmy swoje momenty, szczególnie dużo ataków na pojedynczym bloku i jeżeli na takim poziomie się tego nie wykorzystuje, to oni odwracają sytuacje na swoją korzyść i bardzo ciężko się gra. U rywali nie było zawodnika, który nie zszedł poniżej 60% w ataku, a u nas funkcjonowało to zdecydowanie słabiej” – powiedział Michał Winiarski, dodając: „Mecz rozegrał się w ataku, bo pozostałe elementy były na podobnym poziomie”.

 

 

 

Źródło: informacja prasowa/opracowanie własne